Dla kogo zielony prąd

Panele fotowoltaiczne na dachach polskich domów to zbyt rzadki widok. Nie rozwiązałyby wszystkich problemów ekologicznych, ale pomogłyby nieco ulżyć klimatowi.

Reklama

Dla kogo zielony prąd

Dla kogo zielony prąd

18.02.2019
Czyta się kilka minut
Panele fotowoltaiczne na dachach polskich domów to zbyt rzadki widok. Nie rozwiązałyby wszystkich problemów ekologicznych, ale pomogłyby nieco ulżyć klimatowi.
Baterie słoneczne, dofinansowane przez gminę Kleszczów w okolicy Kopalni Węgla Brunatnego Bełchatów, są tam niemalże na każdym dachu. Lipiec 2016 r. PIOTR KAMIONKA / REPORTER
W

Według GUS Polska rocznie zużywa około 74 mln ton węgla, z czego przeszło połowę na produkcję energii elektrycznej. To 203 tys. ton dziennie, 8,5 tys. ton na godzinę. Mniej więcej trzy wagony węgla przechodzą każdej minuty przez polskie kominy. Budynek jedno­rodzinny o powierzchni 150 metrów rocznie zużywa średnio 4500 kilowatogodzin energii elektrycznej (czyli około 200 zł miesięcznie w rachunkach za prąd), co wymaga spalenia prawie 3 ton węgla. Powstanie z tego niemal 5 ton dwutlenku węgla, około 200 kg popiołu, 15 kg siarki, 5 g uranu i 150 mg rtęci. Uran i rtęć będą głównie w popiele, który zapewne trafi na hałdę przy elektrowni. Te 150 mg rtęci to tak, jakbyśmy rozbili rocznie 50 żarówek energooszczędnych, czyli jedną na tydzień. Nie jest fajnie.

Nawet jako zwykli konsumenci energii możemy coś z tym zrobić i sami zacząć produkować energię. Oczywiście prąd to nie konfitury...

12380

Dodaj komentarz

Chcesz czytać więcej?

Wykup dostęp »

Załóż bezpłatne konto i zaloguj się, a będziesz mógł za darmo czytać 6 tekstów miesięcznie! 

Wybierz dogodną opcję dostępu płatnego – abonament miesięczny, roczny lub płatność za pojedynczy artykuł.

Tygodnik Powszechny - weź, czytaj!

Więcej informacji: najczęściej zadawane pytania »

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Firma produkująca panele może dać gwarancje na 15 lat, tylko problem w tym, czy wyegzekwujemy to od niej np. po 10 latach. Oczywiście można się ubezpieczyć, ale to podraża koszt inwestycji. Następna sprawa to koszty eksploatacji tej instalacji. Nikt chyba nie przypuszcza, że da się tak zbudować i zapomnieć o niej na 15 lat. Niestety ileś pieniążków trzeba co roku dołożyć do tego interesu. A zatem jako przydomowe, źródła zasilania jest to na razie kosztowne hobby. Ale każda przyjemność musi kosztować. Właściciele dużych farm fotowoltanicznych minimalizują swoje koszty oraz próbują naciągnąć państwo do współfinansowania ich nierentownej działalności pod przykrywką ekologii i zielonej energii. I jeszcze jedna kwestia: "Dzięki obowiązującemu w Polsce prawu właściciel takiej instalacji może oddawać nadwyżki prądu do sieci energetycznej." I tu jest mały haczyk może oddawać, ale jeżeli energia będzie miała odpowiednie parametry. Zauważmy, że jeżeli słoneczko będzie ładnie świecić to wszyscy prosumenci będą chcieli wtłoczyć wyprodukowaną energię do sieci. I nagle napięcie z przepisowych 230V winduje się do 260V i uszkadza sąsiadom część lub wszystkie urządzenia elektroniczne:). Może też zadziałać automatyka, która wyłączy nam taką instalację, nie dopuszczając do znacznego podwyższenia napięcia. Ale wtedy kasa robi pa pa.

z tego co wiem zielony prąd - a ściślej budżetowa kasa wypłacana pod "zielonym" hasłem - dzisiaj należy się głównie parafiom katolickim, w szczególności na podkarpaciu

ale praktyka pokazuje, że w polskich warunkach fotowoltaika to troszkę lipa. Mówię to z pełną odpowiedzialnością, gdyż zajmowałem się instalacjami, które musiały być samowystarczalne, czyli nie dało się nic naciągnąć w parametrach, można było ewentualnie posiłkować się energią zgromadzoną. Najkrócej ujmując, w Polsce jest za mało słońca na te zabawki. Najprostsza sprawa: proszę sobie zadać pytanie, pod jakim kątem i przez ile czasu widać Słońce jesienią i zimą? Wymusza to korektę kąta instalacji paneli, przez co są one też mało efektywne latem (moc mnoży się przez cosinus kąta, na nieoptymalnym kącie traci się naprawdę sporo). Panele nie są za darmo, nie są wcale takie trwałe (nie wspominając o tym, że czasem zdarza się u nas grad) a podłączenie ich do sieci wymaga dodatkowego osprzętu. No i trzeba je jakoś zainstalować - nie muszę chyba wspominać, jaki opór wiatrowi stawiają takie konstrukcje? Nie wnikam tu już w ogóle w kwestie fotowoltaiki na większą skalę, gdzie producenci starają się upchnąć gdzieś poza swoimi instalacjami problem bardzo gwałtownych skoków wytwarzanej energii, co wymusza kolejne drogie inwestycje w infrastrukturę. W każdym razie chciałbym potencjalnych prywatnych inwestorów przestrzec przed czytaniem ulotek producentów - proszę zrobić własne rozeznanie a pieniądze wydać na przykład na ocieplenie budynku czy inne sensowne ekologicznie inwestycje.

Problem optymalnego skierowania paneli da się łatwo rozwiązać, ale kosztem wdrożenia odrobiny mechaniki. No i ruchome panele łatwiej zainstalować na ziemi albo dachu płaskim. Dochodzi jeszcze problem czyszczenia paneli z kurzu, liści i śniegu. Ale się da, więc może wreszcie zacząć próbować i ulepszać, niż spalać resztki węgla.

pytanie tylko kto za to zapłaci - bo póki co Kowalskiemu się to absolutnie nie opłaca, argumenty poprzednika prawdziwe i niepodważalne, zwrot z inwestycji po dekadach - jeśli już to tylko państwo może podjąć ten wysiłek, dotacjami lub zwolnieniami, metod jest wiele

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]