Reklama

Diecezja brzytwy się chwyta

Diecezja brzytwy się chwyta

11.01.2022
Czyta się kilka minut
Nie chodzi tu o dobro ofiary, tylko o obronę systemu klerykalnego – mówi psychoterapeuta ks. Jacek Prusak o odpowiedzi kurii bielsko-żywieckiej na pozew ofiary księdza-pedofila. – To przerażające, że Kościół wciąż dowodzi, iż o ofiary dba tylko wtedy, kiedy jest mu to na rękę.
Biskup bielecko-żywiecki Roman Pindel / fot. MIESZKO STANISLAWSKI/REPORTER
W

W czerwcu 2021 r. Janusz Szymik, ofiara księdza pedofila, pozwał cywilnie diecezję bielsko-żywiecką, domagając się zadośćuczynienia wysokości 3 mln zł. Z ustaleń Onetu wynika, że ks. Jan W. podczas procesu kanonicznego przyznał się do współżycia z Szymikiem jako ministrantem; w 2017 r. dostał 5-letni zakaz sprawowania publicznie posługi kapłańskiej.

11 stycznia Onet poinformował, że posiada kopię odpowiedzi na pozew, którą w imieniu kurii bielsko-żywieckiej przygotowała adwokatka Anna Englert. Jako pełnomocniczka kurii domaga się m.in. „dowodu z opinii biegłego seksuologa na okoliczność (...) ustalenia orientacji seksualnej powoda”. Według cytowanych fragmentów kuria „przeczy, aby relacja, jaka łączyła powoda z ks. W., oparta była na zniewoleniu czy ubezwłasnowolnieniu, wręcz przeciwnie: relacja ta była oparta na dobrowolności i wzajemnych korzyściach”.

Komentarz ks. Jacka Prusaka SJ, psychologa i psychoterapeuty:

Żądania zostały wprawdzie sformułowane przez prawniczkę, mamy jednak do czynienia z dokumentem podpisanym przez kurię, a nie kancelarię prawną. Wobec tego trudno zaprzeczyć, że to stanowisko lokalnego Kościoła. Ordynariusz i inni oficjałowie kurii muszą wiedzieć, co się w tym tekście znajduje. Wbrew temu, co sugerują niektórzy komentatorzy, nie da się zrzucić odpowiedzialności za treść tego dokumentu na adwokatkę – przecież jej mocodawcą jest ordynariusz, a on nie wystawił podpisu in blanco. Może tylko za ten dokument przeprosić albo brnąć w samousprawiedliwianie się z poważnych uchybień, bo przecież Watykan potwierdził winę ks. W. wobec pana Szymika.

Żądania tego typu wysuwa strona, która za wszelką cenę chce uniknąć zapłacenia odszkodowania oraz dąży do ochrony sprawcy. Cytowany dokument wprowadza w dodatku nowe standardy oceny wykorzystania seksualnego i ludzkiej krzywdy – wynika z niego, że o wykorzystaniu seksualnym moglibyśmy mówić jedynie w sytuacji gwałtu. Sugerowanie, by sprawdzić orientację seksualną dorosłego mężczyzny, który w dzieciństwie był molestowany, wykracza poza jakąkolwiek logikę. Stosowana w prawie definicja wykorzystania osoby małoletniej nie opiera się na orientacji ofiary czy sprawcy, ale na samych czynach niedozwolonych. Prawniczka usiłuje jednak ratować kurię przed roszczeniami ofiary poprzez podważenie rodzaju zadanej krzywdy – miałaby ona być wynikiem świadomego uwikłania w relację o treści homoseksualnej. Była to tymczasem relacja asymetryczna, wynikająca z nadużycia przez księdza zaufania i władzy duchowej w stosunku do dziecka.


PO STRONIE OFIAR

O wykorzystywaniu seksualnym nieletnich, o zmowie milczenia i innych grzechach polskiego Kościoła piszemy konsekwentnie od lat. Wybór najważniejszych tekstów „TP” z ostatniego dwudziestolecia na temat, który wstrząsa dziś Polską, w bezpłatnym i aktualizowanym internetowym WYDANIU SPECJALNYM>>>


Dokument nie bierze pod uwagę złożoności doświadczenia inicjacji seksualnej mającej miejsce w trakcie wykorzystania seksualnego. Sprawca manipuluje ofiarą, dochodzi do uwikłania emocjonalnego – w rezultacie, po pierwsze, nie jest ona w stanie powiedzieć „nie”, po drugie, bierze na siebie odpowiedzialność za to, co się stało, i nie potrafi sama siebie nazwać ofiarą. Po trzecie, ma pomieszane emocje względem sprawcy, którego najpierw obdarzyła zaufaniem. Po czwarte, zacznie w ambiwalentny sposób przeżywać własną seksualność. To wszystko jest dawno opisane w literaturze i stanowi podstawę orzecznictwa, tymczasem kuria bielska to neguje.

Ewidentnie nie chodzi tu o dobro ofiary, tylko o obronę systemu klerykalnego. To nonszalanckie, skandaliczne i bulwersujące, szczególnie w kontekście nauczania papieża Franciszka. Tutaj nie ma jakiejkolwiek wrażliwości wobec ofiary. Wprost przeciwnie, chodzi o utrudnienie jej życia i wtórną wiktymizację.

Prowadziłem w terapii osoby, które były w dzieciństwie wykorzystywane seksualnie przez księży. Wmawiano im winę w podobny sposób. Teraz, po tym oświadczeniu kurii, też się do mnie odzywają. To przerażające, że ciągle wracamy do punktu wyjścia, a Kościół wciąż dowodzi, że o ofiary dba tylko wtedy, kiedy jest mu to na rękę.

not. MaM

Ten materiał jest bezpłatny, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Autor artykułu

Jezuita, teolog, psychoterapeuta, publicysta, doktor psychologii. Prorektor Akademii „Ignatianum” w Krakowie, gdzie jest także adiunktem w Instytucie Psychologii. Członek redakcji „...

Napisz do nas

Chcesz podzielić się przemyśleniami, do których zainspirował Cię artykuł, zainteresować nas ważną sprawą lub opowiedzieć swoją historię? Napisz do redakcji na adres redakcja@tygodnikpowszechny.pl . Wiele listów publikujemy na łamach papierowego wydania oraz w serwisie internetowym, a dzięki niejednemu sygnałowi od Czytelników powstały ważne tematy dziennikarskie.

Obserwuj nasze profile społecznościowe i angażuj się w dyskusje: na Facebooku, Twitterze, Instagramie, YouTube. Zapraszamy!

Newsletter

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]