Dee Dee Bridgewater

Dee Dee Bridgewater rozpoczynała karierę w jazzowym big-bandzie Thada Jonesa i Mela Lewisa, później wykonywała repertuar musicalowy i nagrywała utwory spod znaku pop-fusion. Do jazzu wróciła w połowie lat 80., kiedy mieszkała i występowała w Paryżu; ostatnia płyta Dee Dee jest ukłonem w kierunku wielkiej tradycji francuskiej piosenki i stanowi podsumowanie jej różnorodnych doświadczeń wokalnych.
Czyta się kilka minut
 /
/

Pomysł nagrania albumu zawierającego piosenki o miłości wykonywane niegdyś przez gwiazdy francuskiej estrady (m.in. Piaf, Brela, Distela) może wydać się mało oryginalny zważywszy, iż poszukiwanie przez artystów inspiracji w materiale już istniejącym stało się dziś prawie normą. Jednak Dee Dee i jej muzycy znaleźli sposób, by nienowy przecież i dość wyeksploatowany repertuar zabrzmiał świeżo i atrakcyjnie; album jest zatem udaną próbą dotarcia do współczesnego odbiorcy przy jednoczesnym zachowaniu wielu elementów dawnej konwencji. Wokalistka na pewno nie traktuje wybranych piosenek jak standardów; koncentruje się głównie na linii melodycznej, unika wyszukanych ozdobników, wirtuozerii, rozbudowanych improwizacji, scatu (poza Dansez Sur Moi, gdzie nawiązuje do stylu Elli Fitzgerald), zaś jej głos, w jednych utworach delikatny, lekko matowy, chwilami jakby przygaszony, w innych jasny, pełen energii, optymizmu i humoru, doskonale oddaje zróżnicowany charakter całości. Sporym atutem albumu są lekkie, pełne przestrzeni aranże, które stanowią nie tylko solidne oparcie dla wokalu, ale też wzbogacają tę muzykę o elementy bardziej współczesne (warstwa rytmiczna, brzmienie). Słowa uznania należą się członkom zespołu, zwłaszcza akordeoniście Marcowi Berthoumieux oraz gitarzyście Louisowi Winsbergowi, któremu zdecydowanie najbliżej do jazzu. Jednak J’ai Deux Amours trudno uznać za płytę jazzową, choć akurat przyporządkowanie jej do konkretnego stylu nie wydaje się szczególnie istotne; na pewno ważniejszy jest ładunek emocjonalny, jaki udało się przekazać w kolejnych interpretacjach, autentyczność, zaangażowanie i kunszt wokalny.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 26/2005