Dawno temu, na Słowacji

Po lekturze tekstów o słowackich katolikach (“TP" nr 37 i 38/03) i tekstu Zuzanny Radzik “W czym jest inny ten dzień" (“TP" nr 4/04) przypomniałam sobie wydarzenia sprzed 65 lat. Może są one ważne, skoro historia Słowacji w latach 1939-44 nie jest w Polsce znana zbyt dobrze. Wymarli też emisariusze Polski Podziemnej, którzy przemierzali ten kraj.
Czyta się kilka minut

W małym mieście na północy Słowacji, w czasie wojny, proboszczem był ks. Ružička. Jego zachowanie wobec ówczesnej władzy wydawało się wielce naganne. Na Słowacczyźnie tzw. Gwardia wprowadzała pozdrowienie, łączące heil Hitler z tradycją katolicką. Pozdrawiający podnosił prawą rękę i recytował: “Władzy narodowej cześć". Osoba pozdrowiona powinna była odpowiedzieć: “Na wieki". Proboszcz Ružička odmrukiwał: “Do czasu". Jeden z urażonych tym komendantów nie wytrzymał afrontu i zapytał o powody takiej odpowiedzi. “Młody człowieku, »na wieki« dotyczy tylko spraw Boskich, a w doczesnych wszystko jest tylko do czasu". Reprezentant władzy ks. Jozefa Tiso, współpracującej z faszystami, nie bardzo wiedział, co powiedzieć.

Niebawem do prałata Ružički przyszła partyjna delegacja nazistów. Prosili, aby najstarszy proboszcz miasta w ceremonii uroczystego poświęcenia zainicjował pracę komitetu w tym okręgu Słowacczyzny. “Zakończyliście budowę nowego domu partii?" - zainteresował się. “No, niezupełnie. Dom zbudowano już kilka lat temu". “Kupiliście gotowy?". “Właściwie to domu nie kupiono, został zajęty". “Jak to zajęty?". “Zabraliśmy go Żydom". “Zabraliście bez żadnego odszkodowania?". “Nie mogliśmy na to wydać ani grosza". “To jest kradzież, a ja nie mogę poświęcać przedmiotów pochodzących z kradzieży". Ks. Ružička ryzykował taką odpowiedzią areszt, a był już wówczas wiekowy.

W 1944 r. wybuchło powstanie na Słowacji i skończyły się czasy ks. Tiso, a powstańcy weszli w skład nowej rady miejskiej w mieście ks. Ružički. Jednym z pierwszych jej “problemów" stało się zniszczenie statui Matki Bożej, stojącej wśród zieleni na rynku. Nikt nie pamiętał, czy ufundował ją węgierski graf z pobliskiego zamku, czy grono bogatych mieszczan. Czekano na opinię radnego - powstańca o żydowskim pochodzeniu. “To jest pomnik o wysokich walorach artystycznych. Niszczenie dzieł sztuki poczytano by nam za wandalizm" - usłyszeli. Dzięki tej wypowiedzi (inaczej niż w Bańskiej Bystrzycy) statua przetrwała oba totalitaryzmy i to na środku rynku.

Od dawna nie żyją ks. Ružička i ów radny. Być może nawet zapomniano o ich niecodziennym postępowaniu - świadectwie uznawania przez księdza i Żyda wspólnych zasad etyki.

JADWIGA KOCZOCIK-PRZEDPELSKA (Poznań)

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 09/2004