Dar zaufania

Wystawa Muzeum POLIN powstała w całości dzięki darczyńcom z Polski i z zagranicy. Ale oprócz pieniędzy dostaliśmy od nich znacznie więcej: przyjaźń i zaufanie.
Czyta się kilka minut
 / Fot. Archiwum Muzeum Historii Żydów Polskich POLIN
/ Fot. Archiwum Muzeum Historii Żydów Polskich POLIN

„TYGODNIK POWSZECHNY”: Muzeum Historii Żydów Polskich i jego wystawa to niezwykłe przedsięwzięcie – nie tylko pod względem zakresu opowiadanej historii czy wizjonerskiej architektury.

PIOTR WIŚLICKI: Tak, to również nowatorska w skali Polski forma organizacyjna: partnerstwo publiczno-prywatne. Przed nami nikt nie tworzył instytucji kultury w taki sposób! W 2005 r. ówczesny prezydent Warszawy śp. Lech Kaczyński i minister kultury Waldemar Dąbrowski podpisali ze Stowarzyszeniem Żydowski Instytut Historyczny pionierskie porozumienie. Partnerzy publiczni zobowiązali się wybudować i wyposażyć siedzibę Muzeum, a Stowarzyszenie – zebrać pieniądze na zorganizowanie konkursu architektonicznego i zaprojektowanie oraz wykonanie wystawy stałej.

Koszt tej wystawy od początku liczony był w milionach. Nie mieliście obaw, czy podołacie?

Pierwsze pieniądze na tworzenie wystawy dostaliśmy, gdy Muzeum było jeszcze odległym marzeniem. Bo proszę pamiętać, że pomysł narodził się jeszcze w 1993 r. i przez 12 lat funkcjonował jako inicjatywa społeczna. Dlatego naszych pierwszych darczyńców często nazywam marzycielami. Na naszej drodze spotkaliśmy Wiktora Markowicza i Zygmunta Rolata, którzy nie tylko sami wsparli nasz projekt, ale utworzyli w Nowym Jorku Północnoamerykański Komitet Wspierania Muzeum, który pozyskiwał kolejnych darczyńców. Na zachodnim wybrzeżu USA ideę tworzenia Muzeum podchwycił znany filantrop Tad Taube, a w Europie Corinne Evens, która we Francji stanęła na czele europejskiego komitetu wspierania.

Wymienił Pan ledwie kilka osób. To wystarczyło?

Na początku było ich kilka, ale determinacja i pasja naszych pierwszych darczyńców-marzycieli sprawiła, że ideą Muzeum zarazili się kolejni. Ruszyła lawina, która wciągnęła środowiska żydowskie i polskie, rządy, firmy i organizacje pozarządowe. W ciągu trwania projektu wsparło nas ponad 500 darczyńców, a kwota, którą powierzyli Stowarzyszeniu, przekroczyła 165 milionów złotych. To osiągnięcie bez precedensu w polskiej kulturze. Za te pieniądze sfinansowaliśmy prace nad rozwojem koncepcji Muzeum, przygotowanie wystawy stałej i jej produkcję. 20 milionów złotych przekazaliśmy na działalność programową Muzeum, które przecież nie czekało, aż budynek będzie gotowy. Działania edukacyjne i kulturalne rozpoczęło już w 2007 r.!

Muzeum Historii Żydów Polskich powstawało 21 lat. Darczyńcy byli gotowi tak długo czekać?

Przez te dwie dekady okazali nam niezwykłe zaufanie, cierpliwość i wyrozumiałość. To nie są zachowania typowe dla relacji biznesowych ani standard w filantropii. Takie zachowania zazwyczaj rezerwujemy tylko dla naszych najbliższych. Mam nadzieję, że zdaliśmy ten egzamin z zaufania. Wspólnie dokonaliśmy czegoś wielkiego.


PIOTR WIŚLICKI jest przewodniczącym Stowarzyszenia Żydowski Instytut Historyczny w Polsce.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

1.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 1.00 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz
0.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 29.90 zł

TP Online: Dostęp roczny online

Grafika na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 44/2014