Daleko od wakacji

Sanatoryjna sąsiadka pożyczyła mi porady bonifratra, ojca Jana Grande, jako warte lektury. Od razu uderzyła mnie jedna uwaga sędziwego zakonnika: jego zdziwienie, że dla odpędzenia nudy potrzebujemy na przykład telewizji, gdy każdy przecież otrzymał coś tak wspaniałego i niepowtarzalnego jak własne życie, które nikomu poza nim się nie przydarzy.
Czyta się kilka minut

Ba, ale żeby to odkryć albo pamiętać, trzeba nieraz pomocy. Czyjejś myśli mądrej i przyjaznej, czyjejś obecności. A z tym niełatwo, choć żyjemy w tłoku. Coś się na przykład popsuło w mojej ulubionej ,,dwójce" radiowej. Kiedyś chwaliłam z wdzięcznością poranne ,,słowo na dzień", pomocne w tym szarym, opornym rozpoczynaniu życia na nowo. Teraz zdarza mi się wyłączać radio, bo dociera do mnie jakiś fragment wykładu, suchy, precyzyjny opis, analiza, diagnoza, rzeczowa i pewnie rzetelna, ale zupełnie nieprzydatna w takiej dawce i o takiej porze. A poczucie samotnej bezradności pogłębia zaraz potem spiker, który rozpoczynając serwis informacyjny nie mówi nawet ,,dzień dobry".

Wobec mediów elektronicznych jesteśmy w gruncie rzeczy bardziej bezradni, niż się zdaje. Zapraszają nas ,,zostańcie z nami" i ,,zadzwońcie, wyślijcie odpowiedź" itd., ale robią, co chcą. Nieraz pytam sama siebie, kiedy się wreszcie zbuntujemy, dziesiątki razy co dzień wystawiani na drwiny, bo program nie zaczyna się o zapowiadanej porze już prawie nigdy, muszą go poprzedzić dziesiątki coraz głupszych reklam, dziesiątki razy w ciągu dnia powtarzanych, kpiących ze zdrowego rozsądku (,,75 proc. więcej objętości włosów po użyciu szamponu X"). Sterowanie rozmówcami w programach widoczne jest gołym okiem, nieobecność jakichkolwiek sprostowań aż uderza. I co z tego? Sami tego chcemy. Przecież w sondażach wiarygodności telewizja wciąż zajmuje pierwsze miejsce.

A prasa? Dziś tylko o całostronicowym ogłoszeniu w ,,GW". Donald Tusk wzywa Włodzimierza Cimoszewicza do debaty (z góry sugerując, że zapewne stchórzy). A temat? ,,Trzecia czy Czwarta RP"? Albo ,,Czy lewica ma w Polsce przyszłość"? Albo ,,Spór o konstytucję"? Ależ skąd! To przyzwoity kandydat na prezydenta zamierza dowieść nieprzyzwoitości rywalowi. I tyle. Bo tak to właśnie jest zapowiedziane: ,,Przyzwoitość w polityce". Panie pośle Tusk, panie kandydacie PO, dlaczego Pan już na wejściu tak nas chce rozczarować?

15 lipca 2005 r.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Ilustracja na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 30/2005