Szanowny Użytkowniku,

25 maja 2018 roku zaczyna obowiązywać Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (określane jako „RODO”, „ORODO”, „GDPR” lub „Ogólne Rozporządzenie o Ochronie Danych”). W związku z tym informujemy, że wprowadziliśmy zmiany w Regulaminie Serwisu i Polityce Prywatności. Prosimy o poświęcenie kilku minut, aby się z nimi zapoznać. Możliwe jest to tutaj.

Rozumiem

Reklama

Czytać po szwedzku

Czytać po szwedzku

12.10.2015
Czyta się kilka minut
Dlaczego to właśnie Szwedom udaje się utrzymać wysoki poziom czytelnictwa w dobie narastającej konkurencji innych mediów?
Biblioteka dla młodzieży TioTretton, Szwecja Fot. kulturhusetstadsteatern.se
S

Sześćdziesiąt procent Polaków nie sięga w ciągu roku po książkę, a statystyczny Szwed czyta dwadzieścia minut dziennie. Nasze wzbogacające się i goniące Zachód społeczeństwo nie ma na lekturę czasu, a Szwedzi od lat dobrze rozumieją, że zaniedbanie czytelnictwa jest groźne dla demokracji, bo tylko uważni czytelnicy mogą świadomie śledzić debatę publiczną i brać w niej czynny udział.

Protestanci czytają więcej?

Czytanie nie jest ani przestarzałe, ani staromodne, wręcz przeciwnie, ono tworzy lepszą przyszłość. Słowami Katti Hoflin, dyrektorki sieci sztokholmskich bibliotek i pisarki: „Biblioteka to dobry społeczny biznes”, bowiem wysoki poziom czytelnictwa zwiększa nawet PKB kraju, nie mówiąc już o tym, jak korzystnie wpływa na poziom innowacyjności i jak bardzo poszerza horyzonty. Poza tym czytanie łagodzi obyczaje i zwiększa empatię. Jak zauważa pracowniczka szwedzkiej Rady Kultury, Nina Frid, czytelnik „otrzymuje dostęp do wewnętrznego świata innych”, bo „książka pozwala na większą bliskość z ludźmi, o których się czyta, większą niż podczas oglądania filmu, być może większą niż w prawdziwym życiu”.

Warto w tym kontekście przypomnieć, że kraje o wysokim stopniu zaufania oraz społecznej solidarności lepiej funkcjonują, i to pod każdym względem, zarówno politycznym, jak i gospodarczym.

Tylko dlaczego to właśnie Szwedom udaje się utrzymać wysoki poziom czytelnictwa w dobie narastającej konkurencji innych mediów oraz kolejnych kryzysów na światowych rynkach wydawniczych?
Część odpowiedzi na to pytanie ma wymiar historyczny, wiara w sens promocji czytelnictwa ma bowiem po drugiej stronie Bałtyku kilkusetletnią tradycję. Kiedy Szwecja przeszła w 1592 r. na protestantyzm, Kościół luterański zaczął wymagać od wiernych czytania Biblii. W 1686 r. w tamtejsze prawo kościelne wpisano dążenie do powszechnej umiejętności czytania, dzięki czemu według szacunkowych danych w 1850 r. już 80 proc. ludności Szwecji umiało czytać, podczas gdy w Polsce, tak jak w innych krajach katolickich, np. w Hiszpanii i Włoszech, czytało wtedy zaledwie 20-30 proc. społeczeństwa. Protestantyzm odegrał więc silną rolę kulturotwórczą i przyczynił się do wczesnej eliminacji analfabetyzmu.

Czytać powinni wszyscy

Drugim czynnikiem był i nadal jest szwedzki egalitaryzm. Jeden z moich rozmówców w książce „Szwecja czyta. Polska czyta”, tłumacz literatury polskiej, Stefan Ingvarsson mówi tak: „w Szwecji istnieje silne przekonanie, że ludzie wykształceni muszą promować kulturę i czytelnictwo wśród wszystkich warstw społecznych. Natomiast w Polsce silny jest elitaryzm i przekonanie, że istnienie ciemnych mas to jakieś prawo przyrody, że tak zawsze było i będzie, że to normalne w każdym społeczeństwie”. Myślę, że jest to kluczowa, choć zarazem dość bolesna obserwacja.

Być może właśnie przekonanie, iż czytać mogą i powinni wszyscy, przyczyniło się do rozwoju szwedzkiej powieści, tego najbardziej egalitarnego z gatunków literackich. W Szwecji na pytanie, co jest najważniejsze w literaturze, krytycy, pisarze, czytelnicy, wydawcy i agenci literaccy odpowiedzą zgodnym chórem: opowieść, dobra i wciągająca historia. W Polsce odpowiedź na to samo pytanie zabrzmi zazwyczaj: język.

Polska ma więc lepszych poetów oraz licznych naśladowców Brunona Schulza, a także silnie ugruntowane przekonanie, że dobra literatura jest trudna i mało przystępna, natomiast szwedzką powieść czyta cały świat.

Biblioteka dla każdego

Szwedzi to naród ceniący sobie zdrowy rozsądek, czyli „sunt förnuft”, co powoduje, że również w myśleniu o promocji literatury są dobrze zorganizowanymi pragmatykami. Mają w całym kraju doskonały system ściśle ze sobą współpracujących bibliotek, a działalność instytucji państwowych zajmujących się promocją czytelnictwa jest dobrze skoordynowana. To zwiększa efektywność, a także pozwala na oszczędzanie pieniędzy. Od lat stawia się tu w większym stopniu na mądry pozytywizm niż na wielkie spektakularne projekty bez kontynuacji.

Nie oznacza to jednak, że Szwedzi nie poszukują nowych dróg promocji czytelnictwa i nie cenią oryginalnych rozwiązań. W latach 50. XX w., w celu budzenia pasji czytelniczej we wszystkich warstwach społecznych i we wszystkich zakątkach kraju, po całej Szwecji zaczęły jeździć autobusy biblioteczne. W roku 1983 było ich aż 123. Dziś, kiedy sieć zwykłych bibliotek rozrosła się tak bardzo, że zapotrzebowanie na te mobilne zmalało (choć po Archipelagu Sztokholmskim nadal pływa łódź biblioteczna!), tworzy się biblioteki adresowane do wybranych grup czytelników.

Jedną z najsłynniejszych jest biblioteka TioTretton w sztokholmskim Kulturhuset, do której wstęp mają tylko i wyłącznie dzieci w przedziale wiekowym od 10 do 13 lat. Specjalne miejsce dla nich stworzono dlatego, że badania wykazały, iż to właśnie dzieci w tej grupie przestają chodzić do bibliotek dla maluchów, a nie czują się jeszcze pewnie w bibliotekach dla nastolatków. Biblioteka TioTretton została w całości zaprojektowana na podstawie ankiet przeprowadzonych wśród dzieci, w których opisywały one swoje wymarzone miejsce. Można w niej gotować, nagrywać piosenki i czytać książki na drabinkach tuż pod sufitem, a pracujący w niej animatorzy kultury mają zawsze czas na słuchanie dziecięcych pomysłów. Niczego im nie narzucają, podążają za ich fantazją.

Narodowy Trener Czytelnictwa

Ostatnie badania poziomu czytelnictwa w Szwecji wykazały, że spada ono wśród nastoletnich chłopców.
Trzeba było podjąć natychmiastowe kroki, by poprawić sytuację. Zajmująca się tym problemem Szwedzka Rada Kultury nie postawiła jednak na organizację dodatkowych spotkań dla młodych chłopców w bibliotekach.

Szwedzcy urzędnicy rozumieją, że bycie czytelnikiem to kwestia tożsamości i aby nim się stać, trzeba uznać czytanie za coś atrakcyjnego, w inny sposób nie da się do niego zmusić. Z tej przyczyny zadali sobie najpierw pytanie: co młodzi chłopcy robią w wolnym czasie? Co lubią? Otóż najczęściej grają w piłkę lub uprawiają inne sporty. Postawiono więc na współpracę z trenerami w klubach sportowych i powołano Narodowego Trenera Czytelnictwa!

Ten niebanalny pomysł jest w gruncie rzeczy wyrazem skrajnego pragmatyzmu. W Radzie Kultury uznano, że skoro trenerzy mają u lubiących sport młodych ludzi autorytet, to właśnie trenerom należy powierzyć zadanie krzewienia pasji lekturowych. To oni powinni mieć zawsze książki w sportowej szatni albo w autobusie wiozącym młodzież na zawody, powinni mówić, że sami chętnie czytają, że czytanie jest cool... Na pewno to oni szybciej zachęcą opornych chłopaków do czytania niż nauczycielka wmawiająca im, że czytelnictwo wzbogaca język.

Związek Zawodowy Czytelników

W Szwecji dba się nie tylko o biblioteki i o czytelników, ale także o pisarzy i tłumaczy. A może należy ująć to nieco inaczej: to szwedzcy ludzie pióra potrafią bardzo skutecznie lobbować w swoich sprawach. Są solidarni i z reguły należą do reprezentującego ich interesy bardzo silnego związku zawodowego. „Reprezentujemy w zasadzie niemal wszystkich szwedzkich pisarzy i tłumaczy, a słowa ludzi pióra mają swoją siłę. Nie jesteśmy silniejsi niż nasi członkowie” – mówi przewodniczący związku Gunnar Ardelius.

Silna reprezentacja pisarzy ma korzystny wpływ na ich sytuację zawodową w wielu wymiarach, od wysokości tantiem autorskich (związek gwarantuje członkom poprzez umowy ramowe z wydawnictwami, że tantiemy nie będą niższe niż 25,5 proc. ceny hurtowej książki) po możliwość uzyskiwania stypendiów oraz otrzymywania godnych honorariów za spotkania autorskie.

Ostatnio Związek Pisarzy i Tłumaczy wynegocjował z rządem podwyżkę istniejącej w Szwecji od 1954 r. opłaty bibliotecznej, która jest uiszczana przez państwo i ma charakter oczywistej rekompensaty dla autorów za to, że ich książki nie tylko są sprzedawane w księgarniach, ale także wypożyczane w bibliotekach.

Dla przykładu w roku 2014 dzięki opłacie bibliotecznej do szwedzkiego Funduszu Pisarzy trafiło ponad 139 mln koron, z czego 53 mln zostały wypłacone pisarzom i tłumaczom, a reszta pieniędzy trafiła do twórców w postaci stypendiów.

Literatura na eksport

Szwecja potrafi nie tylko promować czytelnictwo i dbać o swoich autorów, ale także eksportować swoją literaturę w świat. Nie dzieje się to samo z siebie, na szwedzkim rynku wydawniczym działają niezwykle skuteczni agenci literaccy i każde wydawnictwo stawia na promocję swoich książek na rynkach zagranicznych. Szwedzką markę literacką budują też międzynarodowe nagrody. Ten stosunkowo mały kraj na północy Europy przyznaje przecież Nobla, a od niedawna również międzynarodową nagrodę dla autorów literatury dziecięcej ALMA (nagroda imienia Astrid Lindgren), która wynosi, bagatela, 5 mln koron (2,5 mln zł) i jest największą taką nagrodą na świecie.

Jeżeli na zakończenie dodamy, że w największym szwedzkim dzienniku „Dagens Nyheter” codziennie publikowane są 2-3 duże recenzje książek, a powieść, która ukazuje się w uznanym wydawnictwie, może liczyć na 17-20 recenzji w prasie papierowej (z wliczeniem gazet lokalnych), to będziemy mieć pełny obraz doskonale funkcjonującej maszyny propagującej literacką i czytelniczą formę życia.

Nie da się ukryć, że mamy w Polsce strasznie dużo do zrobienia, by w kwestii promocji czytelnictwa i literatury nadążyć za północnym sąsiadem. Myślę jednak, że nie ma rzeczy niemożliwych. Wystarczy dużo mądrego pragmatyzmu, odrobina kreatywności i niezachwiana wiara w to, że promocja czytelnictwa to jedna z najważniejszych kwestii, które określą naszą przyszłość. ©

KATARZYNA TUBYLEWICZ jest publicystką, pisarką i tłumaczką z języka szwedzkiego. Współpracuje z „Gazetą Wyborczą”, „Dwutygodnikiem” i „Krytyką Polityczną”. W 2005 r. opublikowała powieść „Własne miejsca”. W 2015 r. ukazały się jej „Rówieśniczki”. Przez kilka lat mieszkała w Szwecji, gdzie była dyrektorką Instytutu Polskiego w Sztokholmie i prowadziła zajęcia akademickie dotyczące współczesnej Polski.

KATTI HOFLIN i GUNNAR ARDELIUS wezmą udział w dyskusji panelowej zatytułowanej „Czytać po szwedzku” (25 października, niedziela, godzina 13.00). Poprowadzi ją Katarzyna Tubylewicz.

GUNNAR ARDELIUS (ur. 1981) – szwedzki pisarz i działacz organizacji wspierających czytelnictwo, przewodniczący Szwedzkiego Związku Pisarzy i Tłumaczy. Z wykształcenia literaturoznawca i dziennikarz. W 2007 r. ukazała się jego debiutancka powieść „Jag behöver dig mer än jag älskar dig och jag älskar dig så himla” (tytuł angielski „I Need You More Than I Love You and I Love You to Bits”). Mieszka w Sztokholmie.

KATTI HOFLIN (ur. 1964) – pisarka i dramatopisarka, prezenterka radiowa i telewizyjna. Była dyrektorka Rum för barn, biblioteki dla dzieci w sztokholmskim Kulturhuset, i szefowa programu literackiego „Kulturhuset”. Z jej inicjatywy powstała nowatorska biblioteka TioTretton, dla dzieci w wieku 10-13 lat. Od niedawna zarządza siecią kilkudziesięciu sztokholmskich bibliotek. Jest specjalistką do spraw kultury dziecięcej.

Czytasz ten tekst bezpłatnie, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum
Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]