Czydzieści i czy

No i stało się: dziatwa poszła mi do szkoły w Królewskim Mieście. Córki moje. Wszystkie czy. I powróciły z lekka zadziwione wymową pedagogicznych gron, które to grona jak jeden mąż i żona „dość dziwnie wymawiały niektóre wyrazy”.
Czyta się kilka minut

Oczymać ocenę. Czecia godzina. Wyjść za poczebą. Dojeżdżać z Czebini. Zaznaczę niniejszym od razu na wstępie, że uwielbiam lokalne podworce, borówki, oglądnięcia, wychodzenie na pole, ubieranie obuwia itp. – super, ale co z krakowskim „CZY” pedagogicznym?

Poruszyliśmy ów temat wymowny w gronie artystów Narodowej Placówki, i co bardziej lokalna część aktorów twardo twierdziła, że krakowskie „czy” nie jest kolorytem jedynie, ale w pełni uprawnionym typem wymowy, cytuję: „równie poprawnym jak warszawski”, więc nic dziwnego, że dziatwę tak tu uczą, i dobrze. Mamy zatem wymowę wawelską i wymowę PKiN (dla niewtajemniczonych: Pałac Kultury i Nauki – to, co sterczy w sercu stolicy, nowej stolicy). Nie poczułem się dotknięty, gdyż się nie utożsamiam z wszystkimi wysokościowymi elementami krajobrazu danej metropolii, nie odpowiedziałem, że jakie miasto, taki szkieletor. Niby wszystko jedno, jak go Krak zwał – ważne, że mieszkańcy dumni i bladzi swą metropolitalną specyfiką oraz lingwistycznym kolorytem, ale żeby aż w szkolnictwie, i to unisono? Nie gorszmy dziatek w procesie edukacji.

Przeszczelone kolano, że tak autoocenzuruję krakowską wersję wymowy związanej z czynnościami broni palnej, łuku, procy itp., zwłaszcza wykonywanych w krzakach. Nie idźmy tą drogą! Albo właśnie idźmy do końca. Jeśli już wymawiać „trzy” jako „czy”, to – na Szewtrzyka Dratewkę! – bądźmy konsekwentni również w drugą stronę. Szczelina – strzelina. Czapka – trzapka itp. Zapoczebowanie na równoważną odmienność? Na całego: trzy rzetrzywiście czeba uczymywać, że Kraków poczebuje podczymania mitu o tzw. alternatywnej wymowie? Poprawa samopotrzucia? Trzy tak mówił Potrzet Królów Polskich? Potrzciwie pytam podwawelskie grono nautrzycielskie, ciała utrzące: trzy warto? Wiem, że wieszcze nasi rzadko nader bywali w Krakowie, chyba że pośmiertnie, no ale jak odpowiemy sobie teraz pod Wawelem na ważkie pytanie o imię...

A imię jego?

Trzterdzieści i trztery?

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Jerzy Skakun dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 37/2014