„Zobaczymy” – tak premier Donald Tusk odpowiada na pytanie o wprowadzenie podatku, który miałby objąć gigantów cyfrowych działających w Polsce. Nad takim projektem ustawy zaczęło prace Ministerstwo Cyfryzacji, ale gdy tylko poinformował o tym szef resortu wicepremier Krzysztof Gawkowski, odpowiedział mu nominowany na ambasadora USA Thomas Rose. Choć jeszcze nie objął urzędu, zagroził Polsce „konsekwencjami” i zapowiedział „odwet” prezydenta Trumpa.
Nowa administracja USA już zdążyła nas przyzwyczaić, że w dyplomacji działa jak słoń w składzie porcelany, ale trzeba przyznać, że komunikat Ministerstwa Cyfryzacji nie pojawił się w najlepszym momencie, bo stosunki między Europą a Waszyngtonem są – delikatnie mówiąc – napięte. Do tego USA właśnie przygotowują cła odwetowe na 35 państw, które już wprowadziły u siebie cyfrowy podatek.
Teoretycznie nic w tym podatku kontrowersyjnego. Choć ok. 40 proc. zysków takich amerykańskich koncernów jak Meta, Amazon, Apple czy Google pochodzi z Europy, rejestrują one swoje filie w krajach, gdzie podatki są niskie, unikając rozliczeń tam, gdzie rzeczywiście generują przychód.
Stąd podatek cyfrowy wprowadziły już m.in. Francja, Włochy czy Słowenia. Planowano go też w Polsce, ale w 2019 r. przyjechał do Warszawy wiceprezydent Mike Pence i rząd Mateusza Morawieckiego niespodziewanie wycofał swój pomysł.
Przez lata Waszyngton naciskał, by wstrzymać się z takimi rozwiązaniami, aż wypracuje je OECD. Organizacja już cztery lata temu je zaproponowała, ale Waszyngton blokował lub przedłużał negocjacje. Część krajów zaczęła więc wprowadzać cyfrowy podatek na własną rękę.
Po czym już pierwszego dnia urzędowania prezydent Trump ogłosił wycofanie się z wynegocjowanych w ramach OECD ustaleń i zalecił przygotowanie wspomnianych ceł odwetowych. Zapewne nie bez związku z faktem, że szefowie wszystkich wielkich koncernów technologicznych w USA wsparli Trumpa finansowo podczas kampanii wyborczej i dostosowują działania swoich firm do priorytetów nowej administracji.
W Polsce wdrożenie takiego podatku bez wątpienia jest potrzebne, choćby dla zdobycia funduszy na rozwój naszych firm technologicznych, by nadążały za resztą świata. Gdy jednak premier mówi „zobaczymy”, ma rację. Nie chodzi o to, czy mamy – jak mówi wicepremier Gawkowski – suwerenność w tworzeniu własnego prawa. Warto po prostu wcześniej dobrze skalkulować koszty.
„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.





















