Gdy po spotkaniu prezesa Google Sundara Pichai z polskim premierem podano, że koncern zainwestuje 5 mln dolarów w ciągu pięciu lat, informacja wywołała mieszaninę wesołości i zażenowania. Szybko pojawiły się sprostowania, że kwota – będąca równowartością pięciu autobusów – będzie dużo wyższa. Z kolei w poniedziałek 700 mln dolarów inwestycji zapowiedział Microsoft.
Problemy amerykańskich Big Techów w Europie
Między bajki można jednak włożyć anonimowe głosy z polskiego rządu w money.pl, że Google do inwestycji przekonała „dynamiczna dekarbonizacja” naszej gospodarki. Polska mogłaby mieć energię z samych toksycznych śmieci, a gigant i tak by obiecywał inwestycje, bo tu chodzi o coś więcej niż nasz rynek.
Big Tech od lat jest na wojnie z Unią Europejską, która od blisko dekady stara się trzymać w ryzach działalność takich koncernów. I jest w tym coraz skuteczniejsza, o czym mogą świadczyć wielomiliardowe grzywny nałożone w zasadzie na wszystkie technologiczne molochy. Teraz jednak to Big Tech przechodzi do kontrofensywy. Nie ma przypadku w tym, że wszyscy techno-magnaci z Doliny Krzemowej hojnie sypali groszem na „fundusz inauguracyjny” Donalda Trumpa, a później zjawili się na jego zaprzysiężeniu. W nowej administracji widzą sojusznika w walce z unijnymi regulacjami.
Biały Dom chętnie pomaga. Podczas styczniowego Światowego Forum Ekonomicznego Trump nazwał kary na Big Tech „formą opodatkowania”. „Czy wam się podobają, czy nie, to są amerykańskie firmy, więc nie powinniście tego robić” – stwierdził. Podobnie wypowiadał się wiceprezydent J.D. Vance. Tyle że Bruksela w sprawie ochrony praw unijnych obywateli ani europejskich innowacji ustępować też nie zamierza. Idziemy więc na zderzenie.
Skutki polskiej kooperacji z Doliną Krzemową
Po konferencji Tuska związek dostawców usług internetowych Polska Chmura przestrzegł, że „zapowiedzi ze strony rządu o pogłębionej współpracy z globalnymi gigantami (...) budzą obawy o zbyt preferencyjne traktowanie zagranicznych podmiotów, co może odbić się negatywnie na polskich przedsiębiorstwach”. Bezkrytycznie zalecając się do amerykańskich molochów, raczej nie dorobimy się „polskiego Google’a”.
„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.





















