Czy modlitwa ma sens?

Największym darem Boga dla nas jest życie, a naszym dla Boga – zgoda na przyjęcie tego życia z całą jego nieprzewidywalnością.
Czyta się kilka minut
O. Wacław Oszajca SJ // Fot. Grażyna Makara
O. Wacław Oszajca SJ // Fot. Grażyna Makara

„Tak mówi Pan: Przeklęty człowiek, który polega na człowieku i to, co śmiertelne, czyni swym oparciem (…) Błogosławiony człowiek, który polega na Panu” – zapewnia prorok Jeremiasz. Nie jest to jednak wcale takie pewne. Prosimy, ale na próżno. Mówimy, że widocznie źle się modlimy, nasze modły nie były zgodne z wolą Bożą, ksiądz coś spaprał, a zresztą – Bóg wie lepiej od nas, czego nam do szczęścia potrzeba i nie daje czegoś, co może nam zaszkodzić. I jest w tym nieco prawdy. Jezus, odpowiadając na prośbę matki synów Zebedeusza, powiedział: „Nie wiecie, o co prosicie”.

Zresztą, nie chcąc się Bogu narazić, lepiej Mu nie przypominać, że Jego Syn, Jezus, obiecał: „Każdy, kto prosi, otrzymuje; kto szuka, znajduje; a temu, kto puka, otwierają”. Jednak dalej czytamy, że Bóg tym, którzy Go proszą, przede wszystkim „da Ducha Świętego”, o czym my nie chcemy pamiętać, wciąż uważając, że największym darem, który tylko Bóg może, a nawet powinien nam zagwarantować, jest zdrowie. Paweł przypomina: „Jeżeli tylko w tym życiu w Chrystusie nadzieję pokładamy, jesteśmy bardziej od wszystkich ludzi godni politowania”. A jeśli już się zdarzy niemożliwe i np. rak się cofnie, zaraz widzimy w tym cud, wydarzenie nadprzyrodzone, szczególną łaskę, którą wyprosiliśmy dzięki wstawiennictwu świętych i zastosowaniu specjalnych modłów. Słowem – znaleźliśmy sposób, by Boga przekonać do spełnienia naszej woli. Tyle tylko, że takiego boga, którego należy przekonywać, żeby się wreszcie zainteresował swoimi wyznawcami, słusznie można podejrzewać o narcyzm, a nawet o sadyzm.

Bóg Jezusa Chrystusa nie obiecuje gruszek na wierzbie. Jeśli sądzimy, że za mało się o nas troszczy, to warto pamiętać, że nie zatroszczył się też o swego Syna, człowieka Jezusa i „wydał Go w nasze ręce”, a my zrobiliśmy z Nim, cośmy chcieli. Ten dramat Boga i człowieka wciąż trwa. Nie wystarczy wierzyć, że Jezus realnie jest jedynie w Eucharystii i w tabernakulum. Tak samo realnie jest obecny w ubogich, głodnych, nagich, uchodźcach, płaczących, znienawidzonych, uwięzionych, potępionych i zabijanych. Nie tyle wśród nich, co w nich. Dlatego największym darem Boga dla nas jest życie, a naszym dla Boga – zgoda na przyjęcie tego życia z jego nieprzewidywalnością. Z jedynym wyjątkiem – śmiercią.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

1.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 1.00 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz
0.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 29.90 zł

TP Online: Dostęp roczny online

Grafika na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 7/2025

W druku ukazał się pod tytułem: Wyjątek