Czy leci z nami pilot?

Uprzedzam: to będą uwagi naiwne. Co tu kryć: sprowokowane. Trudno reagować inaczej, gdy gazeta codzienna na pierwszej stronie olbrzymią czcionką zawiadamia nas: "zaczęło się", a jako dalszy ciąg tejże sprawy drukuje rozmowę z - bagatela - przewodniczącym związku zawodowego "Solidarność". A w niej żądania, by ratować się przed kryzysem przez podnoszenie płac i emerytur; "nawet jeśli - to cytat - znalezienie środków na to wydaje się niemożliwe". "Kryzys to nie nasza sprawa, tylko wasza" - te słowa związkowca po telewizyjnej z kolei informacji o nowych żądaniach podwyżek dla górników zdają się trafną zapowiedzią perspektyw, jakie czekają na tych, którzy ufają w porozumienia antykryzysowe w Komisji Trójstronnej.
Czyta się kilka minut

Kierowcy samochodowi znają zwrot back seat driver. Kierowanie z tylnego siedzenia. Zjawisko uprzykrzone i niebezpieczne. Jeszcze bardziej nieodpowiedzialny byłby siedzący obok kierowcy wyrywający mu kierownicę. Kiedy poważny, zdawałoby się, dziennikarz prowadzący program radiowy proponuje, by jego gość, minister odpowiedzialny za antykryzysowy program, omówił propozycje opozycji, zamiast umożliwić mu przedstawienie tego, co zrobić ma on sam i rząd - mamy właśnie owo zjawisko. Jaka z tego korzyść? Nie może wiele rąk trzymać kierownicy, choćby pan redaktor miał wtedy efektowny program. O wiele sensowniejsze wydaje mi się już dziś, by minister Boni - tak jak ongiś, na początku transformacji, minister Jacek Kuroń - miał w telewizji swoje cotygodniowe dziesięć minut na wyjaśnianie ludziom w Polsce podejmowanych działań (łącznie z rozmową o tym, co niepokoi i budzi lęk). Zabawy dziennikarskie chyba już się kończą, bowiem schody okazały się bardziej strome, niż nam się chciało do niedawna zauważać.

Kiedy parę dni temu w Nowym Jorku lądował awaryjnie na rzece Hudson samolot z półtora setką ludzi, nie było, jak opowiadają ocaleni, ani popłochu, ani walki między pasażerami o jak najszybszy ratunek. Była powaga i odpowiedzialność na miarę sytuacji granicznej. "Cud na Hudson", mówi się teraz w Stanach. To prawda, oni przeżyli katastrofę, nie kryzys.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 04/2009