Reklama

Czy ktoś się odważy mówić o kompromisie

Czy ktoś się odważy mówić o kompromisie

06.11.2020
Czyta się kilka minut
Jeszcze tydzień temu ulica skandowała przekleństwa i szyderstwa pod adresem establishmentu, prezes partii rządzącej grzmiał o końcu narodu, a biskupi porównywali domniemane krzywdy katolików w Polsce do krzywd Żydów sprzed wojny. Dziś zapanowała ogłuszająca cisza.
Piętnasty dzień Strajku kobiet, 3 listopada 2020 r. / FOT. Pawel Wasniowski/REPORTER
P

PiS odłożył do przyszłego tygodnia posiedzenie Sejmu, próbując uciułać większość dla złożonego przez prezydenta projektu przywracającego część unieważnionej przez TK przesłanki legalności aborcji. Projekt mówi o „wysokim prawdopodobieństwie, że dziecko urodzi się martwe albo obarczone nieuleczalną chorobą lub wadą, prowadzącą niechybnie i bezpośrednio do śmierci dziecka, bez względu na zastosowane działania terapeutyczne” – i nawet takie sformułowanie budzi sprzeciw kilkudziesięciu posłów Zjednoczonej Prawicy i hierarchów Kościoła.

A tym razem, w przeciwieństwie do „piątki dla zwierząt” z września, nie ma co liczyć na wsparcie choć części opozycji. Mimo że zawężające podejście do aborcji jest bliskie konserwatywnemu skrzydłu Platformy (która niekiedy lubi powoływać się na swoją chadeckość), to dziś w jej interesie jest przyglądanie się z założonymi rękoma ­PiS-owi w tarapatach.

W środowisku, które mianowało się koordynatorem protestów i próbuje przełożyć jego chaotyczny przekaz na spójny komunikat polityczny, także nastał czas przegrupowań. Energia działań ulicznych w sposób naturalny się wyczerpuje (zwłaszcza że trwa pandemia i zimny listopad). Ogłoszona zaś przez powołaną w tym celu radę lista postulatów okazała się na razie nieudolną przymiarką do nowego lewicowego populizmu – co widać choćby po ostrym języku i rygorze natychmiastowej wykonalności. Strajk Kobiet zadowoliłyby tylko przyspieszone wybory, chociaż to ostatnie, czego nam trzeba w sytuacji pandemii jeszcze gorszej niż wiosną. Trudno zresztą dociec, skąd w razie szybkich wyborów miałoby się znaleźć w elektoracie silne poparcie dla jego agendy, właściwie tożsamej z tym, co od dawna głosi parlamentarna lewica (a jej poparcie w sondażach bynajmniej nie wzrosło).


STRAJK KOBIET – CZYTAJ WIĘCEJ W SERWISIE SPECJALNYM >>>


Jedyny gracz, który nieco się wzmocnił – ­zarówno w sondażach, jak i pod względem skali i jakości interakcji w mediach społecznościowych – to ruch Szymona Hołowni. Co dowodzi, że w kwestii szeroko pojętej świeckości państwa jest spore poparcie dla mozolnego budowania nowego kompromisu. Ale na razie strach głośno wypowiadać to słowo. ©℗

Ten materiał jest bezpłatny, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Autor artykułu

Zawodu dziennikarskiego uczył się we wczesnych latach 90. u Andrzeja Woyciechowskiego w Radiu Zet, po czym po kilkuletniej przerwie na pracę w Fundacji Batorego (program pomocy dla...

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Ruchowi Szymona Hołowni życzę wszystkiego najlepszego. Elektoratu PIS nie nadgryzie boleśnie, natomiast jest nadzieja, że wyrwie kawał mięsa z elektoratu POKO. Dzięki temu możemy mieć w dalszym następstwie chadecką koalicję i chadecką opozycję, jeśli można tak w grubym uproszczeniu powiedzieć. Reszta składu parlamentarnego będzie grać dalej Muppet Show, więc waloru rozrywkowego społeczeństwo nie zostanie pozbawione.

Towarzyszu Forysiak, nie ma czegoś takiego jak elektorat PiS, podobnie jak onegdaj, tak zwany aktyw partyjny był tylko zasłoną dymną dla ogólnej niemocy przewodniej siły narodu. Jak tylko skończyły się frukty i nastąpiło realne zagrożenie dla własnego tyłka, ów twardy elektorat pochował się po katach i zaczął szukać alternatywy, przewodnia siła narodu prysła niczym bańka mydlana. Obserwując dynamikę wydarzeń, za latek 5 lub w okolicach, kolejne pokolenie zacznie przejmować stery władzy, gospodarki i życia społecznego. Kościół zacznie tracić znacząco na wpływach. To spowoduje odwrócenie się od niego polityków i marginalizację dewotów z nim związanych. Starsze pokolenie, za sprawą obecnych rządów i zarazy, mocno zostanie przetrzebione, nie zaradzi temu ani 13, 14, czy 15 emerytura, kasa się skończy i finał kiepski czeka obecnych notabli. zaiste zasłużenie zajmą miejsce w historii kraju pośród komunistycznych kacyków. Bo wiecie rozumiecie, starzy zawsze próbują urządzać świat młodym i zawsze g,,,o z tego wychodzi.

To koniec epoki postsolidarnościowej. Teraz rodzi się nowe i nie wiemy jakie.
Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

Newsletter

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]