Czy ktoś się odważy mówić o kompromisie

Jeszcze tydzień temu ulica skandowała przekleństwa i szyderstwa pod adresem establishmentu, prezes partii rządzącej grzmiał o końcu narodu, a biskupi porównywali domniemane krzywdy katolików w Polsce do krzywd Żydów sprzed wojny. Dziś zapanowała ogłuszająca cisza.
Czyta się kilka minut
Piętnasty dzień Strajku kobiet, 3 listopada 2020 r. / FOT. Pawel Wasniowski/REPORTER /
Piętnasty dzień Strajku kobiet, 3 listopada 2020 r. / FOT. Pawel Wasniowski/REPORTER /

PiS odłożył do przyszłego tygodnia posiedzenie Sejmu, próbując uciułać większość dla złożonego przez prezydenta projektu przywracającego część unieważnionej przez TK przesłanki legalności aborcji. Projekt mówi o „wysokim prawdopodobieństwie, że dziecko urodzi się martwe albo obarczone nieuleczalną chorobą lub wadą, prowadzącą niechybnie i bezpośrednio do śmierci dziecka, bez względu na zastosowane działania terapeutyczne” – i nawet takie sformułowanie budzi sprzeciw kilkudziesięciu posłów Zjednoczonej Prawicy i hierarchów Kościoła.

A tym razem, w przeciwieństwie do „piątki dla zwierząt” z września, nie ma co liczyć na wsparcie choć części opozycji. Mimo że zawężające podejście do aborcji jest bliskie konserwatywnemu skrzydłu Platformy (która niekiedy lubi powoływać się na swoją chadeckość), to dziś w jej interesie jest przyglądanie się z założonymi rękoma ­PiS-owi w tarapatach.

W środowisku, które mianowało się koordynatorem protestów i próbuje przełożyć jego chaotyczny przekaz na spójny komunikat polityczny, także nastał czas przegrupowań. Energia działań ulicznych w sposób naturalny się wyczerpuje (zwłaszcza że trwa pandemia i zimny listopad). Ogłoszona zaś przez powołaną w tym celu radę lista postulatów okazała się na razie nieudolną przymiarką do nowego lewicowego populizmu – co widać choćby po ostrym języku i rygorze natychmiastowej wykonalności. Strajk Kobiet zadowoliłyby tylko przyspieszone wybory, chociaż to ostatnie, czego nam trzeba w sytuacji pandemii jeszcze gorszej niż wiosną. Trudno zresztą dociec, skąd w razie szybkich wyborów miałoby się znaleźć w elektoracie silne poparcie dla jego agendy, właściwie tożsamej z tym, co od dawna głosi parlamentarna lewica (a jej poparcie w sondażach bynajmniej nie wzrosło).


STRAJK KOBIET – CZYTAJ WIĘCEJ W SERWISIE SPECJALNYM >>>


Jedyny gracz, który nieco się wzmocnił – ­zarówno w sondażach, jak i pod względem skali i jakości interakcji w mediach społecznościowych – to ruch Szymona Hołowni. Co dowodzi, że w kwestii szeroko pojętej świeckości państwa jest spore poparcie dla mozolnego budowania nowego kompromisu. Ale na razie strach głośno wypowiadać to słowo. ©℗

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 46/2020