Czy kolega Janusz jeszcze może?

Gdy ludowcy wybierali Janusza Piechocińskiego na prezesa, ten dziękując, padł przed nimi na kolana. Przyszły splendory, stanowisko wicepremiera.
Czyta się kilka minut

Dziś Polskie Stronnictwo Ludowe we wszystkich poważnych sondażach jest poniżej progu wyborczego. Sukcesów brak, możni partyjni działacze i szeregowcy są wkurzeni. W strukturach dojrzewa myśl, żeby pozbyć się prezesa. Piechociński znów więc może znaleźć się na kolanach, tyle że tym razem będzie w zupełnie innym nastroju. Obiecywał im partię otwartą i nowoczesną. Taką, która wyjdzie poza wiejski elektorat i osiągnie kilkanaście procent poparcia. Wtedy PSL mógłby grać w pierwszej lidze nie tylko dzięki politycznemu sprytowi liderów i niespotykanej u innych formacji zdolności koalicyjnej. Ale dzięki realnemu poparciu. Dlatego – namawiał Piechociński – trzeba zerwać z Pawlakową przaśnością.

Nie wiem, czy działacze PSL naprawdę chcieli zrywania z przaśnością. Zdaje się, że wielu z nich chciało trochę z przekory utrzeć nosa „koledze Waldkowi”, inni wziąć rewanż za „pochopne” zdymisjonowanie ministra rolnictwa Marka Sawickiego (po aferze Elewaru). Wyszło, jak wyszło. Wszyscy byli zaskoczeni. Teraz żałują. Bo przecież nie chodziło o nowoczesność i wyjście z wiejskich opłotków, ale o załatwianie konkretnych interesów. A tu przegrana za przegraną. Ostatnia, bardzo bolesna, to ubój rytualny – zakaz przeszedł, bo koalicyjna Platforma podzieliła się i nie zagłosowała jak należy. Czy Pawlak dopuściłby do takiej hecy? On poszedłby do premiera i się dogadał, zawsze to robił. Jeśli PO zabrała ubój, to niech da coś w zamian! A kolega Janusz? Czy on w ogóle potrafi coś załatwić? Czy znaczy coś jeszcze w tym rządzie, skoro Donald Tusk będzie tworzył ministerstwo energetyki i zabierał wicepremierowi kompetencje?

Do wyborów jeszcze kawał czasu, a PSL zazwyczaj dostaje więcej niż pokazują sondaże. Sondaże nie są największym problemem. Problemem jest to, czy Piechociński może dać coś partii. A jeśli nie? Kolega Waldemar już czeka na swoją kolejną szansę. A on udowodnił, że potrafi czekać skutecznie.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Ilustracja na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 30/2013