Dziś Polskie Stronnictwo Ludowe we wszystkich poważnych sondażach jest poniżej progu wyborczego. Sukcesów brak, możni partyjni działacze i szeregowcy są wkurzeni. W strukturach dojrzewa myśl, żeby pozbyć się prezesa. Piechociński znów więc może znaleźć się na kolanach, tyle że tym razem będzie w zupełnie innym nastroju. Obiecywał im partię otwartą i nowoczesną. Taką, która wyjdzie poza wiejski elektorat i osiągnie kilkanaście procent poparcia. Wtedy PSL mógłby grać w pierwszej lidze nie tylko dzięki politycznemu sprytowi liderów i niespotykanej u innych formacji zdolności koalicyjnej. Ale dzięki realnemu poparciu. Dlatego – namawiał Piechociński – trzeba zerwać z Pawlakową przaśnością.
Nie wiem, czy działacze PSL naprawdę chcieli zrywania z przaśnością. Zdaje się, że wielu z nich chciało trochę z przekory utrzeć nosa „koledze Waldkowi”, inni wziąć rewanż za „pochopne” zdymisjonowanie ministra rolnictwa Marka Sawickiego (po aferze Elewaru). Wyszło, jak wyszło. Wszyscy byli zaskoczeni. Teraz żałują. Bo przecież nie chodziło o nowoczesność i wyjście z wiejskich opłotków, ale o załatwianie konkretnych interesów. A tu przegrana za przegraną. Ostatnia, bardzo bolesna, to ubój rytualny – zakaz przeszedł, bo koalicyjna Platforma podzieliła się i nie zagłosowała jak należy. Czy Pawlak dopuściłby do takiej hecy? On poszedłby do premiera i się dogadał, zawsze to robił. Jeśli PO zabrała ubój, to niech da coś w zamian! A kolega Janusz? Czy on w ogóle potrafi coś załatwić? Czy znaczy coś jeszcze w tym rządzie, skoro Donald Tusk będzie tworzył ministerstwo energetyki i zabierał wicepremierowi kompetencje?
Do wyborów jeszcze kawał czasu, a PSL zazwyczaj dostaje więcej niż pokazują sondaże. Sondaże nie są największym problemem. Problemem jest to, czy Piechociński może dać coś partii. A jeśli nie? Kolega Waldemar już czeka na swoją kolejną szansę. A on udowodnił, że potrafi czekać skutecznie.
„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.




















