Czechy: zmiana bez zmiany

Od maszynisty do premiera - tak mógłby brzmieć życiorys Stanislava Grossa, 35-letniego polityka, który ma stworzyć nowy rząd Republiki Czeskiej. Jako chłopiec marzył o pociągach, więc został maszynistą. Po Aksamitnej Rewolucji zapisał się jednak do odrodzonej Czeskiej Partii Socjaldemokratycznej i zrobił tam błyskawiczną karierę.
Czyta się kilka minut

Milosz Zeman, który doprowadził do przejęcia władzy przez socjaldemokratów w 1998 r., mawiał o Grossie: “następca tronu"; teraz wszelako twierdzi, że Gross jako polityk umie tylko korumpować ludzi. Być może przez Zemana, obecnie emeryta na prowincji, przemawia gorycz, ale faktem jest, że poglądy Grossa, wieloletniego ministra spraw wewnętrznych, są bliżej nieznane, natomiast rzeczywiście ma on opinię mistrza zakulisowych machinacji.

Po porażce w wyborach do Parlamentu Europejskiego (jedynie 2 mandaty na 24) rządzący socjaldemokraci zażądali głowy premiera Vladimira Szpidli. Nowym nr 1 ma być Gross. Scheda jest nie do pozazdroszczenia - rządząca koalicja socjaldemokratów, ludowców i liberałów straciła większość w parlamencie, a kosmetyczne zmiany personalne w gabinecie nie wystarczą do zdobycia wotum zaufania. Partie opozycyjne: konserwatywna ODS i komunistyczna byłyby skłonne poprzeć rząd mniejszościowy, lecz każda pod innym warunkiem. ODS godzi się jedynie na rząd tymczasowy i chce przedterminowych wyborów. Komuniści żądają zmian w programie. Gross zatem albo będzie premierem tylko kilka miesięcy, albo dogada się z komunistami, co na dłuższą metę mogłoby popularnemu ministrowi zaszkodzić - z sondażu lewicowego dziennika “Pravo" wynika, że na układ z komunistami zgadza się ledwie 32 proc. Czechów. Jest jeszcze trzecie wyjście: kupienie głosów kilku posłów ODS. Pierwsi podobno dostali już propozycje. Jednak bez względu na wybrany wariant, zmiana pokoleniowa, którą mógłby symbolizować Gross - energiczny, przystojny polityk bez skazy z czasów komunizmu, nie będzie oznaczać zmiany jakościowej w czeskiej polityce. Dalej będzie prowadzona nie w oparciu o porywające wizje i idee, lecz skrajnie pragmatycznie w zaciszu gabinetów. A tzw. zwykłych ludzi będzie to coraz mniej obchodzić.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Ilustracja na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 28/2004