Cudowne uwolnienie z więzienia?

Tak bywa zatytułowany epizod opisany w Dziejach Apostolskich (Dz 16, 25-34). Chodzi o Pawła i Sylasa uwięzionych w Filippi.

25.05.2020

Czyta się kilka minut

Oskarżeni przez ludzi, których niewolnicę Paweł uwolnił od demona, o szerzenie obcych obyczajów, skazani – także z racji na wzburzenie tłumu – na ubiczowanie, zostali wtrąceni do więzienia. W „wewnętrznym lochu”, zakuci w dyby, o północy zaczęli śpiewem wielbić Boga. Wtedy trzęsienie ziemi zachwiało fundamentami więzienia, rozwaliło jego bramy i kraty, porozrywało kajdany i dyby. Na widok tego strażnik chciał popełnić samobójstwo. „Nie czyń sobie nic złego, bo jesteśmy tu wszyscy! – krzyknął Paweł (...). Wtedy tamten (...) wskoczył do lochu, przypadł drżący do stóp Pawła i Sylasa”, i wyprowadził ich na zewnątrz. Kiedy „opowiedzieli mu naukę Pana”, poprosił o chrzest i przyjął go „wraz z całym swoim domem (...). Cieszył się bardzo, że uwierzył Bogu”.

Doczytawszy tę historię do tego momentu, nabieramy przekonania, iż jej celem ostatecznie wcale nie było uwolnienie apostołów. Nie ono też pozostaje w całym tym wydarzeniu największym cudem. Największym cudem – i zarazem celem tej historii – są narodziny wiary (a potem chrzest) strażnika.

Owszem, zapewne za cudowne należy uznać trzęsienie ziemi (zwłaszcza że akurat wtedy i akurat tam). Cudowne również było to, że z rąk i nóg wszystkich więźniów poopadały kajdany. Nie to jednak nawróciło strażnika; przeciwnie, to poprowadziło go na próg samobójstwa. Nawrócił go inny znak: oto wyzwoleni cudownie apostołowie nie uciekli z więzienia (czym niechybnie skazaliby go na śmierć); co więcej, zapobiegli także jego samobójstwu (ratując mu życie po raz drugi). Okazali mu miłosierdzie i prawdziwą troskę, choć mieli słuszne prawo do odwetu, a przede wszystkim do zadbania o samych siebie. To cud zupełnie innego gatunku i wymiaru. To znak, który niesie ze sobą niesłychaną siłę świadectwa i każe postawić pytanie: co to za ludzie? I co nimi kieruje?

Nasz epizod nie powinien więc nosić tytułu: „Cudowne uwolnienie z więzienia”; powinien być zatytułowany: „Narodziny wiary i chrzest strażnika”. Cudowność działania Boga w naszym życiu nie polega „jedynie” na tym, że czyni nas On wolnymi (zewnętrznie, wewnętrznie); chodzi o to, że czyni nas wolnymi ku miłości. Sprawia, że w życiu chodzi nam o coś więcej niż o siebie samych, o własne szczęście, komfort i wolność. Chodzi o prawdziwie „cudowne” uzdolnienie nas do bycia dla innych.

Być może jest tak, że wszechmoc Boga, krusząca mury i rozrywająca kraty, nie jest dość mocna, by nawrócić człowieka. Ale ta, która przełamuje ludzki egoizm i skupienie na sobie, jest wszechmocą o wielkiej sile atrakcyjności. Widząc jej działanie w kimś, człowiek chciałby doświadczyć jej także w sobie. ©

Dziękujemy, że nas czytasz!

Wykupienie dostępu pozwoli Ci czytać artykuły wysokiej jakości i wspierać niezależne dziennikarstwo w wymagających dla wydawców czasach. Rośnij z nami! Pełna oferta →

Dostęp 10/10

  • 10 dni dostępu - poznaj nas
  • Natychmiastowy dostęp
  • Ogromne archiwum
  • Zapamiętaj i czytaj później
  • Autorskie newslettery premium
  • Także w formatach PDF, EPUB i MOBI
10,00 zł

Dostęp kwartalny

Kwartalny dostęp do TygodnikPowszechny.pl
  • Natychmiastowy dostęp
  • 92 dni dostępu = aż 13 numerów Tygodnika
  • Ogromne archiwum
  • Zapamiętaj i czytaj później
  • Autorskie newslettery premium
  • Także w formatach PDF, EPUB i MOBI
89,90 zł
© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]
Kardynał, arcybiskup metropolita łódzki, wcześniej biskup pomocniczy krakowski, autor rubryki „Okruchy Słowa”, stały współpracownik „Tygodnika Powszechnego”. Doktor habilitowany nauk humanistycznych, specjalizuje się w historii Kościoła. W latach 2007-11… więcej

Artykuł pochodzi z numeru Nr 22/2020