Mateusz Górniak, pisarz i dramaturg młodego pokolenia, debiutował trzy lata temu świetnie przyjętym przez krytykę „Trash story” – pulpową powieścią, której narratorzy z ulicznym luzem prowadzili nas od banalnych słów i rzeczy, przez chłopacką czułość, aż po odpryski prawdy o istocie współczesności.
Potem były „Dwie powieści ruchu”, w których obok niepodrabialnej dykcji debiutu znajdowaliśmy aktualizację tradycji XX-wiecznego oporu wobec systemu – nawiązania do twórczości beatników, Jeana Geneta, czy – szerzej – literatury włóczęgowskiej. Jeśli lektura tych szybkich i migotliwych książek mogła zostawiać czytelnika z wątpliwościami, to dotyczyły one przede wszystkim tego, czy Górniak zdoła kiedyś udźwignąć konstrukcję bardziej rozbudowanego świata.
Wydany niedawno „Ćpun i Głupek” rozwiewa te obawy. Autor wciąż lepi tu z kulturowych odpadów, a jednocześnie mocniej stawia na fabułę. Powieść pomyślana jest jako ojcowsko-synowski dwugłos, z którego wyłania się opalizujący obraz marzeń i traum dwóch straconych pokoleń. Spod wulgarności przebijają tu lęk, przedziwny rodzaj ciepła i druzgocący wręcz smutek. Tym razem we frazie słychać jednak nieco mniej cytatów i raperskiego pogłosu. Zamiast tego dostajemy głębsze zaczepienie w rzeczywistości i uważniejsze wędrówki po jej nadpsutych tkankach. Bez szkód dla języka. Bo choć zdarzają się w tej książce zdania lekko efekciarskie, to przeważają takie, w których naprawdę ogniskuje się świat.
„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.




















