"Concerto Veneziano"

Zapierająca dech w piersiach wirtuozeria - głosi naklejka na okładce cytująca recenzję z Los Angeles Times. I nic dziwnego: ta płyta to prawdziwa, niekończąca się uczta. Znajdziemy tu cztery skrzypcowe koncerty: dwa Vivaldiego (B-dur RV 583 i e-moll RV 278), G-dur (op. 3 nr 9) Pietro Antonia Locatellego i A-dur (D. 96) Giuseppe Tartiniego.
Czyta się kilka minut
 /
/

Zaczyna się miło i wdzięcznie, ale już pierwsze solo skrzypiec pokazuje pazurki. Jest jak brzytwa, ale nie robi nacięć, choć pozostawia ślad - jakby smugę prowadzącą dalej. “Andante" (chaconna) zachwyca leniwą słodyczą, ciszą gorącego popołudnia, kiedy nic się nie chce tylko odpoczywać, snuć się i jeść owoce. Końcowe “Allegro" przywraca do pionu: Carmignola przypomina, że z Rudym Księciem ma specjalnie układy. Jakby był jego przybranym synem albo... Przecina powietrze jasnym, czystym dźwiękiem, nie zatrzymuje się specjalnie przed żadną nutą, a jednocześnie pozwala każdej zaistnieć, zaiskrzyć.

Pierwsze dźwięki drugiego z koncertów sugerują, że mamy do czynienia z opowiadaniem niezwykłej historii. Dość tragicznej. Orkiestra buduje klimat, wytycza obszar. Wtargnięcie solisty podpowiada stan zdesperowania, wzburzenia, jakby był to śpiew o nieszczęśliwej miłości. Orkiestra zaczyna wtórować tym lamentom, jednoczyć się w bólu. “Largo" jest prawdziwym cudem. Roger-Claude Travers używa terminu chiaroscuro - jak najbardziej słusznie. I choć więcej w tej muzyce mroku, to Carmignola rozświetla go nieziemskim (ale nie podziemnym) brzmieniem. “Allegro" wydaje się przywracać nadzieję. Nie sposób nie poddać się opowieści do końca.

O pozostałych dwóch koncertach zamierzałem nie pisać, by nie odbierać nikomu przyjemności słuchania muzyki zamiast tylko czytania o niej. Ale nie potrafię nie zachwycić się graniczącą z szaleństwem wirtuozerią Carmignoli (Cadenza w pierwszej części koncertu Locatellego!). Oddychać jeszcze mogę, ale dlatego, że słucham tej płyty w odcinkach... Końca nie widać.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 26/2005