MICHAŁ SOWIŃSKI: Co nas czeka w Teatrze Stu w tym sezonie teatralnym?
KRZYSZTOF PLUSKOTA: Tradycyjnie w naszym repertuarze znajdują się sztuki, które widzowie już dobrze znają i uwielbiają – nasze hity, które od lat przyciągają publiczność. To spektakle, które można nazwać fundamentem naszej działalności. Są grane regularnie, a publiczność chętnie do nich wraca. Jednocześnie przygotowaliśmy nowości, premiery i wydarzenia specjalne, które mają urozmaicić ofertę i przyciągnąć nowych widzów. Pierwsza premiera tego sezonu, „Czarna komedia”, już za nami.
O czym jest „Czarna komedia”?
To jedna z najczęściej granych angielskich komedii ostatnich 60 lat. Wybraliśmy ją z pełnym wyrachowaniem, bo doskonale wiemy, jak dużą wartość ma dobra, inteligentna komedia. Sztuka jest lekka, zabawna i wciągająca – idealna na otwarcie sezonu. Została napisana w latach 60., więc nie ma w niej niczego, co rewolucjonizowałoby teatr. I właśnie w tym tkwi jej siła. To spektakl, który pozwala nam zrównoważyć repertuar – z jednej strony ambitny, trudny, często wymagający emocjonalnie, a z drugiej strony taki, który daje widzowi wytchnienie i radość.
Czyli stawiacie na różnorodność?
Nasza filozofia zawsze polegała na balansowaniu między spektaklami rozrywkowymi a tymi, które stanowią wyzwanie zarówno dla widza, jak i dla aktora. Ale co ważniejsze – nie jesteśmy tylko miejscem, które „produkuje” spektakle. Działamy jak rodzina, a to widać w naszym zespole i w podejściu do repertuaru.
Co Pan ma na myśli?
Nie chodzi tylko o tworzenie spektakli, które się sprzedają – dla nas kluczowe jest budowanie wspólnoty. W naszym zespole mamy aktorów, którzy są z nami od dekad, ale też młode talenty, które ja często wyłapuję jako pedagog w szkole teatralnej. Wybieram najzdolniejszych studentów, zapraszam ich do współpracy i daję im przestrzeń do rozwoju. Kiedy ktoś dołącza do Teatru Stu, staje się częścią naszej rodziny – niezależnie, czy jest z nami od miesiąca, pół roku czy od 40 lat.
Jak takie podejście wpływa na kształt repertuaru?
Przykładem jest nasza nadchodząca premiera „Sługa dwóch panów” Goldoniego, którą reżyseruje Krzysztof Jasiński. To projekt, który rozwija aktorów i daje im nowe narzędzia artystyczne. Przez dwa i pół roku prowadziliśmy warsztaty commedia dell’arte, zapraszając najlepszych specjalistów z Polski. Uczyli naszych aktorów tej trudnej formy teatralnej, która dziś jest rzadkością, szczególnie w polskich teatrach.
Dlaczego postawiliście na commedia dell’arte?
To forma, która wymaga olbrzymiej sprawności fizycznej, wyobraźni i warsztatu. Współczesne szkoły teatralne rzadko sięgają po ten repertuar, bo jest on niezwykle wymagający. My chcemy przypominać o tradycjach, które są fundamentem teatru – commedia dell’arte to jedna z nich. Goldoni napisał „Sługę dwóch panów” w tej konwencji, więc to naturalne, że sięgnęliśmy po takie środki wyrazu. Jednocześnie zaznaczam – nasza wersja nie będzie stricte delartowska. To spektakl, w którym akcent tej formy jest obecny, ale nie jedyny.
Jak widzowie mogą zareagować na taki eksperyment?
Myślę, że pozytywnie. Kraków ma swoją publiczność dla commedia dell’arte – co roku odbywa się tu festiwal poświęcony tej formie. Ale nasz spektakl ma również przyciągnąć wizualnie – mamy efektowną scenografię, piękne kostiumy i bardzo dobrze napisaną intrygę. To klasyka w najlepszym wydaniu, podana w sposób atrakcyjny dla współczesnego widza.
Teatr Stu zawsze podchodził z szacunkiem do tradycji.
To prawda. Wierzymy, że teksty klasyków, takich jak Goldoni, Wyspiański czy Szekspir, mają siłę, którą warto eksponować. Staramy się oddać pierwszeństwo autorowi, zamiast narzucać mu swoją interpretację. Często widzę, jak w teatrach teksty są „uwspółcześniane” na siłę, co czasami działa, ale równie często odbiera im uniwersalność. My wolimy zaufać autorowi i oddać publiczności pełnię jego wizji.
Jakie jeszcze premiery przygotowaliście na ten sezon?
W styczniu zaprezentujemy „Małe zbrodnie małżeńskie” Erica-Emmanuela Schmitta – kameralną, ale niezwykle poruszającą sztukę. Wystąpią w niej Beata Rybotycka i Olaf Lubaszenko. To tekst, który sam w sobie jest genialny, a w połączeniu z tak wybitnymi aktorami zapowiada coś wyjątkowego.
Co jeszcze?
Od kwietnia gramy „Nasze żony” Erica Assousa – świetną komedię o przyjaźni i dylematach moralnych, reżyserowaną przez Wojciecha Malajkata. To historia trójki przyjaciół, których relacje zostają wystawione na próbę, gdy jeden z nich przyznaje, że zabił swoją żonę. Z kolei w maju premierę będzie miała sztuka „Proszę zejść ze sceny” Johna Chapmana – komedia o teatrze w teatrze. To tekst, który uwielbiam – pełen absurdalnych sytuacji i napięć między postaciami. Prywatne dramaty aktorów wchodzą w konflikt z ich scenicznymi rolami, co prowadzi do naprawdę komicznych sytuacji. To bardzo aktorski spektakl, który wymaga od obsady mistrzowskiego warsztatu.
A poza spektaklami – czego jeszcze możemy się spodziewać?
21 grudnia odbędzie się kolejna edycja koncertu „Na zdrową nutę”, z którego dochód przekażemy na wsparcie wolontariatu św. Eliasza. To wyjątkowe wydarzenie, które łączy artystów i lekarzy na jednej scenie. Lekarze – często światowej sławy specjaliści – śpiewają piosenki, a okazuje się, że wśród nich kryją się prawdziwe talenty muzyczne.

W tym sezonie rozpoczynacie jubileuszowy, sześćdziesiąty rok istnienia.
To będzie wielkie wydarzenie. Chcemy uczcić ten jubileusz w wielkim stylu, przygotowując nowe premiery i celebrując naszą historię. Chcemy, aby jednym z kluczowych elementów był powrót Krzysztofa Globisza na naszą scenę. Na razie mogę powiedzieć, że trwają prace nad widowiskiem, które łączy teatr i muzykę. Globisz wnosi do niego coś wyjątkowego – swoją wrażliwość, doświadczenie i charyzmę.
Co jeszcze planujecie w związku z jubileuszem?
W czerwcu pokażemy „Dom weselny” Petera Quiltera w reżyserii Roberta Glińskiego. W obsadzie zobaczymy Joannę Żółkowską i Beatę Rybotycką, co już teraz zapowiada wielkie emocje. We wrześniu 2025 r. zainaugurujemy jubileuszowy sezon STU „Sprzedawcami gumek” Hanocha Levina w reż. Marcina Hycnara. Epicentrum 60-lecia będzie miało miejsce 20 lutego 2026 roku. Pokażemy widowisko Krzysztofa Jasińskiego „Pan Twardowski Faust krakowski” wg J. W. Goethego, a chwilę później odbędzie się prapremiera najnowszej sztuki Marka Modzelewskiego „Wszyscy jesteśmy poprawni” w reżyserii Jacka Braciaka z gwiazdorską obsadą. Spektakl ten będzie koprodukcją z zaprzyjaźnionym Teatrem Współczesnym w Warszawie. Ten czas jest dla nas szczególny, bo nie tylko świętujemy, ale też otwieramy nowy rozdział w historii STU, wzbogacając repertuar o świeże i różnorodne propozycje.
Krzysztof Pluskota – absolwent krakowskiej Państwowej Wyższej Szkoły Teatralnej (2001). Wykładowca Akademii Sztuk Teatralnych im St. Wyspiańskiego w Krakowie. Dyrektor programowy Krakowskiego Teatru Scena STU.
„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.
Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z 
- Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
- Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
- 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz
Najniższa cena przed promocją 29,90 zł



















