Co to znaczy nieść swój krzyż?

Paweł Apostoł miał jakąś słabość, "oścień dla ciała" (2 Kor 12, 7), która - jak sam twierdzi - nie pozwalała mu unosić się pychą. Ów oścień moglibyśmy nazwać krzyżem. Każdy człowiek niesie (albo będzie niósł) krzyż - coś, co boli, dokucza, niepokoi. Bywa, że wstydzimy się naszego krzyża i udajemy przed innymi, a nawet przed samymi sobą, że go w ogóle nie ma. To droga donikąd. Wypierany ból prędzej czy później powraca, i to ze zdwojoną siłą. Dlatego pierwsze, co możemy z krzyżem zrobić, to przyjąć w pełni do wiadomości, że rzeczywiście go niesiemy.
Czyta się kilka minut

Przyjęty i właściwie przeżywany krzyż może nas zbliżyć do Boga, ale z tego żadną miarą nie wynika, że powinniśmy szukać cierpienia lub martwić się, kiedy go akurat nie ma. Chrześcijańska nauka o krzyżu nie ma nic wspólnego z cierpiętnictwem, które polega na swoistym przywiązaniu do cierpienia. Cierpiętnik potrzebuje cierpienia, gdyż ono pozwala mu nie tylko użalać się nad sobą, ale również wywyższać się ponad innych. Cierpiętnik nie chce oddać krzyża, ponieważ mógłby popaść w życiową pustkę. Jezusowe niesienie krzyża z całą pewnością nie polega na cierpiętnictwie. Jezus dał się przybić do krzyża z miłości do Ojca i do ludzi, a nie dlatego, że w samym cierpieniu upatrywał jakąś szczególną wartość.

Kiedy zaczynamy odczuwać na własnych barkach krzyż, powinniśmy zadać sobie pytanie, czy możemy jakoś temu cierpieniu zaradzić: zlikwidować przyczynę cierpienia lub zminimalizować jego ciężar. Jeśli na przykład kobieta cierpi z powodu alkoholizmu swego męża, to nie jest żadnym wyjściem z sytuacji pseudopobożne znoszenie w cichości wybryków męża i bronienie go przed przykrymi konsekwencjami jego alkoholizmu. Z takim krzyżem trzeba konfrontować się w sposób aktywny, szukając pomocy u tych, którzy mają odpowiednią wiedzę i doświadczenie. Niesienie krzyża polega na mądrym zmaganiu się z nim.

Nie można jednak walczyć z cierpieniem za wszelką cenę. Benedykt XVI w encyklice "Spe salvi" stwierdza: "Właśnie tam, gdzie ludzie, usiłując uniknąć wszelkiego cierpienia, starają się uchylić od wszystkiego, co może powodować ból, tam, gdzie chcą zaoszczędzić sobie wysiłku i bólu związanego z prawdą, miłością, dobrem, staczają się w życie puste, w którym być może już prawie nie ma bólu, ale coraz bardziej dominuje mroczne poczucie braku sensu i zagubienia". Uciekając panicznie przed wszelkim krzyżem, człowiek sam przybija się niepostrzeżenie do jeszcze większego krzyża. Cywilizacja śmierci, na której sztandarach wypisane są m.in. aborcja, eutanazja, eksperymenty na ludzkich embrionach, polega właśnie na złym uciekaniu od krzyża.

Opowieści o świętych przedstawiają ich niekiedy w taki sposób, jak gdyby szukali oni cierpienia, nadzwyczajnych umartwień. Trzeba jednak pamiętać, że celem owej ascezy było znajdowanie i pełnienie woli Bożej. Wszak krzyż nie jest ostatnim słowem historii zbawienia. Krzyż jest tylko drogą do radości wielkanocnego poranka.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Ilustracja na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”