Co po Fidelu?

Kubański reżim, przy okazji zjazdu tamtejszej opozycji, na który nie wpuszczono przedstawicieli polskich mediów i dwóch europarlamentarzystów, znów na krótko zwrócił uwagę mediów (o sytuacji na Kubie pisał w “TP" nr 22/05 Marek Hofman, tekst “Smutek Hawany"). Była to też kolejna okazja, by wyrazić ubolewanie z powodu uporczywego trwania reżimu i nieprzestrzegania przez niego praw człowieka. Trudno nie zauważyć, że za każdym razem, kiedy pojawia się w mediach temat kubański, debata ogranicza się do kilku w kółko powtarzanych zarzutów i uogólnień. Mało kto zadaje sobie trud przypominania kontekstu kubańskiej polityki, stawiania pytań o sens embarga i przyszłość Kuby po upadku reżimu. Tymczasem, jeśli wolne media biorą na siebie obowiązek propagowania demokratycznych zmian na Kubie, w równie demokratyczny sposób powinny się zastanawiać nad konsekwencjami upadku reżimu Fidela Castro. Schemat “najpierw obalimy, a potem się zobaczy" dość spektakularnie nie sprawdził się choćby w Iraku i czas, żeby także media wyciągnęły z tego wnioski.
Czyta się kilka minut

Nie gloryfikując kubańskiej rewolucji należy pamiętać, że była ona odpowiedzią na wyjątkowo brutalny reżim Fulgencio Batisty i wielu Kubańczyków, nawet nie popierających partyzantki Castro, nie chciało, by ich kraj na zawsze pozostał burdelem Ameryki. Trudno ocenić, jak mocno ugruntowane są te antyamerykańskie sentymenty. To, że mieszkańcy Kuby, kiedy tylko mogą, uciekają do USA, wcale nie oznacza, że pałają miłością do tego kraju. Tak samo jak dowodem na miłość kubańskich władz do USA nie jest to, że na wyspie nigdy publicznie nie spalono flagi amerykańskiej. Chociaż tysiące Polaków uciekało przed ponurym i represyjnym systemem do Niemiec, nie oznaczało to, że chcieli, aby z komunistycznego reżimu wyzwolili ich Niemcy. Tym bardziej, jeśli przy okazji wprowadzania demokracji odebraliby utracony po wojnie majątek. Dlaczego w Polsce dyskusja o poniemieckim majątku mogła być podszyta lękami o utratę suwerenności, a nie starcza nam wyobraźni, aby podobną debatę wszcząć w odniesieniu do Kuby? Jaka jest natura amerykańskiego embarga, którego celem nie jest przecież powstrzymanie Kuby przed zdobyciem broni masowego rażenia. Nikt rozsądnie myślący nie sądzi chyba, że Kuba, za wyjątkiem krótkiej obecności radzieckich rakiet z głowicami nuklearnymi na jej terenie, może stanowić jakiekolwiek zagrożenie dla USA. Zwolennicy embarga liczą, że przyspieszy ono upadek kubańskiej rewolucji. Problem w tym, że przy okazji, tak jak to było w Iraku, może utrwalić niechęć Kubańczyków do Waszyngtonu. Stosunek Kuby do USA to klasyczna mieszanka miłości i nienawiści. Amerykańscy gringos zawsze mogą liczyć na gościnę na wyspie, natomiast amerykańska polityka w wielu przypadkach spotyka się z ostrym sprzeciwem jej mieszkańców. To, że Kubańczycy niekoniecznie muszą podzielać polski proamerykanizm, warto wziąć pod uwagę przy kreśleniu scenariuszy na przyszłość, zanim jeszcze Cuba będzie libre.

WOJCIECH LORENC (Londyn, Wielka Brytania)

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Ilustracja na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 26/2005