Szanowny Użytkowniku,

25 maja 2018 roku zaczyna obowiązywać Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (określane jako „RODO”, „ORODO”, „GDPR” lub „Ogólne Rozporządzenie o Ochronie Danych”). W związku z tym informujemy, że wprowadziliśmy zmiany w Regulaminie Serwisu i Polityce Prywatności. Prosimy o poświęcenie kilku minut, aby się z nimi zapoznać. Możliwe jest to tutaj.

Rozumiem

Reklama

Ciężkie czasy

Ciężkie czasy

29.09.2007
Czyta się kilka minut
Kiedy ogarnia mnie zwątpienie, najbardziej lubię czytać różnego rodzaju poradniki. Zwykle z takiej lektury nic praktycznego nie wynika, za to zwątpienie odsuwa się na jakiś czas. Tym razem jest inaczej. Za sprawą kupionej w chwili słabości książki lękam się spotkania z kobietami, bowiem wystarczy mi teraz jedno uważne spojrzenie, a wiedzieć będę o nich wszystko, choć wcale tego nie chcę.
"

"Kobieta sukcesu. Jak dobrać garderobę, by zdobyć i utrzymać posadę" Kim Johnson Gross i Jeff Stone "zawiera praktyczne, proste i zdroworozsądkowe wskazówki oraz porady, które pomogą Ci skompletować najbardziej odpowiednią garderobę do pracy (...). Dzięki nim zyskasz pewność siebie wynikającą z przekonania, że dobierasz strój stosownie do okoliczności i ubierasz się z klasą (...). Czy ci się to podoba, czy nie, twój wygląd zewnętrzny - od kroju kostiumu i długości włosów po wysokość obcasów i fason torebki - jest interpretowany jako odbicie twego charakteru i poddawany natychmiastowej ocenie przez twoje otoczenie. W oparciu o te wizualne wskazówki ludzie formułują wnioski na temat twojego zaangażowania i kompetencji, twojej osobowości, nawyków i upodobań, życia towarzyskiego i dziwactw".

"Kobieta sukcesu" nie jest jednak jednym z tych banalnych podręczników, dzięki którym łatwo i przyjemnie można zmienić jakość swego życia. To swoistego rodzaju kod, przy pomocy którego natychmiast rozszyfrujesz wszystkie, skrywane być może, tajniki kobiecej duszy. Zdradza je każdy, nawet najdrobniejszy szczegół ubrania, choćby długość spódnicy. Spódnicę do kolan noszą kobiety odważne, do pół łydki - profesjonalne i skromne, do kostek strojne, zalotne i spokojne. Klasyczne, czarne czółenka na wysokim obcasie kupują poważne tradycjonalistki i profesjonalistki, na niskim osoby energiczne i zdecydowane, a beżowe - kobiety rasowe. Brązowe, zamszowe czółenka świadczą o wielkomiejskim wyrafinowaniu. Mokasyny oznaczają bezpretensjonalność i praktyczność, a jeśli są z lakierowanej skóry - luksus i swobodę. Stylowe pantofle bez pięty to synonim fascynującej kobiecości, pantofle z krokodylej skóry zdradzają delikatność połączoną z odwagą. Odważna jest też kobieta, która nosi czerwoną bawełnianą koszulę, wyrafinowaną poznamy po bluzce w pepitkę, dynamiczną - po bordowym sweterku, praktyczną - po szarym, poważną - po bawełnianej bluzce w kolorze mięty, a przyjazną - po błękitnej lub bawełnianej w prążki (jasne prążki oznaczają figlarność, neutralne - wyrafinowanie, a niebieskie - optymizm).

Garsonki w prążki wybierają kobiety odważne, silne, lecz sexy, które poradzą sobie w każdej sytuacji, w pepitkę - bezkompromisowe, czarne - wyrafinowane i zdeterminowane, a czerwone - te o zdolnościach przywódczych. Rajstopy lub pończochy cieliste noszą konserwatystki, czarne nieprzeźroczyste - kobiety z wielkiego miasta, praktyczne, kreatywne i swobodne, a czarne przeźroczyste - wytworne, wyrafinowane i eleganckie.

Nie wiem, po co komu te wszystkie informacje. Jeśli ich nie zapomnę, będę poddawała ocenie każdą znajomą i nieznajomą. Na podstawie ich stroju będę wysnuwała wnioski na temat ich osobowości. Zmartwię się, jeśli któraś z nich jednego dnia włoży pantofle bez pięty, a następnego czarne czółenka na wysokim obcasie, bo to oznacza, że porzuciła nagle fascynującą kobiecość, by stać się poważną tradycjonalistką. A co będzie, jeśli na mojej drodze staną kobiety w pomarańczowych albo czerwonych rajstopach, w rajstopach w paski, kwiatki, wzorki, w kabaretkach? Co o nich myśleć? O takich kobietach K.J. Gross i J. Stone w ogóle nie wspominają. Pomijają je milczeniem. Domyślam się, że pogardliwym. Nie lubią ekstrawagancji, a wszystkie ich wywody i rozważania na temat odpowiedniego stroju do pracy można streścić jednym zdaniem - jeśli nie posiadasz w swojej szafie przynajmniej jednej garsonki, jesteś po prostu nikim! Niemodne już dziś i rzadko używane słowo "garsonka" pada na niemal każdej z 202 stron tej książki.

"Tym, co podczas rozmowy kwalifikacyjnej od razu rzuca się w oczy, nie jest twój stosunek do pracy, lecz twój wygląd zewnętrzny: dobrze skrojona garsonka, staranne uczesanie i wypolerowane buty". Kiedy już dostaniesz pracę, musisz opracować strategię ubierania się stosownie do rozkładu zajęć. "Dokonując prezentacji, pragniesz przede wszystkim robić wrażenie osoby cieszącej się autorytetem oraz zwracać na siebie uwagę słuchaczy, nie na tyle jednak, aby odwracać ją od przedmiotu prezentacji. W przypadku każdego wystąpienia publicznego garsonka zapewnia sylwetce stosowną wyrazistość". Lunch z klientem: "W takiej sytuacji pragniesz przede wszystkim zaprezentować się jako profesjonalistka, osoba godna zaufania, lecz zarazem dość bezpośrednia. Polecamy garsonkę zestawioną z czymś, co złagodzi jej sztywny, formalny charakter. Może to być zarówno kolor garsonki (biały, kremowy lub błękitny), jak i T-shirt pod żakietem lub biżuteria, np. wisiorek albo broszka". Prowadzenie zebrania: "W tej sytuacji najważniejsze jest podkreślenie własnego autorytetu, a nic nie dokona tego lepiej od garsonki. Można wprawdzie zdecydować się na wizerunek kierowniczki rozluźnionej i przystępnej - powiedzmy, golf i spodnie zamiast garsonki - ale na to terytorium powinni się zapuszczać tylko najodważniejsi".

W całej książce tylko raz pada sprzeciw wobec uniformizacji pracowników. "Dwa razy do roku gościmy u siebie całe najwyższe kierownictwo oraz prezesów firmy, a ja wówczas stanowczo zabraniam moim ludziom noszenia garniturów - mówi Carolyn Lantz, dyrektor działu kształtowania wizerunku w Ford Motor Company. - Nasz dział został ulokowany w Kalifornii, a nie w Detroit właśnie dlatego, żeby skłonić nas do kreatywności i odmiennego myślenia, poza schematami utrwalonymi w przemyśle motoryzacyjnym. Gdybyśmy wyglądali jak ekipa z Detroit, zaczęto by się zastanawiać, czy nie jesteśmy za bardzo głównonurtowi".

"Głównonurtowy" - cóż za piękne, nieznane mi dotąd słowo! Jeśli spotkam kobietę w czerwonych rajstopach, w dodatku bez garsonki, od razu będę wiedziała, że nie jest osobą głównonurtową. Co za ulga! I właściwie na tym odkryciu nowego, jakże pojemnego pojęcia mogłabym zakończyć moją niepotrzebną przygodę z "Kobietą sukcesu", gdyby nie niepokój, który mnie ogarnął, kiedy czytałam następujące zdania: "Najpierw George W. Bush zniósł swobodny kod ubioru, nawet w weekendy. Później firmy prawnicze w całym kraju zaczęły likwidować tzw. swobodne piątki. Nawet znanego »luzaka« Billa Gatesa zaczęto widywać w garniturach i »pod krawatem«. Kiedy gospodarka kwitnie, każdy dzień to piątek, a kod ubioru staje się swobodniejszy. Kiedy jednak nadchodzą ciężkie czasy, wszyscy przyspieszają tempo, przychodzą do pracy wcześnie, siedzą prosto i ubierają się tak, jakby od tego zależało ich życie. Po latach zastoju sprzedaż garniturów znów rośnie, w biurach wszystko działa niczym szwajcarski zegarek, a pracownicy są jak spod igły. (...) Najlepszej lekcji udzielają nam osoby na stanowiskach kierowniczych wyższego szczebla (czytaj: doświadczeni biznesmeni), które najczęściej w ogóle nie przestały nosić garniturów i garsonek. Uznały one, zupełnie słusznie, że jest to szczegół, na którego zaniedbanie nie mogą sobie pozwolić bez względu na aktualny stan gospodarki".

Zastanawiam się teraz bezradnie, czy gdybym kupiła sobie choćby jedną garsonkę, gdybym na kupno garsonek namówiła wszystkie moje niegłównonurtowe znajome, "Polska rosłaby w siłę, a ludziom żyłoby się dostatniej"?

Kim Johnson Gross i Jeff Stone, "Kobieta sukcesu. Jak dobrać garderobę, by zdobyć i utrzymać posadę", przeł. Barbara Gutowska-Nowak, Warszawa 2005, Wydawnictwo Muza SA.

Czytasz ten tekst bezpłatnie, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]