Cięta riposta rzeźbiarza

Podobno jest zupełnie niepodobny do siebie – przynajmniej z twarzy, co jednak dość kluczowe w popiersiu. Podobno z twarzy (na biuście) jest podobny zupełnie do nikogo, a odgrywanie everymana obdarzonego ego Cristiana Ronaldo dos Santosa Aveiry jest zbyt trudne nawet dla genialnego gracza. Tak czy owak, popiersie wypisz, wymaluj mniej więcej odsłonił, zuch!
Czyta się kilka minut

Popiersie osobiście odsłonił, ale starał się na siebie za długo nie patrzeć. Ze swadą koncentrował się na fleszach, znanym w całym wszechświecie uśmiechem CR7 częstując uczestników ceremoni otwarcia lotniska im. Cristiana Ronaldo. Swada, uśmiech (czasem przechodzący w grymas) oraz tytaniczna praca – oto cechy, które zasługują na odlanie w brązie. Kobiety lubią brąz, mężczyźni lubią brąz, ludzkość lubi brąz, od czasu do czasu odlewając w nim jeden ze swoich przykładnych egzemplarzy uwiecznianych dla potomności w ponadczasowej, a w miarę możliwości efektownej formie. Szczęście większości rzeźbiarzy w tym, że ludzkość nie ma pojęcia, jak wyglądali protoplaści odlewów Księcia Pepiego w Tunice, Podguannego Adasia Mickiewicza czy Jana Sobieskiego na Mostku, więc nikt nie ma pretensji do Thor­valdsena et consortes. Nieszczęście luzytańskiego rzeźbiarza – jego nazwisko nic nam nie powie, nazwijmy go zatem Exegi Monumentum – polega na tym, że Cristiana Ronaldo znają wszyscy, gdyż jest nawet na chipsach. Może kiedy pokryje się patyną, złe wrażenie się nieco zatrze, ale teraz bije po oczach. Co czuł wzorzec spoglądając na nie-siebie, jakże niepodobnego do niezliczonych selfek i odbić w siłownianych lustrach? Nie wiemy, prawdopodobnie sam atleta już tego nie wie, a nawet jeśli wtedy wiedział, to nie powiedział, bo uznał, że jak się na sztuce nie zna, to się nie wypowie – co stawia go w nader elitarnym gronie. Mógł zaprotestować, odsłonić, aby później zasłonić, a nie zasłonił. Możemy domniemywać, że pragnąłby być podobniejszym do wyśnionego siebie – ale cóż to znaczy? Nawet Umberto Eco nie wie. 

Czy Ronaldo dostanie drugą szansę w spiżu, być może już nie na lotnisku? Całym sobą jestem na tak. Ronaldo zasługuje na pomnik konno, w tunice, na mostku, z buławą, a nawet jako syrenka – i tylko kwestią czasu jest realizacja owych (umiarkowanych, zważywszy na skalę tytana) wizji w 3D, a nawet 4D.

Ale wszystko nieważne, wszystko przeminie, nawet Ronaldo zostanie zastąpiony przez innego, nowszego Ronaldo czy Ronaldinho, popiersie nożnego piłkarza z czasem wyszlachetnieje, sposępnieje po wiekach, a następnie stanie się obiektem kultu marsjańskich archeologów, wszak wszystko przeminie, a skrzydlate słowa pozostaną forever and ever, n’est-ce pas? 

Otóż Exegi Monumentum, czyli rzeźbiarz z Madery, który sprokurował lotniskowe popiersie, nader ponadczasowo a wzorcowo zareagował na miażdżące krytyki i związane z nimi fata: „Nie da się zadowolić i Greków, i Trojan. Nawet Jezus budził kontrowersje”. Amen. ©

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Jerzy Skakun dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 15/2017