Szanowny Użytkowniku,

25 maja 2018 roku zaczyna obowiązywać Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (określane jako „RODO”, „ORODO”, „GDPR” lub „Ogólne Rozporządzenie o Ochronie Danych”). W związku z tym informujemy, że wprowadziliśmy zmiany w Regulaminie Serwisu i Polityce Prywatności. Prosimy o poświęcenie kilku minut, aby się z nimi zapoznać. Możliwe jest to tutaj.

Rozumiem

Reklama

Chałaciarze i krawaciarze

Chałaciarze i krawaciarze

05.10.2014
Czyta się kilka minut
Żydowskie myślenie o Galicji jest chyba najbardziej wieloznaczne.
Żydzi podolscy, na podstawie rysunku Juliusza Kossaka, z książki „Obrazy Rusi Czerwonej”, 1869 r.
N

Nic dziwnego, społeczność ta była liczna i zróżnicowana. Jak pisze Joshua Shanes, „Żydzi stanowili ponad jedną czwartą ludności dwóch największych galicyjskich miast: Lwowa i Krakowa, i byli zdecydowaną lub znaczną większością w wielu mniejszych miastach i miasteczkach, zwłaszcza na wschodzie”.
Z czym więc kojarzy się Galicja w kontekście żydowskim? Z jednej strony z Bobową, Czortkowem, Sanzem (Sączem), Leżajskiem, Bełzem... – ważnymi centrami ruchu chasydzkiego, które nierzadko znajdywały po wojnie kontynuację w Stanach Zjednoczonych czy Izraelu (i tak np. tradycja bełskiej dynastii cadyków, założonej przez Sar Szaloma w 1817 r., od 1944 r. kontynuowana jest w Jerozolimie za sprawą Aarona Rokeacha, który dotarł tam via Budapeszt, Stambuł i Tel Awiw). Żywe było poczucie osadzenia, ciągłości, zadomowienia, które symbolizować miała legenda o Kazimierzu Wielkim i Esterce, statut kaliski czy XVI-wieczna lwowska synagoga Giłdene Rojze (zniszczona podczas okupacji niemieckiej).
Z drugiej strony, reformy cesarza Józefa II (1741–1790) wpłynęły na emancypację galicyjskich Żydów – oczywiście antychasydzką. Shanes: „Program germanizacyjny z Wiednia wspierał w sposób naturalny rozkwit haskali (żydowskiego ruchu intelektualnego dążącego do integracji Żydów w społeczeństwie i kulturze europejskiej – ale jako Żydów, bez odrzucenia tożsamości tej grupy etnicznej). Wielu z pierwszych luminarzy tego żydowskiego odrodzenia (...) wywodziło się z Galicji – byli to m.in. Juda Lejb Mieses (1798–1831), Josef Perl (1773–1839) i Nachman Krochmal (1785–1840)”.
Emancypacja postępowała jeszcze szybciej w dobie autonomii – gdy Żydzi stali się obywatelami. Jedni promowali polskość, zakładając np. pismo pt. „Ojczyzna” (wydawane w języku polskim, ale od 1886 r. uwzględniające również czytelników hebrajskojęzycznych). Symptomatyczny jest przypadek znanej krakowskiej rodziny kupieckiej Feintuchów. Synowie Marcina Feintucha, ochrzczeni w kościele luterańskim, przyjęli nazwiska Zawiejski i Szarski. Pierwszy został znanym architektem, drugi – współwłaścicielem modnego sklepu kolonialnego.
Inni współtworzyli ruch syjonistyczny, który miał tu jednak inny charakter niż w Rosji: wynikał nie tyle z poczucia zagrożenia, ile był „konsekwencją rosnącej dumy narodowej (...) a także – szerzej – skutkiem bujnego rozkwitu życia stowarzyszeniowego w monarchii austriackiej”.
Jeszcze inni, uciekając przed biedą i antysemityzmem (przybrał na sile pod koniec XIX w., m.in. za sprawą ks. Stojałowskiego), marzący o sukcesie, wybierali emigrację – do Wiednia albo za Atlantyk. Nowi przybysze nie zawsze byli w stolicy habsburskiego imperium dobrze widziani – nie tylko wśród nie-Żydów, ale i nowoczesnych, zgermanizowanych Żydów (pejoratywne określenie „Halb-Asien” stworzył np. Karl Emil Franzos, wiedeńsko-berliński pisarz i dziennikarz, sam wywodzący się z Galicji).
Jednak to właśnie w Wiedniu, Jerozolimie i Nowym Jorku zaczęto odkrywać duchowe i kulturalne dziedzictwo Galitzianerów, czego najlepszym przykładem jest Martin Buber – urodzony co prawda w stolicy Austro-Węgier, ale wywodzący się z Galicji (po rozwodzie rodziców dużo czasu spędzał u dziadka we Lwowie, świetnie mówił po polsku). Jego „Opowieści chasydów” czy „Gog i Magog” weszły do obowiązkowego kanonu lektur – także w Polsce.
Po II wojnie światowej Galicja zaczęła być kojarzona przede wszystkim z Zagładą. Coraz częściej potomkowie Galitzianerów przyjeżdżają tu jednak nie tylko po to, by uczcić pamięć pomordowanych, ale również, by odkryć ojczyznę swoich przodków.

Czytasz ten tekst bezpłatnie, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Autor artykułu

Dziennikarka, historyk i krytyk sztuki. Autorka książki „Sztetl. Śladami żydowskich miasteczek” (2005).

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]