Cenny czas

Mój drogi Piołunie,
Czyta się kilka minut

mawiają, że czas to pieniądz. Być może. Ale jako istota z natury nieśmiertelna powiedziałbym, że czas to wszystko, czym rozporządza owa ledwie trzymająca pion małpa zwana człowiekiem. Dlatego w zamyśle Nieprzyjaciela, żeby o życie wieczne ludzie zabiegali w ograniczonym przedziale od narodzin do śmierci – widzę coś przewrotnego, a nawet perwersyjnego. To tak, jakby – że sparafrazuję przeklętego Augustyna – od świtu siedzieć na plaży i przelewać łyżeczką morze do butelki, a potem o zmierzchu dostać w nagrodę nieskończoną liczbę dni, mórz, plaż, łyżeczek i butelek, i to butelek samo się napełniających! Jak to możliwe, że za byle co – pacjent otrzymuje coś, co przekracza jego mizerną wyobraźnię?

Jak zatem widzisz, drogi Piołunie – czas to pole bitwy. Na dodatek permanentnie się kurczące. Gdy czytasz me słowa, Twoim pacjentom na licznikach ich wegetacji ubyło właśnie od 26 do 32 sekund. I to już se ne vrati. A przecież na pewno nie wszyscy w tym czasie przelewali morze łyżeczką. Jedni podłubali drugim końcem w nosie, inni wykopali dziurę w poszukiwaniu urojonych skarbów. Jeszcze inni łyżeczkę zgubili. Zawsze znajdzie się też mołodiec, co wydłubie nią bliźniemu oko... A czas płynie. Piasek przesypuje się w klepsydrze. Zegar tyka. Ups – minęło ponad 40 sekund, a nie doszliśmy jeszcze do połowy listu.

Kiedy asystowałem egzekucji na Golgocie, mojej uwadze nie umknął pewien szczegół. Otóż Cieśla, zanim został przybity do krzyża – nie chciał wypić wina zaprawionego goryczą. Skosztował, ale koniec końców kielich odsunął, chociaż zdychał z pragnienia. Ciekawe, nieprawdaż? Trzeba przy tym wiedzieć, że podanie owego specyfiku było żydowską tradycją, sprzeczną zresztą z przepisami prawa rzymskiego o wykonywaniu wyroku śmierci. To był w gruncie rzeczy przejaw mazgajstwa – śmierć na krzyżu Żydzi uważali za tak straszną, że nawet zasługujących na najgorsze męki raczyli napojem przytępiającym zmysły. Ale Nieprzyjaciel nie chciał pić.

Wielu durniów spośród katolickich interpretatorów tłumaczy, że nie wypił, bo za człowiecze grzechy musiał przyjąć najgorsze męki. Bzdura. Żywię do Nieprzyjaciela najgorszą pogardę, ale na masochistę nie wyglądał. Kto zresztą pojmuje Jego ofiarę w kategoriach wyścigu na cierpienie, powinien się puknąć w czoło. Po co w takim razie skorzystał wcześniej z pomocy Cyrenejczyka?

Oczywiście myśli Nieprzyjaciela nie są myślami naszymi, ale akurat w tym przypadku szybko zdemaskowałem Jego groźny plan. Tak, bał się bólu, ale jeszcze większy był Jego strach, że trzech ostatnich godzin ziemskiego życia nie przeżyje w pełni świadomie. Że maksymalnie nie wykorzysta darowanego Mu czasu. A przecież jeszcze tyle chciał napsuć, chociaż wydawał się już zupełnie nieszkodliwy, wisząc jak kukiełka.

No i niestety spełnił się czarny scenariusz. Mam wymieniać? Zdążył przebaczyć wszystkim, bo podobno nie wiedzieli, co czynią. Pierwszym przeklętym Kościoła ogłosił wiszącego obok oprycha. Zadbał o Matkę, a Matce powierzył Ucznia, nierozgarniętego małolata, co zaplątał się pod krzyż. A na koniec jeszcze pogadał z Tatusiem, który zafundował Mu całą tę imprezę.

To był moment, gdy można Twego stryja – sądząc po pozorach – oskarżyć o odruch parszywego miłosierdzia. Bo to właśnie ja podsunąłem Cieśli kielich z winem zaprawionym mirrą. Ale przecież gra warta była świeczki. Stawką były trzy godziny życia. Zdobycz nieskończenie cenna.

Twój kochający stryj Krętacz

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 34/2013