Brzydkie zabawy?

“Stwarzając człowieka Bóg powiedział: »Nie jest dobrze, żeby człowiek był sam« (por. Rdz 2, 18), ale... Kościół Go poprawił" - usłyszałem kiedyś na podsumowanie dyskusji o chrześcijańskiej wizji powołania do tzw. życia konsekrowanego (pisała o tym Magdalena Gusiew-Czudżak w tekście “Powołanie z niższej półki", “TP" nr 6/04). Śledząc to, co o bezżeństwie głosili przez wieki chrześcijańscy autorzy, trudno oprzeć się wrażeniu, że wezwanie św. Jana Chryzostoma, żeby dowartościowywanie dziewictwa nie odbywało się kosztem małżeństwa, było często w historii chrześcijaństwa traktowane jak zalecenie, by tak pływać, aby się nie umoczyć. Z powodu pochwały dziewictwa, małżeństwo schodziło do rangi zalegalizowanego środka zaspokajania namiętności, tolerowanego jako remedium na rozwiązłość. Nie oznaczało jednak kroczenia drogą doskonałości chrześcijańskiej. Takie poglądy jeszcze niedawno uważano w Kościele niemal za wyraz jego doktryny. O. Yves Congar, 10 lat po Soborze, tak wspominał dyskusję nad konstytucją “Lumen Gentium": “Słyszę jeszcze, jak wybitny przedstawiciel konserwatywnej mniejszości stwierdza stanowczo, że miłość nie ma nic wspólnego z małżeństwem, nie godząc się absolutnie na wprowadzenie słowa »miłość« do dokumentu" (Jean Puyo “Życie dla prawdy. Rozmowy z ojcem Congarem").
Czyta się kilka minut

Po 40 latach słowo “miłość" może już pojawić się w dokumentach kościelnych traktujących o małżeństwie. Beatyfikowano nawet małżeństwo: Marii i Alojzego Beltramo-Quattrocchi. Wcześniej, jeśli chwały ołtarzy dostępowała osoba żyjąca w związku małżeńskim, niejednokrotnie największą zasługą drugiej strony w osiągnięciu świętości przez współmałżonka było takie uprzykrzanie życia, że znoszenie go wymagało praktykowania cnót w stopniu heroicznym.

Przed beatyfikacją argumentowano, że w czasach dla małżeństwa trudnych byłoby to ze strony Kościoła wsparcie dla małżonków i znak, że małżeństwo traktowane jako dar i powołanie może i powinno być drogą do świętości. Jednak beatyfikacja Quattrocchich jest sygnałem nieco dwuznacznym. Nie chodzi tu o kwestionowanie świętości, raczej o fakt, że realizowany przez nich “typ świętości" idzie w poprzek większości oczekiwań wobec wzoru pary małżeńskiej. Czy może być wzorcowym związek małżeński - i takim, który pragnie się naśladować - jeśli żadne z czwórki dzieci z tego związku nie wybrało małżeństwa jako drogi życiowej (zatem nie pragnęło w tym naśladować rodziców), a małżonkowie po 21 latach wspólnego życia złożyli ślub czystości? Czyżby świętość małżeństwa mogła być uznana przez Kościół tylko wtedy, gdy spłaci ono należny trybut tezie o wyższości dziewictwa? Nie byłoby to problemem, gdyby nie była to jedyna do tej pory beatyfikowana para małżeńska. Jeśli na sporo ponad tysiąc beatyfikowanych przez Jana Pawła II osób, jest tylko jedna para małżeńska i to właśnie taka, czy dla świata nie jest to świadectwem, że w świadomości znacznej części ludzi Kościoła współżycie płciowe wyklucza osiągnięcie świętości? I czy w konsekwencji, wśród wiernych nie powstanie uzasadnione podejrzenie, że za takim sposobem obrony tezy o wyższości dziewictwa kryje się nigdy wprost nie wypowiedziane przeświadczenie, że wszyscy jesteśmy owocami brzydkich zabaw rodziców?

IRENEUSZ CIEŚLIK (teolog, ojciec dwójki dzieci; Olkusz)

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Ilustracja na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 16/2004