Reklama

Birma: rewolucja trwa przy bankomatach

Birma: rewolucja trwa przy bankomatach

07.06.2021
Czyta się kilka minut
Armia, która w lutym dokonała zamachu stanu, dławi skutecznie protesty, ale system bankowy kraju chwieje się w posadach, a jego upadek może pozbawić generałów władzy.
P

Przed oddziałami birmańskich banków znów stoją długie kolejki chętnych do wycofania pieniędzy z lokat. W bankomatach wprowadzono limity wypłat do równowartości ok. 1,2 tys. dolarów tygodniowo. Bank centralny apeluje o spokój, ale na próżno: dla Birmańczyków wycofywanie pieniędzy z banków staje się aktem oporu wobec junty. Generałowie utrzymują się przy władzy, sowicie opłacając znienawidzone przez społeczeństwo wojsko i pozostałe resorty siłowe. Narastają też obawy, że władze nie będą w stanie drukować nowych banknotów. Niemiecka firma Giesecke & Devrient, dostawca technologii zabezpieczającej birmańskie kyaty, zerwała właśnie współpracę z tamtejszym reżimem.

Pierwszy run na krajowe banki nastąpił tuż po przewrocie, gdy pojawiły się pogłoski o możliwej nacjonalizacji części depozytów. Większość banków zamknęła wówczas placówki i przez krótki czas wspierała protestujących przeciwko juncie. Na początku marca do internetu wyciekły jednak dokumenty, z których wynikało, że junta zmusiła banki do posłuszeństwa. Tym, które nie wznowią działalności, zagrożono konfiskatą części kapitału. Rząd nakazał też zwolnienie pracowników, którzy nie stawiają się do pracy. ©℗

Ten materiał jest bezpłatny, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Autor artykułu

Historyk starożytności, który od badań nad dziejami społeczno–gospodarczymi miast południa Italii przeszedł do studiów nad mechanizmami globalizacji. Interesuje się zwłaszcza relacjami...

Napisz do nas

Chcesz podzielić się przemyśleniami, do których zainspirował Cię artykuł, zainteresować nas ważną sprawą lub opowiedzieć swoją historię? Napisz do redakcji na adres redakcja@tygodnikpowszechny.pl . Wiele listów publikujemy na łamach papierowego wydania oraz w serwisie internetowym, a dzięki niejednemu sygnałowi od Czytelników powstały ważne tematy dziennikarskie.

Obserwuj nasze profile społecznościowe i angażuj się w dyskusje: na Facebooku, Twitterze, Instagramie, YouTube. Zapraszamy!

Newsletter

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]