Reklama

Ładowanie...

Bilety się przyjęły

Bilety się przyjęły

25.04.2004
Czyta się kilka minut
Pięć tysięcy parafian, głównie emerytów i rencistów, nie jest w stanie utrzymać największej w Europie ceglanej świątyni (długość ponad 105 m, szerokość w transepcie 66 m). Co miesiąc zbiórka z tacy w gotyckiej Bazylice Wniebowzięcia NMP w Gdańsku, powszechnie zwanej Mariacką, przynosi ok. 6-7 tys. złotych.
-

- Zatrudniamy 30 pracowników i wolontariuszy. Same podatki kosztują nas 7 tys. miesięcznie - opowiada ks. Stanisław Bogdanowicz, od 25 lat proboszcz Bazyliki. - Po raz pierwszy jesteśmy w finansowym dołku, wszystko wskazuje na to, że zabraknie nam na pensje. Będę musiał prosić pracowników o cierpliwość.

Utrzymanie świątyni to nie tylko troska o mury, ale i o znajdujące się tu zabytki. Choć ostatnia wojna przysporzyła kościołowi ogromnych zniszczeń - spaliły się dachy, ucierpiały sklepienia i mury, całkowicie zniszczono okna, bramy i posadzki, a wnętrze wypaliło się - ok. 60 proc. zabytków przetrwało: nim nadszedł front, konserwatorzy spakowali je i wywieźli z miasta. Dziś Bazylika Mariacka szczyci się ok. dwustoma zabytkowym zespołami. Strzeże ich system elektroniczny i cywilna ochrona.

- Choć tyle tu zabytków, świątynia od lat jest zdana na datki wiernych i szczodrość sponsorów. A na utrzymanie i konserwację rocznie potrzeba kilkaset tysięcy - mówi Tomasz Korzeniowski, dyrektor zbiorów sakralnych Bazyliki.

Wiosną 2002 r. wprowadzono więc bilety dla grup zorganizowanych. Dwa złote kosztuje bilet dla dorosłych, złotówkę dla dzieci, młodzieży i rencistów, 3,50 trzeba zapłacić za zwiedzanie kościoła z wejściem na wieżę. Mimo niewielkiej ceny nie wszyscy przewodnicy informację o biletach przyjęli z entuzjazmem. Obawiali się spadku zainteresowania. Dziś emocje opadły.

- Turyści się przyzwyczaili - przyznaje Stanisław Sikora, prezes gdańskiego oddziału PTTK. - Obiekt numer jeden w Gdańsku potrzebuje nakładów. Ludzie to rozumieją.

Pierwszy biletowany sezon pozwolił zgromadzić środki na wymalowanie - bagatela - 23 tys. m2 ścian, filarów i sklepień (prace dobiegają końca). Ten rok ma przynieść pieniądze na konserwację wnętrza barokowej Kaplicy Królewskiej. To kolejna perełka, której utrzymanie wymaga ogromnych nakładów. Proces stabilizacji osiadającego budynku pochłonął 1 mln zł. 350 tys. przekazała gmina Gdańsk na konserwację fasady. Sprowadzenie ze Szwecji kamienia na posadzkę - takiego, jaki pierwotnie ułożono w kaplicy, kosztować będzie ok. 500 tys. zł.

Do świątyni wciąż nie wróciły wszystkie dzieła sztuki. Najtrudniej odzyskać te, które po wojnie trafiły do składnic konserwatorskich i muzeów - na mocy ówczesnych przepisów wciągnięto je do muzealnych ksiąg własności. Na “Sąd Ostateczny" Memlinga - eksponowany w Muzeum Narodowym - od końca 1999 r. czeka w Bazylice profesjonalna gablota wystawiennicza, warta ok. 200 tys. zł.

Katarzyna Żelazek

Napisz do nas

Chcesz podzielić się przemyśleniami, do których zainspirował Cię artykuł, zainteresować nas ważną sprawą lub opowiedzieć swoją historię? Napisz do redakcji na adres redakcja@tygodnikpowszechny.pl . Wiele listów publikujemy na łamach papierowego wydania oraz w serwisie internetowym, a dzięki niejednemu sygnałowi od Czytelników powstały ważne tematy dziennikarskie.

Obserwuj nasze profile społecznościowe i angażuj się w dyskusje: na Facebooku, Twitterze, Instagramie, YouTube. Zapraszamy!

Newsletter

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]