Bieda w Polsce rośnie, ale jedzenie nadal marnujemy

Pracuję w stowarzyszeniu przekazującym żywność dla potrzebujących. Od kilku miesięcy spora ilość jedzenia trafia do utylizacji, zamiast do ludzi głodnych.
Czyta się kilka minut
Fot. delillah / Adobe Stock
Fot. delillah / Adobe Stock

Jestem czytelnikiem „Tygodnika” od wielu lat, a od pięciu lat pracuję (po godzinach swojej aktywności zawodowej) w stowarzyszeniu wspierającym ludzi ubogich i potrzebujących w dużym mieście. Przeczytałem ostatnio artykuł Marka Rabija i Przemysława Wilczyńskiego pt. „Raport o polskim ubóstwie: ponad 17 mln Polaków w niedostatku, ponad pół mln dzieci w skrajnej biedzie” – i właśnie ten tekst skłonił mnie do napisania listu. 

Nasze stowarzyszenie uruchomiło ponad dwadzieścia tzw. społecznych lodówek, dodatkowo pomagamy też indywidualnym osobom (najczęściej starszym, mającym ograniczenia ruchowe lub żyjącym na progu ubóstwa), odbierając ze sklepów, cateringu, restauracji itp. żywność z kończącym się terminem przydatności do spożycia, zapobiegając w ten sposób jej utylizacji. Odebrane produkty przekazujemy bądź to do wspomnianych lodówek, bądź w postaci przygotowywanych przez nas paczek adresowanych do indywidualnych odbiorców, znajdujących się w trudnej życiowej sytuacji. Wszystko to robimy pro publico bono, własnymi zasobami (zaangażowani w tę działalność są również współpracujący z nami wolontariusze), w wolnym czasie i bez narzekania – bo czujemy, że to coś dobrego.

Od kilku miesięcy odbieramy jednak znacząco mniejszą (albo nie odbieramy wcale) ilość żywności z jedynego w mieście „przyznanego” nam przez Bank Żywności sklepu (z jednej z dużych ogólnopolskich sieci). Taki stan rzeczy tłumaczony jest nam „brakiem pracownika, który miałby czas do wyszukania produktów, którym kończy się data minimalnej trwałości lub które mają uszkodzone opakowanie”.

W efekcie ze smutkiem obserwujemy, że duże ilości żywności, zamiast trafić do osób potrzebujących jej (za pośrednictwem organizacji podobnych do naszej), trafiają na listę produktów przeznaczonych do utylizacji, co w praktyce może wskazywać na pełną dowolność w stosowaniu przepisów i brak konkretnych mechanizmów kontrolnych. Jak łatwo zauważyć, samo podpisanie na papierze umowy z organizacją pozarządową nie spowoduje, że zaprzestaniemy marnowania żywności, bo jej znakomita większość nadal jest wyrzucana.

Piotr

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Jerzy Skakun dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 47/2024

W druku ukazał się pod tytułem: Bieda rośnie, a jedzenie nadal marnujemy