Reklama

Bez znieczulenia

Bez znieczulenia

z Paryża
19.07.2021
Czyta się kilka minut
Książka ta jest nie tylko precyzyjną analizą i diagnozą gorszących wydarzeń. Jest też świadectwem bólu, jaki sprawia pisanie o Kościele od środka.
Jean Vanier, założyciel stowarzyszenia Arka. Francja, Trosly, 9 kwietnia 2013 r. Fot. BETRAND DESPREZ / EAST NEWS
J

Już sama okładka jest wymowna. Pierwsza litera w słowie „ojcowie” ironicznie odpada od pozostałych liter, a nad tytułem unosi się ręka poruszająca sznurkami, symbolizująca manipulowanie ludźmi i ich niewolenie. Książka Céline Hoyeau „Zdrada ojców” („La trahison des pères”) podejmuje tematykę kryzysu w Kościele francuskim spowodowanego nadużyciami założycieli kilku znanych wspólnot charyzmatycznych. Hoyeau przedstawia wnikliwą analizę dokonywanych przez nich manipulacji, wykazując dewiacyjne powiązanie seksualności z duchowością i podkreślając, że każda przemoc to przede wszystkim kwestia nadużycia władzy.

Nadużycia, o których mowa w książce, są różnego stopnia i natury. Niektórzy założyciele zostali skazani przez sądy cywilne, inni w procesach kanonicznych, jeszcze innym nigdy nie udowodniono winy. Każdemu z nich jednak konkretne osoby zarzucały jakiś rodzaj przemocy,...

8705

Dodaj komentarz

Chcesz czytać więcej?

Wykup dostęp »

Załóż bezpłatne konto i zaloguj się, a będziesz mógł za darmo czytać 6 tekstów miesięcznie! 

Wybierz dogodną opcję dostępu płatnego – abonament miesięczny, roczny lub płatność za pojedynczy artykuł.

Tygodnik Powszechny - weź, czytaj!

Więcej informacji: najczęściej zadawane pytania »

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

"W swojej parafii się nudziła". Ano, właśnie. Dlatego w wieku 14 lat pojechała do jednego z Ognisk Miłości (Foyer de Charité) w Tressaint. Ogniska to – jak same się przedstawiają - "wspólnoty mężczyzn i kobiet, mieszkających razem z księdzem, nazywanym ojcem Ogniska". Dla mnie brzmi to jak ostrzeżenie. Nie pytam, gdzie byli rodzice, bo oni w tym czasie byli już poza kościołem i widocznie postępowe, ateistyczne ognisko domowe nie dostarczało wystarczających podniet. Zresztą nawet najbardziej zaangażowani rodziciele niewiele są w stanie zrobić, kiedy nastolatkę zaczyna swędzić płat ciemieniowy, czy cokolwiek tam w mózgu odpowiada za tzw. sferę przeżyć duchowych. Matka Kościół też ma ograniczony wpływ na oddolne inicjatywy świeckich - prawda, że często wspierane przez kapłanów, ale to w ramach sporej autonomii, jaką cieszą się oni w ramach instytucji, a nie z racji zadań przez instytucję zleconych. Kanoniczny status owym Ogniskom, działającym od lat 30., nadał dopiero Jan Paweł II i być może to wsparcie najwyższego autorytetu dla podobnych inicjatyw, wynikające z życiowych i duszpasterskich doświadczeń ks. Wojtyły, zostanie ocenione jako przejaw naiwności. Wracając do pani Hoyeau, jej idol z Tressaint, o. van der Borght, tez został po śmierci zdemaskowany jako seksualny drapieżnik, ale ona zauważyła to nie wtedy, kiedy znała go osobiście, i nie przed 2004 rokiem, a dopiero po skandalu z Vanierem. Z którym tez nie było całkiem tak, jak przedstawia Autorka artykułu, ponieważ, owszem, jego działalność w swoim czasie spotkała się z dezaprobata władz kościelnych. Odwołam się tu do swojego komentarza sprzed kilkunastu miesięcy: https://www.tygodnikpowszechny.pl/comment/38538#comment-38538. Jak ktoś za młodu przystał do komuny hipisów, a na starość odkrywa ze zgrozą, że brano tam narkotyki i uprawiano seks pozamałżeński, to musi mieć zaburzone postrzeganie rzeczywistości. I niech obwinia najpierw sam siebie i podobnych sobie, a nie przerzuca cały ciężar odpowiedzialności na kogoś innego.

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]