Reklama

Astronomiczne historie

Astronomiczne historie

29.02.2008
Czyta się kilka minut
W 1973 r. cały świat obchodził pięćsetną rocznicę urodzin Mikołaja Kopernika. Z tej okazji podjęto, także w Polsce, szereg inicjatyw, których rozmach i zakres musi również dziś budzić podziw i szacunek. W Warszawie odbył się kongres Międzynarodowej Unii Astronomicznej (była to jeśli nie największa, to jedna z największych międzynarodowych imprez naukowych, zorganizowanych kiedykolwiek w Polsce), zapomniany i zaniedbany Frombork odzyskał blask, tysiącom placów, ulic i szkół nadano imię tego, który "wstrzymał Słońce, ruszył Ziemię".
J

Ja sam pracuję w Centrum Astronomicznym im. Mikołaja Kopernika PAN, które powstało dzięki znakomitemu wykorzystaniu sprzyjającej koniunktury międzynarodowej przez profesorów Józefa Smaka i Bohdana Paczyńskiego oraz ich kolegów. Dzięki ich pomysłowości, kontaktom i pozycji w amerykańskim środowisku astronomicznym, Kongres Stanów Zjednoczonych przeznaczył "złotówki zbożowe" (polski dług, powstały w wyniku sprowadzania do naszego kraju amerykańskiego zboża za niewymienialne wtedy złotówki) w kwocie odpowiadającej milionowi dolarów na budowę instytutu astronomicznego w Warszawie. Miał to być trwały wkład amerykańskiego środowiska naukowego w rozwój polskiej astronomii, wniesiony z okazji rocznicy Kopernikańskiej.

Finał "Dzieł wszystkich"

Jedną z państwowych inicjatyw rocznicowych była Uchwała Rządu z dnia 23 marca 1967 r. o podjęciu prac nad wielką, naukową, krytyczną edycją dzieł wszystkich Mikołaja Kopernika. Przewidywano wydanie trzech tomów: pierwszego, zawierającego faksymile autografu "O obrotach sfer niebieskich", drugiego, z krytycznym wydaniem tegoż dzieła, i trzeciego, z pomniejszymi utworami Kopernika.

Choć szczycimy się Kopernikiem, jedynym wcześniejszym wydaniem jego dzieł po polsku była przygotowana przez Jana Baranowskiego, a wydana w 1854 r. publikacja "Mikołaja Kopernika, Toruńczyka, O obrotach ciał niebieskich ksiąg sześć", zawierająca także inne znane wtedy teksty astronoma. Naukowe wydanie dzieł wszystkich Kopernika stało się możliwe dopiero po powstaniu w 1954 r. Zakładu Historii Nauki PAN i utworzeniu w nim w 1958 r. Pracowni Badań Kopernikańskich.

Trzeci, ostatni tom "Dzieł wszystkich" Kopernika właśnie się ukazał. Choć to "Pisma pomniejsze", znalazły się wśród nich dwa ważne teksty astronomiczne: "Zarys podstaw astronomii" (znany szerzej pod łacińskim tytułem "Commentariolus") i "List do Bernarda Wapowskiego". Pierwszy, pochodzący z początku XVI w. (dokładna data powstania jest nieznana, utwór nie zachował się w rękopisie), stanowi wstępną redakcję (różniącą się od późniejszego o przeszło trzydzieści lat dzieła "O obrotach...") teorii heliocentrycznej. Odegrał w ciągu przeszło stu lat ważną rolę w kształtowaniu się XVI- i XVII-wiecznych modeli astronomicznych. Drugi jest recenzją rozprawy norymberskiego matematyka Jana Wernera. Są to jedyne znane drobne pisma astronomiczne Kopernika.

W części poświęconej pismom ekonomicznym i administracyjnym zamieszczono potwierdzenia transakcji finansowych, sporządzane przez Kopernika spisy dokumentów w skarbcu na zamku w Olsztynie, rozmyślania o reformie monetarnej, bilanse kapituły warmińskiej, rozprawy o wartości pieniądza. To tu znajdziemy prawo (dziś znane jako prawo Kopernika-Greshama) mówiące, że jeśli jednocześnie istnieją dwa rodzaje pieniądza, pod względem prawnym równowartościowe, ale jeden z nich jest postrzegany jako lepszy, ten "lepszy" pieniądz będzie gromadzony, a w obiegu pozostanie głównie ten "gorszy". Krótko mówiąc - że gorszy pieniądz wypiera lepszy.

Powszechnie znany jest portret Kopernika trzymającego w dłoni konwalię, symbol wiedzy i sztuki medycznej; w trzeciej części tomu pomieszczono czternaście recept sporządzonych przez Kopernika. Część czwarta to listy i przekład "Teofilakta Symokatty listów obyczajowych, sielskich i miłosnych" z greckiego na łacinę, dokonany przez astronoma (te same "Listy" podane są też w przekładzie na polski Jana Parandowskiego).

Publikacja dzieł wszystkich Kopernika jest wynikiem kilkudziesięcioletniej pracy zespołu ludzi, dzięki którym odszukano teksty, ustalono ich autorstwo, dokonano przekładów, opatrzono krytycznymi przypisami itd. Wszystko to działo się w okresie ostatnich czterdziestu lat, w Polsce nie należących do spokojnych, kiedy ciągłość finansowania i stabilność warunków badań nie były chlebem powszednim. O pietyzmie wydawców świadczy i to, że zadbali o zachowanie szaty graficznej i rodzaju papieru zgodnych z wydanymi trzydzieści lat wcześniej tomami.

Przeszłość astronomii

Do najważniejszych różnic pomiędzy naukami przyrodniczymi z jednej strony a humanistyką i sztuką z drugiej należałoby zaliczyć znaczenie historii danej dziedziny dla jej dalszego rozwoju. Nie sposób sobie wyobrazić filozofa lub literaturoznawcę, który nie zna historii filozofii czy literatury. Tymczasem w uniwersyteckich programach nauczania matematyki, fizyki czy chemii nie ma kursu historii tych dyscyplin. Nie ma, bo dla ich uprawiania nie jest to konieczne (choć, oczywiście, nie ma wiedzy zbędnej, ale o tym dalej). Ważne jest tylko to, co zostało zweryfikowane, co przetrwało próbę czasu; nie ma znaczenia, w którym wieku, przed kim i po kim żył Newton.

Mimo to historia nauki bywa niezwykle inspirująca. Jej znajomość zaspokaja tęsknotę za wiedzą o tym, skąd przychodzimy, "skąd wiemy, że wiemy", ile nas kosztowało dojście do obecnego stanu intelektualnego posiadania. Niezbadane są źródła inspiracji twórczej. W sztuce inspiracje historyczne bywają czytelne. W nauce pewnie też występują, choć często trudniej je rozpoznać. Trudno sobie wyobrazić cywilizację, która nie jest świadoma własnej historii. Także fizycy czy matematycy czują potrzebę znajomości historii własnych dyscyplin. Choć w publikacjach stricte naukowych odniesienia czy dywagacje historyczne (poza cytowaniem istotnych dla problemu wcześniejszych prac) nie są stosowane, a nawet nie byłyby dopuszczone do druku, to już w tekstach popularnych czy przeglądowych jest ich bardzo wiele.

"Historia astronomii" pod redakcją Michaela Hoskina to poważny, bogato ilustrowany przegląd. Hoskin, emerytowany profesor w Cambridge, zaczynał karierę akademicką jako klasycysta, ale na początku lat 50. zajął się matematyką, by w połowie lat 60. raz jeszcze zmienić zainteresowania na historię nauki. W 1970 r. założył "Journal for The History of Science", którego redaktorem jest do dziś. Przygotowana przez niego "Historia astronomii" napisana jest w taki sposób, że może zainteresować szerokie kręgi czytelników.

Astronomia jest nauką starą, która w przeciągu tysiącleci wielokrotnie wpływała na głębokie zmiany naszego rozumienia świata. Książka obejmuje historię astronomii od czasów starożytnych do najnowszych, choć współczesna astronomia i astrofizyka zostały w niej jedynie zasygnalizowane. Hoskin nie próbuje nawet objąć wszystkiego - koncentruje się na wybranych dziedzinach, szczególnie na XVII- i XVIII-wiecznej astronomii gwiazdowej oraz rewolucji kopernikańskiej, które prowadziły do podważenia autorytetu starożytnych także w wielu innych niż astronomia dziedzinach.

Dla czytelnika w naszym kraju bardzo ciekawy będzie dołączony do polskiego wydania esej Jarosława Włodarczyka "Astronomia w Polsce", obejmujący okres od początku XV w. do połowy wieku XX. Szkoda, że lata 40. ubiegłego stulecia stanowią (jak mi wyjaśnia Autor) granicę, poza którą nie posuwa się zawodowy historyk, pozostawiając ten obszar publicystom i cierpliwie czekając, aż czas zrobi swoje i pozwoli nabrać historycznego dystansu. To, co w polskiej astronomii wielkie i najciekawsze (nie licząc oczywiście Kopernika), powstało bowiem w ciągu ostatnich pięćdziesięciu lat. Ale to już całkiem inna historia.

Mikołaj Kopernik, Pisma pomniejsze Do druku przygotowali: Tadeusz Bieńkowski, Marian Biskup, Jerzy Dobrzycki, Małgorzata Golińska-Gierych, Leszek Zyner. Przedmowa i redakcja naukowa Andrzej Wyczański. Przygotowano staraniem Instytutu Historii Nauki PAN. Warszawa 2007, Wydawnictwo Sejmowe

Historia astronomii pod redakcją Michaela Hoskina, przeł. Jarosław Włodarczyk, Warszawa 2007, Wydawnictwa Uniwersytetu Warszawskiego.

Ten materiał jest bezpłatny, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]