Szanowny Użytkowniku,

25 maja 2018 roku zaczyna obowiązywać Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (określane jako „RODO”, „ORODO”, „GDPR” lub „Ogólne Rozporządzenie o Ochronie Danych”). W związku z tym informujemy, że wprowadziliśmy zmiany w Regulaminie Serwisu i Polityce Prywatności. Prosimy o poświęcenie kilku minut, aby się z nimi zapoznać. Możliwe jest to tutaj.

Rozumiem

Reklama

Ania emancypantka

Ania emancypantka

23.07.2018
Czyta się kilka minut
Dyskryminacja, przemoc i głębokie psychiczne rany okazują się tylko nową wersją wilka, który – choćby i zjadł Czerwonego Kapturka – na koniec i tak przegra, pokonany przez potężną logikę baśni.
Amybeth McNulty jako Ania Shirley w serialu Netfliksa „Ania, nie Anna” MATERIAŁY PRASOWE
U

Ukochana książka mojej mamy to „Ania z Zielonego Wzgórza”. Bardzo się ucieszyła, kiedy dowiedziała się, że Netflix pracuje nad serialem na podstawie powieści. Gdy wreszcie nadszedł dzień premiery, mama zasiadła przed ekranem z entuzjazmem, ale i niepokojem.

– Byłam bardzo rozczarowana, serial był zupełnie niezgodny z książką, zbyt realistyczny – zdradza moja mama w ekskluzywnym wywiadzie dla „Tygodnika Powszechnego” – Książka była powiastką dla nastolatek. Natomiast serial to jakaś makabra, zbyt dosłownie przedstawiająca warunki życia sto lat temu. Niezgodny z duchem, z ideą książki. Co mi się zdarza bardzo rzadko, obejrzałam dwa czy trzy odcinki i zrezygnowałam. Powieściowy świat był taki pogodny i dobry, ta bohaterka była taka optymistyczna. A to nie była „Ania z Zielonego Wzgórza”, tylko „Makabra z Zielonego Wzgórza”.

Spór o Anię

„Za dużo realizmu...

14864

Dodaj komentarz

Chcesz czytać więcej?

Wykup dostęp »

Załóż bezpłatne konto i zaloguj się, a będziesz mógł za darmo czytać 6 tekstów miesięcznie! 

Wybierz dogodną opcję dostępu płatnego – abonament miesięczny, roczny lub płatność za pojedynczy artykuł.

Tygodnik Powszechny - weź, czytaj!

Więcej informacji: najczęściej zadawane pytania »

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

A mnie serial się podoba i to bardzo, a że trochę inny niż książka to nawet dobrze, w książce było miejscami zbyt cukierkowo, mam 50+ lat, pozdrawiam sympatyków serialu

Ja jako dziecko byłam zauroczona "Anią", a teraz zauroczył mnie serial. Jest zupełnie inny niż książka - i co z tego? Może w tym właśnie tkwi jego siła? Zgadzam się, że to dość swobodna adaptacja, ale akurat nie mam nic przeciwko temu. Nie ma nic gorszego niż dokładne ekranizacje (takie jak "Quo Vadis" na przykład), gdzie reżyser nie ma nic do dodania od siebie (po co kręcić w takim razie, wystarczy przeczytać). Zresztą taki cukierkowy serial powstał już jakiś czas temu, z Megan Follows w roli Ani, więc bez sensu byłoby powielanie konwencji. Ostatnio pokazałam wszystkie odcinki mojej mamie, również niegdyś wielkiej fance powieści. Nie mogła się oderwać! I jedyne rozczarowanie to to, że tak długo trzeba czekać na ciąg dalszy.

nie ma netflixa, nie oglądam; ale aktorka urocza - taka trochę Pippi z Zielonego Wzgórza :)

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]