PRZEMYSŁAW WILCZYŃSKI: Seniorzy i osoby z niepełnosprawnościami (OzN) to pozornie odrębne grupy. Tylko pozornie.
DAGMARA SENDA: Całkiem niedawno nasza fundacja, dotąd zajmująca się wyłącznie osobami z niepełnosprawnościami, rozszerzyła statut o wsparcie m.in. dla osób starszych. Badania pokazują, że coraz trudniej jest im na rynku pracy, zwłaszcza kiedy już straciły zatrudnienie – i dotyczy to już wieku średniego, nawet 45+!
Tymczasem zmiany demograficzne sprawiają, że większy odsetek seniorów w społeczeństwie przekłada się na wzrost liczby osób z niepełnosprawnościami – chociaż nie wszystkie choroby związane z wiekiem oznaczają od razu wydanie orzeczenia o niepełnosprawności.
Aktywność zawodowa OzN pozostaje – pomimo niskiego bezrobocia w Polsce – na niskim poziomie. Wśród osób w wieku produkcyjnym pracuje mniej więcej co trzecia i niewiele się tu zmienia. Dlaczego?
To zależy, w jakim okresie te zmiany śledzimy. Jeśli spojrzymy na dwie ostatnie dekady, w czasie których funkcjonuje nasza fundacja, widać bardzo duże zmiany. Dwadzieścia lat temu nie dość, że wspomniany odsetek wynosił kilkanaście procent, to jeszcze większość spośród tych aktywnych pracowała w zakładach pracy chronionej.
Fakt, te nasze 34 proc. to wciąż mniej niż średnia unijna – ambicją Polski jest to, by do 2030 r. zwiększyć ten odsetek do 40 procent. Optymistyczne jest jednak, że widać postęp – np. fakt, że osoby z niepełnosprawnościami coraz częściej funkcjonują na otwartym rynku pracy. W instytucjach publicznych, w prywatnych firmach.
Także w Ergo Hestii?
Około 140 pracowników to u nas osoby z niepełnosprawnościami, co stanowi 4 proc. całej kadry. A chcemy, żeby było ich więcej!
Dlaczego na poziomie kraju nie jest tak wesoło?
Duże wyzwania stoją przed samymi OzN, szczególnie wśród pokoleń starszych. Boją się często utracić rentę, zmierzyć się z rynkiem pracy. „Po co mam to robić, skoro już tyle lat nie pracowałem / nie pracowałam?” – pytają. To niejednokrotnie wyuczona postawa, do której przyczyniło się otoczenie, często rodzice, mówiąc np.: „Co się będziesz angażować, wystawiać na dodatkowy stres, skoro już masz rentę?”. Pamiętajmy też, że osoby starsze, jeśli niepełnosprawność towarzyszyła im od dziecka, nie miały możliwości otrzymania dobrego wykształcenia, z powodu barier komunikacyjnych i tych w systemie edukacji.
Dziś w młodszych pokoleniach widzimy, że rodzice zupełnie inaczej wspierają dzieci, także będące już młodymi dorosłymi. Właśnie dzięki rodzicom się kształcą, studiują, zachowanie renty przestaje być wartością samą w sobie. Ważniejsza jest niezależność, funkcjonowanie na rynku pracy. OzN bywają konkurencyjni dla osób pełnosprawnych – podczas rekrutacji często nie widać różnicy między kwalifikacjami kandydatów z obu grup.
A jakie są bariery po stronie pracodawców?
Inaczej jest w Trójmieście, inaczej w Krakowie, a zupełnie inaczej w małej miejscowości. Tam bariery powstają na długo przed wejściem na rynek pracy: młoda osoba nie jest w stanie bez wsparcia bliskich dojechać do dobrej szkoły, później na dobrą uczelnię.
A pracodawcy też miewają mentalne bariery. Niektórzy uważają np., że będą musieli zmienić budynek, żeby zatrudnić osoby z niepełnosprawnościami, co często jest nieprawdą. Albo że będą zmuszeni zakupić jakieś drogie oprogramowanie, mimo że takie wyposażenie jest już dzisiaj ogólnodostępne. Dostępność architektoniczna, cyfrowa jest rozwijana jak nigdy dotąd – zmiana zaczyna się więc bardzo często w głowach. Także pracodawców.
Prowadzimy teraz program „Sprawny staż” [więcej na www.sprawnystaz.pl – red.], współpracując z dużymi firmami zatrudniającymi setki osób. Dzięki programowi firmy zatrudniają osoby z niepełnosprawnościami na staże – i często jest to pierwszy kontakt firmy z przedstawicielami tej grupy. Pracodawcy bywają zaskoczeni, że to nie jest ani takie straszne, ani nie oznacza jakiegoś wielkiego przygotowania. Wrażenia są niemal zawsze pozytywne, a stażyści zostają w firmie na dłużej.
Najwyższa Izba Kontroli zauważyła ponad dwa lata temu, że „pracodawcy zatrudniali niechętnie osoby niepełnosprawne, zwłaszcza starsze, mimo iż takie zatrudnienie dawało pracodawcom szereg korzyści”.
Chodzi zapewne o zwolnienie pracodawcy z płacenia składek na PFRON w sytuacji, gdy zatrudnia OzN. Tyle że niektóre wielkie korporacje płacą nawet miliony na ten fundusz, a pomimo tego nie chcą się nawet zainteresować kwestią zatrudnienia osób z niepełnosprawnościami. Zatem dla nich to żadna korzyść – wliczają PFRON w koszty, nie myśląc specjalnie o tym, jak mogliby skorzystać na zatrudnieniu przedstawicieli tej grupy. Jak to się przełoży na różnorodność w zespołach, na empatię, na inne postrzeganie produktów czy usług, które oferują klientom itd. A przecież ci klienci, pamiętajmy, to często także osoby starsze i/lub z niepełnosprawnościami.
Bywa odwrotnie, co nie znaczy lepiej: „NIK jest zaniepokojona faktem, że część pracodawców traktuje osoby niepełnosprawne jak tanią siłę roboczą: zatrudniają je na czas uzyskiwania z tego tytułu refundacji i finansowań i zwalniają”. Anna Golus opisała w „TP” proceder rekrutowania OzN do firm ochroniarskich. W jednym z ogłoszeń poszukiwano osoby z niepełnosprawnością, a wśród wymagań wymieniano… sprawność.
To niestety rodzaj nowotworu na tkance polskiego rynku pracy osób z niepełnosprawnościami – o firmach ochroniarskich wykorzystujących przepisy dotyczące OzN krążą faktycznie legendy. Podobnie o osobach, które pod wpływem tego procederu szukają u siebie rozmaitych schorzeń po to, by zatrudnić się w takiej firmie.
Jednak szerszym zjawiskiem jest to pierwsze: niezatrudnianie OzN wynikające z prozaicznych przyczyn. Pracodawcy nie wiedzą często, jak to robić, gdzie, jak zachęcić ludzi, by podczas rekrutacji ujawnili swoją niepełnosprawność – bo przecież nie napiszą wprost w ogłoszeniu tak jak te firmy ochroniarskie, że poszukują OzN, bo to trudne etycznie. Tu możemy zrobić więcej. I robimy jako fundacja, pomagając i pracodawcom szukać pracowników, i kandydatom szukać zatrudnienia. Obie strony nie wiedzą często, jak się zabrać za szukanie. My pomagamy tym dwóm grupom się spotkać.
Działamy też na uczelniach, pomagając studentom z niepełnosprawnościami uzyskać pierwsze doświadczenia na rynku pracy. Często potrzebują na początku takiego „inkubatora”: boją się zaaplikować od razu do wielkiej korporacji, by konkurować z innymi, ale aplikując do firmy mającej wsparcie fundacji – czują się pewniej.
Cały czas rozmawiamy głównie o barierach mentalnych – i pracowników, i pracodawców. Ale może jest coś po stronie państwa, co wymaga pilnego naprawienia?
Taką sprawą jest niewątpliwie zapowiadana od dawna ustawa o asystencji osobistej [chodzi o przydzielenie osobom z najcięższymi niepełnosprawnościami bezpłatnego asystenta wspierającego OzN w życiu codziennym, społecznym, zawodowym – red.]. Np. osoba niewidoma mająca takiego asystenta może zmienić całkowicie swoje życie, podejmując wymarzoną pracę właśnie dzięki temu, że będzie miała przy sobie kogoś wspierającego.
Rozmawiając o rynku pracy nie da się nie wspomnieć o edukacji.
To prawda: bardzo ważny jest dostęp dzieci z niepełnosprawnościami i do edukacji włączającej, i do szkolnictwa specjalnego. Przy czym nie ma tutaj reguły: dla każdego dziecka inny typ szkoły może być najkorzystniejszy. Zależy to od stopnia niepełnosprawności, jej typu, sytuacji życiowej. Np. niektóre dzieci niewidome będą chciały być z innymi dziećmi będącymi w tej samej sytuacji, inne będą wolały – i będzie to dla nich korzystne – uczęszczać do szkoły integracyjnej. Zresztą sama obecność dzieci z niepełnosprawnościami w szkołach może przyczynić się do społecznej zmiany, która zaowocuje po latach – włączaniem na rynku pracy.
To czasami niewiarygodne, z jakimi niepełnosprawnościami ludzie potrafią robić kilka kierunków studiów, a później wspaniałe zawodowe kariery. Widzę to także w naszej firmie.
Proszę o tym na koniec opowiedzieć.
Świetnym przykładem jest Mariusz, kolega z Ergo Hestii. Specjalizuje się w ściśle matematycznym obszarze – controllingu w branży ubezpieczeń. I osiąga sukcesy menedżerskie. Jego niepełnosprawność polega na tym, że urodził się bez prawej ręki.
Zaczynał od infolinii, pracę dostał przez naszą fundację. Potrzebował tylko dobrego startu, a potem wziął rozwój w swoje ręce.
Dodatkowo osiąga sukcesy sportowe, uczestnicząc w wyścigach Iron Man, zakładających długie dystanse w biegu, na rowerze i w wodzie. Ostatnio Mariusz wystąpił w filmie promującym rozwój zawodowy osób z niepełnosprawnościami. Został ambasadorem fundacji.
To częsta sytuacja: ktoś z niepełnosprawnością ma kompetencje, chęci, wszystko. Chce wejść na rynek pracy i wtedy pomagamy, a taka osoba często bardzo szybko się usamodzielnia. Bywa nawet, że odchodzi z naszej firmy, ale nadal jej kibicujemy.

Dagmara Senda jest od 2024 r. prezeską zarządu Fundacji Integralia. Od 2015 r. związana jest z Grupą Ergo Hestia. Z wykształcenia socjolożka i historyczka.
„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.




















