Afera starachowicka: tak źle, tak gorzej, a tak najgorzej

Jeśli okazałoby się, że przeciek informacji o antymafijnej akcji w Starachowicach był skutkiem nieformalnych ustaleń kierownictwa resortu spraw wewnętrznych i policji, by ta ostatnia informowała politycznych zwierzchników o aferach kryminalnych, w które mogą być zamieszani przedstawiciele rządzącego ugrupowania, otrzymalibyśmy dowód (nie pierwszy) upartyjniania państwa i czynienia z niego folwarku kolesiów. Nawet najbardziej naiwnym trudno przecież uwierzyć, by była to metoda oczyszczania własnych szeregów z czarnych owiec.
Czyta się kilka minut

Jeśli okazałoby się, że źródłami przecieku byli wiceminister spraw wewnętrznych bądź komendant główny policji, to może być to dowód (znowu nie pierwszy, ale - z uwagi na funkcje bohaterów - powalający) na umacnianie się czysto już mafijnych struktur w państwie. Sprawa starachowicka zaczęła się wszak od powiązań tamtejszej przestępczości zorganizowanej z miejscowymi samorządowcami - a teraz okazałoby się, że macki sięgają najwyższych szczebli polityki i organów ścigania. I niewiele ma tu do rzeczy, z jakich pobudek działali wiceminister i generał: bo nawet jeśli był to tylko polityczny oportunizm, skorzystali na tym przestępcy - mafijny mechanizm więc zadziałał.

Jeśli okazałoby się natomiast, że oskarżenia wobec komendanta głównego są efektem intrygi jego podwładnych (wspomaganych przez życzliwych im kompanów z prokuratury) - bo i takie interpretacje się pojawiają - dowodziłoby to spisku w szeregach policji. To też nie pierwszy taki przypadek (by wspomnieć o buncie słuchaczy szkoły policyjnej w Szczytnie zaraz na początku reform). Tyle że można śmiało snuć porównania ze słynnym “obiadem drawskim", podczas którego generalicja wymówiła posłuszeństwo cywilnemu ministrowi obrony. Kto wie, czy w sumie ta wersja nie byłaby najgroźniejsza: wszak w służbie mundurowej, mającej na dodatek stać na straży praworządności, zamach na szefa przy użyciu przestępców, polityków i przecieków medialnych zdaje się być czymś niewyobrażalnym.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Ilustracja na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 43/2003