Reklama

Znowu o umiarkowaniu

Znowu o umiarkowaniu

10.11.2019
Czyta się kilka minut
Z zaciekawieniem wysłuchujemy bardzo liczne opinie na temat popularności w Polsce tzw. skandynawskiej – za przeproszeniem – filozofii umiaru oraz japońskiej estetyki, w której siłą wyrazu jest czystość i prostota.
N

Nic bowiem tak bardzo nas nie interesuje ani tak nie skłania do najwyższej uwagi, jak świat polskich deklaracji w dowolnym zakresie.

Opinie o skandynawskich i japońskich powściągliwościach są popkulturalne, powszechne i choćby w tym sensie ich odbiorca musi uzyskiwać pewność, że żyje w kraju będącym tratwą pływającą w jakiejś fantastycznej cieśninie, pomiędzy Bornholmem a dajmy na to Hokkaido. Wyobrażenia na cudzy temat nie są zaiste tak ciekawe jak mniemania na tematy własne. Już samo stwierdzenie, że w kraju naszym modny jest umiar, musi uruchamiać skłonności badawcze. Człowiek wyciąga natychmiast lupę i delikatnie, specjalnymi szczypczykami próbuje oderwać pancerzyk chitynowy zasłaniający miękki tułów zjawisk.

Umiar, bądź jego brak, znajdujemy w każdym naszym wyborze – to uwaga ogólna, mająca ułatwić wprowadzenie do tematu osobom mniej w wybieraniu zaawansowanym. A...

3944

Dodaj komentarz

Chcesz czytać więcej?

Wykup dostęp »

Załóż bezpłatne konto i zaloguj się, a będziesz mógł za darmo czytać 6 tekstów miesięcznie! 

Wybierz dogodną opcję dostępu płatnego – abonament miesięczny, roczny lub płatność za pojedynczy artykuł.

Tygodnik Powszechny - weź, czytaj!

Więcej informacji: najczęściej zadawane pytania »

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

„ Owa buteleczka jest w Polsce bodaj jedynym symbolem umiaru właśnie” Absolutnie się z tym nie zgadzam. Tak się porobiło, że w niedzielę w mojej wiosce jeden malutki sklep otwarty. Prowadzi go znajoma, pożaliła się kiedyś, że za potrzebą nawet w niedzielę nie ma czasu. I mnie małżonka w ubiegłą niedziele po zaopatrzenie wysłała, goście się niepodzianie zapowiedziały, a staropolskim obyczajem - gość w dom… . Chcąc nie chcąc po „flaszeczkę’ udać się musiałem. Stania na pól godziny było, tylko jeden klient przede mną po dwa jabłuszka i soczek z kartonika, reszta moim przykładem po coś konkretnego. Tylko jeden jegomość w ręku wspomniane małe flaszeczki dwie trzymał, za reklamówki się płaci więc jeśli kto nie ma własnej, do kieszeni chowa. Zaprawdę powiadam, ten gość do ludzi z umiarem żyjących nie należał, To było widać i czuć. Powiedziałbym raczej, że owa buteleczka nie symbolem umiarkowania a przetrwania, taki pakiet ratunkowy.

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]