Głównym celem podróży prezydenta Zełenskiego do USA było przekonanie administracji Joego Bidena do poparcia tzw. „planu zwycięstwa”. Jest to najnowsza ukraińska próba przekonania swojego najważniejszego sojusznika do bardziej odważnego wsparcia. Szczegóły „planu” nie są znane, ale z różnych przecieków medialnych wynika, że możliwa jest przynajmniej częściowa rekonstrukcja jego założeń.
Czego Ukraina oczekuje od Ameryki?
Kijów najprawdopodobniej oczekuje dostarczenia nowych systemów ofensywnych, pozwolenia na używanie zachodniej broni do uderzeń na terytorium Rosji, zaproszenia do NATO oraz wsparcia w utrzymaniu się sił ukraińskich na zajętych terenach obwodu kurskiego, co miałoby następnie wzmocnić jego pozycje negocjacyjne. „Plan zwycięstwa” nie jest zatem zapisem ukraińskich warunków zakończenia wojny, bo te – przynajmniej formalnie – pozostają niezmiennie maksymalistyczne (odzyskanie wszystkich straconych terytoriów).
„Plan” wygląda trochę jako ukraińska próba gry va banque z odchodzącym niebawem Bidenem z nadzieją przekonania go – na ostatniej prostej jego prezydentury – że może zapewnić sobie miejsce w historii. Warunkiem jest podjęcie bezprecedensowych decyzji dotyczących większej i bardziej ambitnej pomocy Ukrainie.
Sprawa ukraińska została zinstrumentalizowana w amerykańskiej kampanii
Wygląda jednak na to, że wysiłek Zełenskiego nie zakończył się sukcesem, ale awanturą. Republikanie wykorzystali bowiem wizytę ukraińskiego prezydenta w fabryce zbrojeniowej w Pensylwanii do swojej kampanii wyborczej: twierdzą, że w istocie była ona wsparciem dla Demokratów, gdyż odbyła się w jednym z tzw. swing state, które mogą zdecydować o wyniku wyborów prezydenckich w USA. Spotkanie Zełenskiego z Trumpem tylko częściowo załagodziło zinstrumentalizowanie sprawy ukraińskiej w ostrej walce przedwyborczej.
Nasilające się apele Kijowa o odważniejsze wsparcie są w pełni uzasadnione. Sytuacja sił ukraińskich na froncie jest coraz trudniejsza, zwłaszcza w okolicach Pokrowska.
Pomoc Zachodu wciąż ma charakter sytuacyjny, bez wizji strategicznej
Rosjanie, nie zważając na olbrzymie straty własne, idą powoli, ale konsekwentnie do przodu. Towarzyszą temu codzienne ataki rakietowe na ukraińskie miasta. Ukraińcy próbują odpowiadać atakami dronowymi na obiekty w głębi Rosji, często skutecznymi. Ale to za mało do zwycięstwa. Szczególnie, gdy Zachód pomaga, krępując zarazem jedną ukraińską „rękę” zakazem ataków na terytorium Rosji. Potwierdza to niestety, że sojusznicy nie mają żadnego „planu zwycięstwa” dla Ukrainy, lecz nadal prowadzą politykę sytuacyjną, pozbawioną szerszej wizji strategicznej.
„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.




















