Zawody w malinach

UEFA po raz pierwszy pogroziła palcem Polsce i Ukrainie. Jak by nie łagodzić wypowiedzi Michela Platiniego, jej przekaz pozostaje jasny: organizatorzy Euro 2012 pilnie przypatrują się przygotowaniom do jednej z największych imprez sportowych Starego Kontynentu. I widzą, że przygotowania tak naprawdę jeszcze się nie rozpoczęły.
Czyta się kilka minut

Być może Platiniego taki obrót spraw dziwi, ale nas nie powinien. W takich konkurencjach, jak budowanie zamków na piasku - mieścimy się w strefie medalowej. Tu, gdzie linia na mapie, będzie autostrada, tu, gdzie wielka plama - stanie stadion. Krzyżyki to nowe lotniska, drabinki - nowe tory. Prężą się muskuły planistów, powstają grupy i podgrupy robocze. Trzeba tylko uzgodnić, na czyje konto zostanie zapisany sukces, która partia zapisze go w swoim politycznym portfolio. Grecy poradzili sobie z olimpiadą, a my nie poradzimy z taką drobnostką jak mistrzostwa Europy?

Otóż istnieje prawdopodobieństwo, że nie poradzimy. Owszem, minister sportu Mirosław Drzewiecki miażdży krytyków urzędowym optymizmem. Ale z perspektywy 1500 dni, jakie dzielą nas od pierwszego meczu, spójrzmy na fakty: nie wiadomo, kto zapłaci za stadiony. Miasta nie mają pieniędzy, rząd nie mówi jasno, w jakim stopniu pomoże. Pół roku trwały przepychanki personalne. Wiadomo, wybory. Ministerstwo Rozwoju Regionalnego zamknęło niby listę finansowanych przez Unię do 2013 projektów (m.in. transportowych), a jednocześnie informuje, że może się ona jeszcze zmienić, ze względu na Euro 2012 właśnie.

Premier Tusk twierdzi, że "nic nie jest stracone, straciliśmy tylko niepotrzebnie kilka miesięcy". To dopiero dialektyka. Może więc poprosić UEFA, żeby przesunęła mistrzostwa o rok? Wtedy zdążymy na pewno.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 06/2008