Paweł Durow, założyciel portalu społecznościowego VKontakte i komunikatora Telegram, został zatrzymany we Francji 24 sierpnia. Po kilku dniach, wpłacając kaucję w wysokości 5 mln euro, wyszedł z aresztu, ale musi pozostać pod nadzorem sądowym, meldować się na policji i nie może też opuszczać terytorium Francji. Pytanie o dalszy przebieg procedur prawnych pozostaje otwarte.
O co jest oskarżany Paweł Durow?
Zatrzymanie Durowa i przedstawione mu zarzuty, związane z niedostateczną kontrolą i stworzeniem możliwości prowadzenia działalności przestępczej za pośrednictwem jego komunikatora (terroryzm, pranie brudnych pieniędzy, pedofilia, handel narkotykami), wywołały szeroką dyskusję o granicach wolności w internecie, mechanizmach kontroli przepływu informacji i odpowiedzialności właściciela za podawane przez komunikator treści. I o wykorzystaniu informacyjnego instrumentarium przez Rosję.
Durow zadeklarował, że jest zwolennikiem pełnej wolności internetu. Dlatego nie zastosuje moderacji dla treści w Telegramie. I to, jak można wywnioskować ze skąpych informacji o powodach zatrzymania Durowa przez francuską prokuraturę, był główny temat rozmów, jakie z właścicielem Telegrama przeprowadzono w areszcie Le Bourget, gdzie znalazł się po przylocie do Francji.
Prokurator Paryża Laure Beccuau opublikowała taki komunikat dotyczący zarzutów wobec Durowa:
„Współudział w zarządzaniu platformą online do prowadzenia nielegalnych transakcji. Odmowa przekazania informacji dla legalnej perlustracji. Współudział w rozpowszechnianiu pornografii dziecięcej i handlu narkotykami. Pranie pieniędzy. Niezadeklarowane usługi kryptologiczne. Udostępnienie środków kryptologicznych”.
Niemało materiału do przemyślenia.
Kim dla Rosjan jest Paweł Durow?
Pochodzi z Petersburga, ma 39 lat i głowę do interesów. Jego pierwszym wielkim projektem w dziedzinie mediów społecznościowych było rozkręcenie (do spółki z bratem Nikołajem) sieci VKontakte, która była rosyjskim odpowiednikiem Facebooka. Drugim wielkim projektem Durowa był komunikator Telegram, dający rzeszom użytkowników (prawie miliard osób) możliwość przesyłania zaszyfrowanych informacji.
W wyniku wojny podjazdowej prowadzonej przez rosyjskie służby utracił większość udziałów sieci VKontakte, nad którą kontrolę przejęła lojalna wobec władz Mail.ru Group. Konsekwentnie odmawiał udostępniania danych użytkowników rosyjskim służbom specjalnym.
Z punktu widzenia „putinowskiego ładu”, Durow był niesfornym anarchistą, który nie chce przyjąć obowiązujących w Rosji reguł gry w biznes, współdzielony ze służbami i polityczną „kryszą”. Na dodatek występował z „obywatelskimi manifestami”, w których wzywał do reform oświaty i sądownictwa, rezygnacji z podatków, zniesienia wiz itd.
Postulowane przez Durowa poszerzanie obszaru wolności stało w sprzeczności z polityką Putina, który dążył do maksymalnej kontroli nad społeczeństwem. W 2014 r. Durow opuścił Rosję, oznajmiając, że „pobyt w tym kraju jest nie do pogodzenia z planami biznesowymi w internecie”. Dzięki hojnym subsydiom uzyskał obywatelstwo małego karaibskiego kraju Saint Kitts i Nevis. A w 2021 r. otrzymał też obywatelstwo Zjednoczonych Emiratów Arabskich (zamieszkał w Dubaju) oraz Francji.
Rosja panikuje po aresztowaniu Durowa
Po zatrzymaniu Durowa zrobiło się wielkie zamieszanie. Wypowiadali się obficie zwolennicy wolności internetu, wielbiciele Durowa, jego przeciwnicy, wyznawcy teorii spiskowych. I użytkownicy komunikatora Telegram – przeciętni i nieprzeciętni. Bodaj najwięcej głosów odezwało się w Rosji.
Oficjele, kapłani propagandy państwowej, weterani wojen (dez)informacyjnych jeden przez drugiego krzyczeli: uwięzienie Durowa to zamach na wolność słowa. Przejęci troską o dalsze funkcjonowanie komunikatora okazali się rosyjscy wojskowi, którzy używają Telegrama do przesyłania sobie wiadomości operacyjnych (bardzo ciekawa i ważna okoliczność). Niektórzy syrenim głosem przyzywali Durowa, aby zostawił zgniły Zachód i powrócił do Rosji, która wszystko mu wybaczy i przytuli do łona.
Co Paweł Durow robił w Azerbejdżanie?
Komentatorzy gubili się w domysłach, próbując zrozumieć, dlaczego Durow przed przylotem do Francji przebywał w Azerbejdżanie (na dodatek w czasie, gdy był tam z wizytą Władimir Putin), dlaczego nie wrócił z Baku do Dubaju, a poleciał do Francji, gdzie czekała go przeprawa z prokuraturą.
Do powtarzanych w wielu komentarzach supozycji, że celem wyprawy Durowa do Baku było spotkanie z Putinem, spróbował odnieść się dobrze poinformowany politolog Abbas Gallamow:
„Historia z zatrzymaniem Durowa nadal nie daje spokoju rosyjskiemu establishmentowi. W kręgach, które zwalczają Igora Sieczina (bliski współpracownik Putina, szef koncernu Rosnieft’), rozpowszechniana jest taka wersja. Badające okoliczności napaści Hamasu na Izrael amerykańskie służby specjalne stwierdziły, że część pieniędzy wykorzystywanych podczas przygotowań do ataku islamiści otrzymali za pośrednictwem kryptogiełdy jednego ze współpracowników Sieczina, generała Fieoktistowa.
Amerykanie zaczęli naciskać na Durowa, aby udostępnił korespondencję Sieczina z Fieoktistowem. Sieczin dowiedział się o tym i przestraszył się. A to dlatego, że część pieniędzy, które miały trafić do Hamasu, poszła na lewo. Amerykanie przy tym mogli dotrzeć do informacji o tych pieniądzach, które Sieczin ukrywa przed Putinem (które „skręcił” podczas operacji przejmowania Rosniefti). A zatem Sieczin najbardziej obawiał się tego, że ujawnione informacje zdyskredytują go w oczach Putina. Postanowił obłaskawić Durowa, obiecał mu zorganizowanie spotkania z Putinem w Baku.
Ale takiego spotkania nie zorganizował, natomiast spotkał się z miliarderem sam. Po tej rozmowie Durow postanowił co prędzej poddać się Francuzom i dlatego poleciał do Paryża. Nie mam możliwości, aby sprawdzić tę informację i za nią nie ręczę. Opowiadam ją po prostu jako ilustrację tego, czym żyją rosyjskie elity. Szkic z natury”.
Dodajmy, szkic bardzo ciekawy, pokazujący rozległą sieć powiązań członków putinowskiej elity w świecie biznesu i polityki, a także korupcję jako filar systemu, ścianę nośną i jednocześnie najbardziej chybotliwy element.
Telegram informacyjną bombą atomową
Ciekawe będzie to, jak dalej potoczą się losy Durowa, czy i na jakie warunki modyfikacji swojego komunikatora przystanie, czy i jak zmienią się zasady prowadzenia biznesu za pośrednictwem komunikatora, czy i jak pomoże to (lub przeszkodzi) Rosji w prowadzeniu zbrodniczej wojny. Dużo pytań. I dużo przypuszczeń (twardych tez nie da się wobec szczupłości oficjalnych danych na razie postawić).
Socjolog Igor Ejdman widzi sprawę tak: „Nie lękajcie się, wszystko z Durowem i jego Telegramem będzie OK. Po prostu przejdzie na właściwą stronę w hybrydowej wojnie. (…) Telegram to informacyjna bomba atomowa. Odpowiedzialność twórców podobnych platform i producentów broni jest porównywalna. Kiedy sądzą handlarza bronią za sprzedaż towaru mafii lub agresorowi z obejściem sankcji, to nikt się nie oburza. Dlaczego zatem budzą zdziwienie problemy z prawem szefa Telegrama, który pozwala na wykorzystanie swojej platformy jako instrumentu wojny przeciw Ukrainie?
Durow uważał, że ma prawo swobodnie dysponować swoją bronią informacyjną, w tym udostępniać ją rosyjskim okupantom albo europejskim grupom przestępczym. Ale we współczesnym świecie to nie do pomyślenia. Toczy się wojna hybrydowa pomiędzy Zachodem i putinowską Rosją, każda ze stron stara się wziąć pod kontrolę technologie informacyjne i wykorzystać je w walce. Są uzasadnione podejrzenia, że w pewnym stopniu Rosja miała kontrolę nad Telegramem. Natomiast pewne jest, że korzystała zeń w swoich wojennych celach.
Prawdopodobnie skutkiem zatrzymania Durowa będzie ustanowienie zgodnej z prawem kontroli nad Telegramem ze strony europejskich instytucji. A to byłby cios wymierzony w informacyjne możliwości putinowskiego reżimu w wojnie przeciw Ukrainie i w hybrydowym konflikcie z Zachodem. Tylko tak można wytłumaczyć kolektywną histerię rosyjskich propagandystów i władz, które wystraszyły się takiej perspektywy”.
„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.



















