Zasadnicza służba wojskowa w weekend? Nie unikniemy przywrócenia poboru

Na razie trwa „miękki pobór”. Wojsko zaprasza do odbycia dobrowolnej zasadniczej służby wojskowej, kusząc karierą w mundurze, ale efekty są umiarkowanie zadowalające.
Czyta się kilka minut
Promocja oficerska żołnierzy rezerwy i terytorialnej slużby wojskowej. Warszawa, 1 grudnia 2024 r. // Łukasz Wójcik // Reporter
Promocja oficerska żołnierzy rezerwy i terytorialnej slużby wojskowej. Warszawa, 1 grudnia 2024 r. // Łukasz Wójcik // Reporter

Państwo polskie nie przywróciło zawieszonej blisko 20 lat temu zasadniczej służby wojskowej. Prawdą jest i to, że rząd ustami szefa resortu obrony zapewnia, że nie ma takich planów. Dlaczego więc piszemy, że powrót poboru wydaje się w Polsce tylko kwestią czasu, do tego raczej krótszego niż dłuższego? Dlatego, że polska polityka obronna dąży do zwiększenia potencjału odstraszającego naszej armii. A bez głębokich rezerw osobowych żadna armia nie jest groźna.  

Trzysta tysięcy żołnierzy Wojska Polskiego

1200 mężczyzn, którzy między 2 a 4 grudnia 2008 r. przekroczyli bramy koszar jako ostatni poborowi w historii Wojska Polskiego, ma dziś co najmniej 35 lat. Ich poprzednicy – generacja, która na masową skalę posmakowała koszarowego życia – zbliżają się do wieku emerytalnego i jako rezerwiści stanowią dla polskiej armii zasoby kadrowe o znikomej wartości. Jeżeli wojsko, właśnie dozbrajane na bezprecedensową skalę wysiłkiem całego społeczeństwa, ma za kilka lat stanowić siłę, która naprawdę może zniechęcić Rosję do agresji, musi szybko przeszkolić tysiące młodych Polaków.

Na razie jesteśmy świadkami czegoś w rodzaju „miękkiego poboru”. Wojsko zaprasza do odbycia dobrowolnej zasadniczej służby wojskowej, kusząc karierą w mundurze, ale efekty tej strategii są umiarkowanie zadowalające. Ruszyły także szkolenia dla „aktywnej rezerwy”, osób, które już odbyły służbę w wojsku i nie skończyły 55 lat. Ale to nadal mało. Polska chce mieć docelowo trzystutysięczną armię, której trzon stanowić ma 187 tys. żołnierzy zawodowych. Dokładnych planów rozwinięcia mobilizacyjnego Sztab Generalny oczywiście nie ujawnia, ale doświadczenia z Ukrainy pokazują, że na wypadek pełnoskalowej wojny Polska powinna mieć w aktywnej rezerwie około pół miliona osób.

Zasadnicza służba wojskowa sposobem na rekruta

Bez przywrócenia zasadniczej służby wojskowej, choćby w najbardziej okrojonej formule, Wojsko Polskie nie zbuduje takiego zaplecza. W roku wyborczym nie powie tego żaden polityk, ale wojskowi coraz częściej i głośniej podnoszą nieuchronność takiej decyzji. Niedawno mówił o tym w wywiadzie były zastępca szefa Sztabu Generalnego gen. Leon Komornicki. Armia szuka też sposobów, by skrócić obywatelom drogę do siebie. Pobór może więc wrócić także w wydaniu bardziej hybrydowym, czyli np. obowiązkowych szkoleń wojskowych w weekendy.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

1.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 1.00 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz
0.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 29.90 zł

TP Online: Dostęp roczny online

Grafika na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 10/2025

W druku ukazał się pod tytułem: Idzie pobór