Zamach jajkiem

Nabrzmiały nam stosunki z Ukraińcami ostatnio i doprowadziły do zamachu i rekonstrukcji rzezi.
Czyta się kilka minut

Na temat artystycznych wartości rekonstrukcji się nie wypowiadam, bo nie widziałem. Rozumiem bezradność potomków ofiar.

Natomiast zapis zamachu jajkiem w Łucku obejrzałem kilkakrotnie, i wniosek nasunął mi się jednoznacznie już za pierwszym razem, a następnie jeszcze bardziej jednoznaczniał. Wniosek jest jeden – małym nakładem sił i środków (jedno jajko) udało się zrobić coś wielce spektakularnego!

Nic, tylko eksploatować performatywny aspekt wizyt Prezydenta RP w różnych częściach globu, zwłaszcza w jego punktach zapalnych. O olśniewające rezultaty jestem spokojny, gdyż los głowy mojego państwa jest w rękach prawdziwych specjalistów od efektów specjalnych. Nie wiem, czy to ci sami oficerowie BOR-u, którzy kilka lat temu w stanie upojenia alkoholowego przeprowadzili fenomenalną akcję odcięcia Helu od lądu, obalając służbowym samochodem słup trakcyjny. Chyba nie – oni są już na sutej emeryturze. Nie wiem, czy to ci sami ludzie, którzy odpowiadają za perfekcyjne przygotowanie wizyty w Katyniu, ale poziom prezentują zbliżony, czyli katastrofalnie efektowny. Wraży chłopiec maznął Prezydenta RP jajkiem – można to bagatelizować, ale nie należy. Można przywoływać niegdysiejszy rzut butem w Obamę, tortową międzynarodówkę czy zegarki ściągane politykom podczas serdecznej wymiany uścisków z rozentuzjazmowanymi tłumami – ale spece z BOR-u zdecydowanie dalej powinni sobie robić jaja z bezpieczeństwa Najwyższych Organów RP, a następnie szybko zmieniać marynarki. I sequel, sequel, aż sensacją stanie się wizyta bez zamachu. Żeby nie popaść w rutynę, przy podróżach dużego kalibru można dopuścić jajka kacze, a na Andorę wystarczą przepiórcze. Show must go on. Żaby na aby aby, a rak byle jak.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Ilustracja na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 30/2013