Szanowny Użytkowniku,

25 maja 2018 roku zaczyna obowiązywać Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (określane jako „RODO”, „ORODO”, „GDPR” lub „Ogólne Rozporządzenie o Ochronie Danych”). W związku z tym informujemy, że wprowadziliśmy zmiany w Regulaminie Serwisu i Polityce Prywatności. Prosimy o poświęcenie kilku minut, aby się z nimi zapoznać. Możliwe jest to tutaj.

Rozumiem

Reklama

Z istoty naszej wiary

Z istoty naszej wiary

09.11.2015
Czyta się kilka minut
Poproszono mnie o kilka przemyśleń na temat tego, co stało się 50 lat temu, z biblijno-teologicznego punktu widzenia.
Sesja Soboru Watykańskiego II, 18 listopada 1965 r. Fot. Mario Torrisi / EAST NEWS
S

Słowa z wymiany listów między polskimi i niemieckimi biskupami, która miała miejsce dokładnie 50 lat temu – 18 listopada i 5 grudnia 1965 r., pod koniec obradującego wówczas Soboru Watykańskiego II – mogą wydawać się nam dziś czymś na podobieństwo cudu. Po tym, jak podczas II wojny światowej Polacy doświadczyli niewyobrażalnych okrucieństw za sprawą narodowosocjalistycznego terroru i po tym, jak nazistowskie Niemcy chciały unicestwić Polskę, w sercach Polaków znalazła się – przed jubileuszem tysiąclecia ich ojczyzny w 1966 r. – iskra, która nigdy nie zgasła, mimo wszystkich przeciwności: gotowość do wybaczenia.

Gdyby zapytać, skąd wzięła się ta zupełnie nieprawdopodobna i odważna gotowość do wypowiedzenia słów pojednania, trzeba by wskazać przede wszystkim na przekonanie o sile wiary i nadziei, które trwało także w czasie największych pęknięć. Właśnie w polskim narodzie przetrwały wytrwałość i pewność wiary – mimo straszliwych ran.
Gdy poproszono mnie o nakreślenie kilku przemyśleń z biblijno-teologicznego punktu widzenia, pomyślałem natychmiast o pewnym tekście świętego Pawła, który szczególnie dodaje nam odwagi, by wobec innych ludzi wypowiadać słowa pojednania. To wezwanie, które Apostoł Paweł skierował – „w imieniu Chrystusa”, jak pisał – do skłóconych chrześcijan w Koryncie, a które kieruje również dziś do skłóconych sióstr i braci w wierze: „Albowiem w Chrystusie Bóg jednał z sobą świat, nie poczytując ludziom ich grzechów, nam zaś przekazując słowo jednania. Tak więc w imieniu Chrystusa spełniamy posłannictwo jakby Boga samego, który przez nas udziela napomnień. W imię Chrystusa prosimy: pojednajcie się z Bogiem!” (2 Kor 5, 19-20).

A więc to sam Bóg podjął inicjatywę i sam z siebie przezwyciężył przepaść, która otworzyła się między Nim i człowiekiem, jak również między samymi ludźmi. Zawdzięczamy to wyłącznie osobistemu zaangażowaniu Jezusa Chrystusa. Choć nie ponosił on żadnej winy za zgubną wrogość między Bogiem i ludźmi oraz między samymi ludźmi, głęboko dotykało Go nieprzejednanie ludzi, ten jakby negatywny bilans całej ludzkości. „On to dla nas grzechem uczynił Tego, który nie znał grzechu, abyśmy się stali w Nim sprawiedliwością Bożą” (2 Kor 5, 21).

O tym przesłaniu pojednania nie wolno nam zapominać. Należy ono do samej istoty naszej wiary. W nauczaniu Apostoła Pawła i w słowach następców Apostoła, biskupów, którzy zabrali głos 50 lat temu, i również dzisiaj, brzmi słowo samego Boga i Jego Syna. Warto przy tym zwrócić uwagę na formę, w jakiej przekazywane jest nam nauczanie o pojednaniu. Otóż nikt nie może nikogo przymusić do przebaczenia, nikt nikomu nie może nakazać pojednania. Pozostaje ono darem i odpowiedzią, wynikającymi z istoty naszej wiary. Dlatego Apostoł Paweł, pragnąc przekazać chrześcijanom z Koryntu swoją naukę o potrzebie pojednania, wybiera dla niej formę prośby, niezwykle usilnej, ale nadal prośby: „W imię Chrystusa prosimy: pojednajcie się z Bogiem!” (2 Kor 5, 20). W ten sposób, za sprawą usilnej prośby samego Chrystusa, nasze słabe słowo staje się wezwaniem, przed którym nie wolno nam się uchylić. Jest to równocześnie przestroga, żebyśmy wreszcie potraktowali poważnie to, co już dawno temu stało się fundamentem, za sprawą wiary i chrztu. Jakże inaczej miałoby pozostać wiarygodnym chrześcijaństwo, które w świecie głosi ideę pojednania, gdyby samo było beznadziejnie skłócone w swym najściślejszym kręgu samego Kościoła?

A wychodząc poza pojednanie polsko-niemieckie, które wspominamy z wielką wdzięcznością, trzeba powiedzieć, że jest dziś wiele innych obszarów, które nas w tych dniach poruszają – w różnych krajach i częściach świata. Wspomnieć chciałbym o jednym centralnym temacie: o tym, że musimy dziś razem bardziej niż dotąd angażować się, a nawet walczyć, na rzecz wspólnego europejskiego domu w duchu inspirowanym wiarą chrześcijańską. Wspólnie z innymi Kościołami, zwłaszcza tymi ze środka Europy, musimy wiarygodnie przekazywać sceptycznym współczesnym ludziom tę ciągle młodą Ewangelię Chrystusa, która jest w stanie leczyć również współczesne rany. W tych dniach, gdy przez Europę przetacza się fala uchodźców, jakiej nie widziano od czasu II wojny światowej, potrzeba nam bardziej niż kiedykolwiek namysłu nad wartościami chrześcijańskimi, do których wszyscy jesteśmy zobowiązani. Powinniśmy być wyczuleni na przejawy wrogości wobec obcych i rasizmu, powinniśmy też przypominać sobie o tamtym udanym pojednaniu narodów po II wojnie światowej, by czerpać z tego siłę wobec wyzwań naszych czasów. Mimo przeszkód, musimy podtrzymywać wezwanie do pojednania i realizować je, bez zniechęcania się, w surowej rzeczywistości naszej obecnej codzienności.

Nie możemy z tym zwlekać. Dotyczy to nas wszystkich. Święty Paweł znał te zagrożenia, ale znał też szansę, jaką stwarza obecny czas. Dlatego woła do nas profetycznie, dodając nam odwagi: „W czasie pomyślnym wysłuchałem ciebie, w dniu zbawienia przyszedłem ci z pomocą. Oto teraz czas upragniony, oto teraz dzień zbawienia” (2 Kor 6, 2). ©

Przełożył WP

Kard. KARL LEHMANN jest biskupem Moguncji. Profesor teologii, przez wiele lat był przewodniczącym Episkopatu Niemiec. Tekst ten przygotował na konferencję poświęconą 50. rocznicy wymiany listów między polskimi i niemieckimi biskupami, którą 23 października – pod koniec Synodu – zorganizowała w Rzymie ambasada polska przy Stolicy Apostolskiej.

Czytasz ten tekst bezpłatnie, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]