Z górki na pazurki

Starosta tatrzański Andrzej Gąsienica-Makowski postanowił zostać samotnym szeryfem w krainie bezprawia. Kraina nosi znajome imię Podhale i rzeczywiście panuje w niej... bałagan. W pełnym tego słowa znaczeniu. Ale o ile jest nadzieja, że śnieg czasem przysypie przydrożny syf, a ostatecznie zawsze można zamknąć oczy, o tyle uszy zamknąć trudniej.
Czyta się kilka minut

Szeryf Gąsienica- Makowski to zauważył, i postanowił skończyć z przymykaniem oczu na hałas. Co tam hałas - jazgot niemożebny. Bowiem w ośrodkach narciarskich na Podhalu dziarsko ryczy ogólnoświatowe uma-umpa gęsto przetykane reklamami. Nie ma przed tym ucieczki: chcesz doznać kontaktu z naturą, jesteś przysłowiowym "amatorem białego szaleństwa" - to musisz sobie obligatoryjnie przez uszy czas umilić przy wyciągu. Słup tatrzańskiego powietrza wokół ciebie musi drgać rytmicznie odmóżdżająco. Co tu owijać w bawełnę: estetyczna masakra w okolicach Parku Narodowego. Karłowicz przewraca się w grobie.

Trzymając kciuki za szeryfa Gąsienicę-Makowskiego i jego misję, przerzucam sobotnio-niedzielne wydanie "Gazety Wyborczej" i natrafiam na wywiad z Michałem Bonim, trafnie w moim mniemaniu zatytułowany "Samo zaciskanie pasa to żadna reforma". Ponieważ z niecierpliwością czekam na nową wersję raportu "Polska 2030", potraktowałem rozmowę na tematy istotne z Szefem Zespołu Doradców Strategicznych Premiera jako przystawkę. OFE, budowanie kapitału społecznego, Pakt dla Kultury, gospodarka oparta na wiedzy, zagrożenie peryferyzacją - tematy fascynujące, a na łamach mediów zdecydowanie zbyt rzadko obecne.

Co mamy zrobić, gdy wkrótce okaże się, że finansowi podpalacze poprzebierani za strażaków to jednak troszkę za mało, aby zażegnać katastrofę? A jeśli ta wersja kapitalizmu się rozpadnie? Czy w ogóle się nad tym zastanawiamy? Nie za bardzo mamy jak, gdyż na naszym swojskim stoku rynku zbytu rżnie smoleńska "muzyczka". Warto wywiad w "Wyborczej" czytać komplementarnie nie z Balcerowiczem, ale z zamieszczoną jakiś czas temu na portalu "Krytyki Politycznej" rozmową z prof. Kazimierzem Frieskem - kierownikiem Zakładu Problemów Społecznych i Planowania Społecznego Instytutu Socjologii UW. "Teza o końcu państwa to bzdura" - już sam tytuł jest rozpaczliwie zaczepny. A teraz pytanie i odpowiedź.

"- Czy nie odnosi pan wrażenia, że w debacie publicznej mamy do czynienia niemal wyłącznie ze sporami zastępczymi?

- To akurat żadne odkrycie. Dziś dopalacze, wcześniej przemoc w szkole - to dość oczywiste przykłady wzbudzania paniki moralnej, można się spierać, czy są one wywoływane celowo dla podtrzymania jakichś interesów klasowych. Na poziomie nauk społecznych wiemy całkiem sporo - potrafimy w ogólnym przynajmniej zarysie odróżnić realne problemy od pozornych. Ale nasz głos to rachityczne popiskiwanie w debacie...".

Co zrobić, żeby uświadomić sobie nader realną perspektywę kataklizmu i nie stracić niepowtarzalnej szansy na naprawdę zasadnicze reformy?

Czas już wyłączyć otępiającą smoleńską "muzyczkę". I zjeżdżać w ciszy.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Jerzy Skakun dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 10/2011