Wstyd

Jarosław Kaczyński wstydzi się za Donalda Tuska. Od jak dawna się wstydzi, tego nie wiadomo; pewne jest tylko to, że od kilku tygodni mówi o tym bezpośrednio. Zapytany przez Anitę Werner i Pawła Siennickiego ("Polska. The Times" z 19/20 września), kiedy się ostatnio wstydził, wyznaje głośno: "Wstydziłem się za Donalda Tuska. Za to, co wyprawiał wokół sprawy rosyjskiej". Chwilę potem dodaje: "Dotąd nikt nie miał oporów przed twardym stawianiem sprawy katyńskiej. Wstydzę się za Tuska, bo nie mam żadnych złudzeń, że to on stoi za zakwestionowaniem słowa »ludobójstwo« w sejmowej uchwale".
Czyta się kilka minut

Politycy rzadko wstydzą się sami i za siebie, często natomiast manipulują negatywnymi skojarzeniami, jakie wstyd budzi. Inaczej mówiąc: to, czy prezes PiS rzeczywiście wstydzi się za premiera, pozostanie jego tajemnicą, pewne jest tylko to, że oskarża Tuska o uległość wobec Rosji i Niemiec oraz o błędy w rozmowach z Amerykanami, dotyczących tarczy antyrakietowej. Oskarżenia należą, owszem, do kategorii najpoważniejszych, ale nie są wsparte nawet cieniem bezspornego dowodu.

Jarosław Kaczyński może nazywać uroczystości na Westerplatte klęską polskiej polityki zagranicznej - w niczym nie zmienia to faktu, że dla wielu obserwatorów w Polsce i na Zachodzie był to nasz wyraźny sukces. Podobnie: byłemu premierowi wolno żywić niechęć do Niemiec i Rosji, nie może jednak żądać, by wszyscy podzielali jego fobie i na nich opierali swoje myślenie. Co do Katynia: wywołana przez PiS awantura dotyczyła nie tyle samej zbrodni (której istota i wyjątkowość nie podlega żadnym wątpliwościom), a tylko obowiązującej w prawie międzynarodowym normatywnej definicji ludobójstwa. Wreszcie: obarczanie Donalda Tuska odpowiedzialnością za decyzje prezydenta USA trudno traktować poważnie (skądinąd zaś: jeśli ktoś chce się doszukiwać w decyzji Obamy jakiejś lekcji, to byłaby ona udzielona raczej braciom Kaczyńskim niż obecnemu premierowi).

W przywołanym poprzednio wywiadzie Jarosław Kaczyński mówi tonem jedynego depozytariusza polskości; tonem tego, kto znalazł receptę na uszczęśliwienie Polaków. Powiada prezes PiS-u:

"Jedno jest pewne, sprawne państwo i wychowywane w poczuciu patriotyzmu społeczeństwo to podstawy wystarczające, by prawie 40-milionowy naród dał sobie radę". Widzieliśmy to dawanie sobie rady w latach 2005-2007: "sprawne państwo" - czyli zwiększenie roli tajnych służb; wychowywanie społeczeństwa - czyli nieustanna propaganda jedynej prawdy w opanowanych przez PiS publicznych mediach. Dziękuję, nie skorzystam.

Prezes Prawa i Sprawiedliwości mówi o Polsce, myśli jednak o wyborach prezydenckich. Nie lubię używać politycznej retoryki, ale wstydzę się za Jarosława Kaczyńskiego i za jego wypowiedzi z ostatnich tygodni.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Ilustracja na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 39/2009