Wspomnienie Stanisława Soyki

Niezwykły talent, przestrzenna wyobraźnia kompozytorska. Samokrytyczny, ciepły, ale też szorstki, gdy go coś uwierało. Wrażenie robiła na mnie jego bezinteresowność.
Czyta się kilka minut
Stanisław Soyka na koncercie Top of The Top Sopot Festival 2024 r. // Fot. Wojciech Stróżyk / Reporter
Stanisław Soyka na koncercie Top of The Top Sopot Festival 2024 r. // Fot. Wojciech Stróżyk / Reporter

Wpadłem nań na schodach. „O, cześć, a ja wiem, kto ty jesteś!”. Odpowiedziałem: „No, ja też wiem, kim jesteś”. „Wiesz – mówi – gram na fortepianie i skrzypcach, i jakby co, jestem do dyspozycji”. Pomyślałem: „gadaj zdrów”, a po wymianie grzecznościowych formułek poszedłem dalej. To było w czerwcu. We wrześniu napisałem muzykę do „Klęski” i pomyślałem, że to piosenka w sam raz dla niego. 

Pojechałem do nich na Saską Kępę. Nakarmiono mnie i napojono. Zagrałem mu tego wieczora bodaj trzydzieści piosenek. Mówi: „Dlaczego dajesz mi jeden utwór, to materiał na płytę, zróbmy płytę”. Świetnie, ale byłem przekonany, że to on zaśpiewa moje piosenki. On na to: „Nie, nie, będę akompaniował”. I na tym stanęło.

Nie zgadzaliśmy się w niczym – ani muzycznie, ani politycznie, ani nijak. Ale mięta była. Zobaczył to we mnie. Śpiewak śpiewaka rozpoznaje węchem, a o sztukę wokalną spór był pierwszoplanowy.

Premiera w Łazienkach dzięki życzliwości Tadzia Zielniewicza. Scena na stawie, wiosenne burze z piorunami, o włos od odwołania koncertu. Tłumy, opar mgielny, intensywny zapach kwiecia po deszczu. Pięknie było, i owszem.

Jestem dłużnikiem Stanisława dozgonnym. Nie tylko dlatego, że pootwierał mi wiele drzwi. Obserwowanie go przy pracy było fascynujące. Siadał do fortepianu, a z nieba lały się niebiańskie harmonizacje. Niezwykły talent, przestrzenna wyobraźnia kompozytorska. Samokrytyczny, ciepły, też szorstki, gdy go coś uwierało: „Ty, Adaś, to się zastanów – jesteś muzykiem czy historykiem?”.

Wielkie wrażenie robiła na mnie jego bezinteresowność. Widywałem go w sytuacjach, o których postronni nie wiedzą – miał hojne serce, a dziełami miłosierdzia się nie chwalił. Kompan niezrównany, po paru głębszych wchodził w dialekt śląski, a nocnym rozmowom nie było końca.

Śląskość była dlań konstytutywna – mentalnie i kulturowo. Pięknie i z uznaniem opowiadał o rodzicach, braciach, sąsiadach, o pierwszej w życiu robocie organisty w Gliwicach. Cytuję mniej więcej: „A te baby, wiesz – nie mogą skończyć, bo pieśń długa, a nie honor przerwać, no to grałem im, aż skończyły; w kościelnej sieni mówi jedna do drugiej zadowolona: »alem se pośpiewały!«”.

Silna osobowość – sam fakt, że żył, dawał mi poczucie siły. Gdy odfrunął, zrobiło się cicho i pusto. Podniebna groza, nie zasnąłem owej nocy. Rano wezwano mnie do kilku rozgłośni radiowych i telewizyjnych.

Adam Strug jest śpiewakiem, autorem piosenek. Nagrał ze Stanisławem Soyką płytę „Strug. Leśmian. Soyka”, Universal Music Polska, 2014.


Stanisław Soyka (1959-2025) był wokalistą, pianistą i skrzypkiem, kompozytorem i aranżerem. Urodzony w Żorach, zaczynał jako czternastolatek od kościelnych organów i kościelnego chóru, gdzie śpiewał w sopranach. Podczas studiów (aranżacja i kompozycja na Akademii Muzycznej im. Karola Szymanowskiego w Katowicach) śpiewał w uczelnianym big-bandzie, nawiązał też współpracę z gitarzystą jazzowym Jarosławem Śmietaną. Pierwszy okres twórczości upłynął mu właśnie pod znakiem jazzu – i muzyki religijnej, choć również w aranżacjach jazzowych.

Debiutancka płyta – „Don’t you cry” z 1979 r. – to zapis koncertu z listopada 1978 r. w warszawskiej filharmonii, podczas którego coveruje Raya Charlesa, Carole King czy Beatlesów i śpiewa standardy gospel. Kolejna, „Blublula” z roku 1981, nagrana z triem Wojciecha Karolaka i nagrodzona tytułem „Jazzowej płyty roku”, to standardy. W 1982 r. ukazuje się album „Soyka Sings Ellington”, a w 1983 r. – takie były czasy – przygotowany z plejadą świetnych jazzmanów longplay „Matko, która nas znasz” – jazzowe, soulowe i gospel interpretacje pieśni oazowych.

W połowie lat 80. Soyka jest już ważną postacią polskiej sceny muzycznej. Śpiewa i koncertuje m.in. z Tadeuszem Nalepą, nagrywa – wykonywaną później przez całą karierę – piosenkę Grażyny Łobaszewskiej „Czas nas uczy pogody”, jest regularnie wybierany w plebiscytach magazynu „Jazz Forum” najlepszym wokalistą jazzowym w kraju. W 1986 r. podpisuje kontrakt z wytwórnią RCA i wydaje pierwszą płytę pop, „Stanisław Sojka”, z przebojem „Love is Crazy”.

Prawdziwa eksplozja kariery i szczyt popularności Soyki przypada na początek lat 90.: z gitarzystą Januszem Yaniną Iwańskim nagrywa płyty „Acoustic”, „Neopositive” i „Live”, na których śpiewa swoje największe przeboje, m.in. „Tolerancję (na miły Bóg)”. Świadectwem burzliwego związku z aktorką Grażyną Trelą jest „Radical Graża” z 1994 r.; w 1995 r. wydaje „Sonety Shakespeare” i album „Retrospekcja” – pierwsze z licznych podsumowań, z udziałem m.in. Tomasza Stańki i Wojciecha Waglewskiego.

Kolejne lata to czas powrotu do muzyki religijnej i coverów: Soyka koncertuje i śpiewa utwory Jana Pawła II („Tryptyk Rzymski” z 2003 r.), Agnieszki Osieckiej („Soyka... tylko brać. Osiecka znana i nieznana”, 2010) i Czesława Niemena („Stanisław Soyka w hołdzie Mistrzowi”, 2012), pisze dramat muzyczny „Pasja według Romana Brandstaettera zwana Pasją Szczecińską” (2011), wraca do standardów i Duke’a Ellingtona, interpretuje Miłosza i – z Adamem Strugiem – Leśmiana, nagrywa piosenki do filmów („Soplicowo” z Grzegorzem Turnauem do „Pana Tadeusza” Wajdy, „Ty druha we mnie masz”, cover Randy'ego Newmana, do „Toy Story”).

Umiera w Sopocie, w przeddzień występu na Top of the Top Sopot Festival.

MO

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Jerzy Skakun dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 35/2025

W druku ukazał się pod tytułem: Śpiewnik Soyki