Władysław Żeleński „Pieśni"

Lirykę wokalną w XIX wieku tworzyli mistrzowie wielcy i mali, autorzy kompozycji wyrafinowanych, którym historycy przypiszą wyjątkową rolę w dziejach muzyki, ale i utworów pomniejszych, przeznaczonych do popularnego wówczas muzykowania domowego. Szlaki w pieśniarskiej twórczości romantyzmu bez wątpienia przecierali Niemcy - najpierw Schubert i Schumann, następnie Brahms i Wolff.
Czyta się kilka minut
 /
/

Podążając tym tropem Francuzi i Rosjanie starali się nadać pieśniom rys indywidualny; sięgając do własnej poezji i tradycji muzycznej, z powodzeniem kreowali oryginalny świat liryki wokalnej, w którym intymne relacje głosu i fortepianowego akompaniamentu osiągają najwyższy stopień metafizycznego zespolenia.

Również Polacy mogą pochwalić się pieśniarską spuścizną. Wspaniałe utwory Chopina, niezwykle onegdaj popularne "Śpiewniki domowe" Moniuszki dla kolejnych pokoleń twórców stanowiły wyraźny punkt odniesienia. Nie inaczej było z Władysławem Żeleńskim (1837-1921), kompozytorem dzisiaj bardziej podręcznikowym aniżeli obecnym w koncertowej rzeczywistości. A szkoda, bo jego naznaczone neoromantyzmem opus wyróżnia się w historii naszej muzyki. Opery Żeleńskiego, "Konrad Wallenrod" czy "Goplana", zaspokajały narodowe aspiracje, ale równie wielką wartość przedstawiają pieśni, których skomponował - m.in. do słów Asnyka, Konopnickiej, Krasińskiego, Kraszewskiego i Mickiewicza - ponad sto. Kilkanaście z nich na ładnie wydanym krążku przedstawia właśnie Polskie Radio.

Słuchając aksamitnego altu Jadwigi Rappé, której towarzyszy na fortepianie Mariusz Rutkowski, można bez końca zachwycać się elegancką, dostojną linią "Na Anioł Pański" i lirycznym poematem "Czy pamiętasz?". Artystka dostarcza wielu wzruszeń, z niebywałą delikatnością, doskonałym wyczuciem frazy oraz świadomością tego, co między słowami polskiej poezji zawarte, śpiewając z rezygnacją "Smutno, gdy w obłoki promień gwiazd zachodzi..." i nostalgią właściwą ukraińskiej dumce "Czyż ja na polu nie kalina?".

Ale Żeleński nie tylko uderzał w tony elegijne. Licznym lamentom przeciwstawiał ogniste krakowiaki ("Czy aniołek, czy diabełek?", "O Jaśku spod Sącza"), wesołe mazurki ("Siedzi ptaszek na drzewie") i beztroskie oberki ("Co mi tam!"), w których zarówno śpiewaczka, jak i pianista czują się wyśmienicie. Wydawnictwo godne polecenia.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 38/2006