Wierzbowa niedziela

Każda niedziela, jak wiadomo, przypomina o najważniejszej sprawie dla każdego, kto choć trochę zastanawia się nad życiem i śmiercią zarówno w odniesieniu do siebie, jak i do innych ludzi, ale też i każdej innej żywej istoty, czy to zwierzęcia, czy rośliny.
Czyta się kilka minut

W tym medytowaniu nad istnieniem i nieistnieniem można pójść dalej i zastanawiać się w ogóle nad tym, dlaczego coś raczej jest, niż nie jest?

Próbą dania odpowiedzi na te pytania jest niedziela. Wyraźnie to widać w Niedzielę Palmową, kiedy do świątyń przynosimy gałązki wierzby oblepione baziami, a więc pierwszymi zwiastunami wiosny, ale przyozdobione zeschłą, ubiegłoroczną trzciną, jak też zasuszonymi kwiatami. Mamy więc dwa w jednym. Życie, żywe bazie, przeplata się ze śmiercią - zasuszoną trzciną. Ta przeplatanka jednak nie dość, że nas nie przeraża, to zachwyca. I to do tego stopnia, że w Palmową Niedzielę tu i ówdzie organizuje się jeszcze konkursy na najwyższą i najpiękniejszą palmę.

Podobny splot życia ze śmiercią mamy w liturgii Niedzieli Palmowej. Jej pełna nazwa brzmi Niedziela Palmowa, czyli Męki Pańskiej, a zatem znowu podwójna symbolika. Niedziela - życie, ale przeplecione z opisem męki i śmierci. Dzięki takiemu postawieniu sprawy, możemy rozpocząć obchody Wielkiego Tygodnia w prawdziwie chrześcijańskim duchu. Nie zamykając oczu na ohydę umierania, akcent kładziemy na życie. Nie mielibyśmy przecież żadnego powodu do wspominania męki i śmierci Jezusa, gdyby On, odpłacając nam pięknym za nadobne za wyrządzoną Mu krzywdę, zażądał zadośćuczynienia. Nie mogąc spłacić tego długu, pozostałoby nam jedno, spalić się ze wstydu. Owszem, moglibyśmy też błagać o przebaczenie, słać do Jezusa prośby o litość i czekać, może da się On przebłagać, może zapomni, może wybaczy i przestanie się gniewać. Jednym słowem, gdyby Jezus na skutek wyrządzonych Mu krzywd odwrócił się do nas plecami, nigdy, mimo największych ofiar i próśb, nie odwrócilibyśmy Go do nas twarzą.

Dzieje się tak dlatego, gdyż to nie Jezus pogniewał się na nas, ale my na Niego. Nie On wystąpił przeciwko nam, ale my wystąpiliśmy i występujemy przeciwko Niemu. Stąd nie On musi zmienić swoje nastawienie do nas, ale my do Niego, nie On musi się zmienić, nawrócić do nas, ale my do Niego. Jeśli o tym zapomnimy, nasze pieśni wielkopostne, Gorzkie żale i Drogi krzyżowe, nasze współczucie Jezusowi i użalanie się nad Nim, ma w sobie, przepraszam, coś z przysłowiowych krokodylich łez.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

1.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 1.00 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz
0.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 29.90 zł

Artykuł pochodzi z numeru TP 13/2010