Komu wiele dano, od tego wiele wymagać się będzie; a komu wiele powierzono, tym więcej od niego żądać będą” – te słowa, wzięte z Ewangelii według św. Łukasza (12, 48), liturgia przypomniała nam w ostatnim czasie. Przyznam się Wam, że był czas, gdy „znielubiłem” to Jezusowe powiedzenie – podczas formacji seminaryjnej powtarzano je nam niemal na okrągło, co nieco na moralizatorską modłę: „Popatrz! Tyyyle otrzymałeś! Zobacz, kim jesteś (albo jeszcze lepiej: kim będziesz! To takie niezwykłe wyróżnienie… Teraz musisz być wierny!”. Myślę o tego typu pouczeniach nie tylko bez sentymentu, ale również bez żadnego przekonania. Nie sądzę, by „to”, co otrzymałem od Jezusa, mnie wyróżniało (zwłaszcza w sensie: stawiało ponad innych) – każdy otrzymuje od Pana swój własny dar. Otrzymane „wiele” nie oznacza też wielu „talentów”, umiejętności, naturalnych predyspozycji (zdrowia, inteligencji), warunków życia i rozwoju (rodziny, środowiska), wsparcia ze strony ludzi etc.
Co tak naprawdę oznacza owo „wiele”?
Jak „wiele” nam dano?
Odpowiedź pada – jak mi się wydaje – werset wcześniej. Jezus mówi każdemu ze swoich uczniów, że jest jak „niewolnik, który poznał wolę swego Pana” (Łk 12, 47). To zdanie odsyła nas do innego, wypowiedzianego podczas Ostatniej Wieczerzy, a zapisanego przez św. Jana: „Już was nie nazywam sługami (dosł. niewolnikami), bo sługa (niewolnik) nie wie, co czyni pan jego, ale nazwałem was przyjaciółmi, albowiem oznajmiłem wam wszystko, co usłyszałem od Ojca mego” (J 15, 15).
Teksty te, czytane razem, docierają do mnie równie jasnym, co przejmującym przesłaniem: Oto jestem niewolnikiem, którego Pan nazwał swoim przyjacielem. Poznałem Jego wolę, bo chciał mi objawić wszystko. Nie chce, nie potrafi mnie dłużej traktować jak niewolnika. Objawia mi swoje zamysły, bo mi ufa – zaprasza mnie do współpracy ze Sobą – w wolności, w odpowiedzialnej twórczości.
To „wiele”, co mi dano, to przyjaźń zaoferowana mnie przez Jezusa. Niewolnikowi – przez Pana. To codzienna zażyłość, która przekłada się na wzajemne poznanie. Pokój i pewność rodzące się z Jego „bycia przy”.
Czy mógłbym dostać jeszcze coś więcej?
Przyjaźń – to oczywiste – rodzi zobowiązanie. Przyjaciel ma prawo, by oczekiwać „więcej”. I to więcej ma charakter nie tyle ilościowy, co jakościowy – więcej o miłość, więcej o wierność zaproponowanej relacji. ©
„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.















