Wiele spraw i jedna droga

Ekspresowa droga Via Baltica, przebiegając przez Polskę, Litwę, Łotwę i Estonię, połączy Europę Południową i Zachodnią z Helsinkami. Za Warszawą ma przechodzić przez Białystok, Augustów, Suwałki, by zakończyć bieg w granicznym Budzisku, po drodze przecinając parki narodowe: Biebrzański i Narwiański, Park Krajobrazowy Puszczy Knyszyńskiej i Puszczę Augustowską.
Czyta się kilka minut

Intensywny ruch przebiegałby w sąsiedztwie m.in. głównych szlaków migracyjnych łosi, wilków i rysi; siedlisk głuszców, orłów bielików i orlików krzykliwych; miejsca, gdzie rośnie jedyny w Polsce storczyk - miodokwiat krzyżowy. Via Baltica zmieniłaby te tereny nieodwracalnie, przed czym ostrzegają ekolodzy, przypominając jednocześnie, że dużą ich część chroni Europejska Sieć Ekologiczna NATURA 2000. W jaki sposób Ministerstwo Infrastruktury chce zrealizować, dzięki unijnym dotacjom, projekt naruszający dyrektywy unijne dotyczące ochrony przyrody? Przecież państwo łamiące prawo UE może zostać zaskarżone do Komisji Europejskiej i skazane na wysokie kary finansowe. Trudno przypuszczać, by członków Komisji przekonały słowa ministra środowiska, jakoby nieszczęściem Podlasia było, że blisko 30 proc. regionu to tereny chronione, utrudniające inwestycje drogowe...

Ani ministerstwa, ani środowiska lokalne nie traktują przyrody jak szansy, tylko jak obciążenie. A przecież właśnie na tych terenach - przyrodniczo wyjątkowych, ale borykających się z wysokim bezrobociem i kiepską infrastrukturą - można byłoby naturę wykorzystać, i to korzystając z finansowego wsparcia UE: stworzyć rezerwaty przyrody, które, co pokazują doświadczenia unijne czy amerykańskie, rozwijają i turystykę, i lokalną społeczność. Ale nic za darmo. Niedawno wstrzymano nam wypłatę miliarda euro z Funduszu Spójności na inwestycje w dziedzinie ochrony środowiska i transportu. Powód: nie dostosowaliśmy prawa do wymogów UE i nie wykonaliśmy potrzebnych ekspertyz.

Co ważne, droga nie musi biec przez Białystok, ale przez Łomżę (jest nawet krócej) lub województwo warmińsko-mazurskie te regiony też nie są zamożne. Do tego dochodzą, jak można się domyślać, naciski grup interesu, bo wiceminister infrastruktury już w styczniu 2005 r. zapewniał władze Białegostoku, że Via Baltica na pewno przejdzie przez ich miasto (ciekawe, czy istnieją już projekty inwestycji związanych z wykupem gruntów lub budową i eksploatacją drogi). Na Podlasie było widać bliżej niż na posiedzenie rządu, który powinien rozstrzygnąć konflikt między ministerstwami. Ale rząd ma wiele spraw, dróg jest wiele, niby dlaczego miałby zajmować się akurat tą, która zniszczy coś niepowtarzalnego? To jest czas inwestorów, a nie storczyków.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Ilustracja na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 28/2005