Reklama

West end, czyli końcówka

West end, czyli końcówka

18.01.2015
Czyta się kilka minut
Tutaj jest inaczej niż jeszcze gdzieniegdzie na kontynencie. Sentymenty zostawiamy w szatni.
P

Publiczność godzi się wzruszyć, ale nie za mocno, bo wyjdzie i nie wróci, sto funtów od łebka już nie zapłaci. Publiczność należy rezolutnie rozbawić, a w odpowiednim momencie wyjąć małego pieska, aby uzyskać efekt „wow”. Projekcje i tricki mile widziane, aktorzy niekoniecznie, chyba że Nicole Kidman lub pani z Archiwum X.
Zanim popylimy na West End, przepróbujemy w jeszcze dotowanym National Theatre, gdzie nazwy kolejnych sal sprzedajemy sponsorom. Pecunia non olet, nad Tamizą, w Londinium. Inne standardy demokracji teatralnej, point de reveriesCity never sleeps.
A teraz case study. W Gielgud Theatre ma miejsce permanentny sold out, w którym poniekąd uczestniczyłem, a nawet nie wyszedłem w przerwie, w akcie poświęcenia w ramach badań terenowych nad różnicami kulturowymi. Jedna z najlepszych produkcji ever, nagrodami...

2586

Dodaj komentarz

Chcesz czytać więcej?

Wykup dostęp »

Załóż bezpłatne konto i zaloguj się, a będziesz mógł za darmo czytać 6 tekstów miesięcznie! 

Wybierz dogodną opcję dostępu płatnego – abonament miesięczny, roczny lub płatność za pojedynczy artykuł.

Tygodnik Powszechny - weź, czytaj!

Więcej informacji: najczęściej zadawane pytania »

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]