Wartość niepoliczalna

Zgadzam się z panem Tomaszem Niewodniczańskim, że miejsce “Berlinki" jest w Berlinie (wywiad Nawojki Cieślińskiej, “TP" nr 5/04). Nie mogę jednak zaakceptować jego stanowiska, dość przejrzyście zarysowanego w wypowiedziach, że wpłata odpowiedniej kwoty ze strony niemieckiej załatwi sprawę znajdujących się w tamtejszych zbiorach przedmiotów zrabowanych w Polsce. Zresztą co do ich zwrotu Niemcy nie dopuszczają żadnej dyskusji. Nie do przyjęcia jest koncepcja pozbycia się za pieniądze oryginalnych zabytków, gdyż ich wartość jest niewymierna i na żadną walutę przeliczyć się nie da. Poza tym pan Niewodniczański przemilcza istotny moment, a mianowicie, że w świetle prawa międzynarodowego inny jest status “Berlinki", a inny polskich eksponatów znajdujących się w zbiorach muzeów niemieckich. Jako prorektor UJ zapoznałem się z ekspertyzami przeprowadzonymi przez dwóch wybitnych znawców prawa międzynarodowego, profesorów Stanisława E. Nahlika i Krzysztofa Skubiszewskiego, którzy, niezależnie od siebie, stwierdzili, że “Berlinka" to mienie porzucone na naszych ziemiach, natomiast przedmioty znajdujące się w niemieckich muzeach są rzeczami zrabowanymi. I jeżeli ktokolwiek ma prawo mówić o zatrzymaniu rzeczy strony przeciwnej tytułem zastawu, to właśnie Polacy.
Czyta się kilka minut

Twierdzenie, że Polakom brakuje “gotowości do sensownego rozwiązania" jest demagogią, podobnie jak pytanie, “jakie jest odszkodowanie za Szczecin". Dobrze byłoby pamiętać, kto wojnę rozpętał i ile w jej wyniku polski naród wycierpiał bez swojej winy.

JANUSZ SONDEL (Kraków)

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 11/2004